
Malkontenci wnioskują z tego, że Szczecin upadł razem ze swoją przemysłową potęgą (szczególnie po upadku Stoczni Szczecińskiej), że Szczecin stracił swoją podbudowę pod "świetlaną" przyszłość, że stracił szansę rozwoju. Zapewne upadek szczecińskich zakładów był dla pracujących w nim mieszkańców, dla gospodarki Szczecina odczuwalny. Czy jest rzeczywiście równoznaczny z upadkiem Szczecina?
Okazało się, że nie do końca. Szczecin z miasta wielkoprzemysłowego, miasta robotniczego, zmienił swoje oblicze na miasto urzędników, naukowców, pracowników handlu i usług.
Stał się też "kuźnicą" kadry naukowej, intelektualnej i kulturalnej. Największymi pracodawcami w Szczecinie, oprócz PŻM i Zarządu Morskich Portów Szczecin-Świnoujście, stały się: uniwersytety, urzędy, szpitale, banki, sądy, Poczta Polska, ZUS, Izba Celna, Urzędy Skarbowe, kompanie taksówkarskie i hipermarkety.
Dzisiaj Szczecin żyje z podatków, zarówno tych płaconych przez osoby fizyczne, zakłady i firmy, jak i tych z wpływów celnych i tranzytu towarów przez nasze granice. Kiedyś Szczecin porównywano z Poznaniem i Wrocławiem, dzisiaj wymienione miasta biją Szczecin na głowę, ale za to powietrze mamy z pewnością bardziej czyste niż przed laty.
Właśnie w związku z tym, że Szczecin przestał być miastem przemysłowym, że powietrze mamy teraz czystsze, że mamy tyle terenów wodnych i zielonych musimy szukać naszej szansy w ogólnie rozumianej turystyce (nie tylko tej sentymentalnej, niemieckiej), hotelarstwie i gastronomii, wykorzystać kadrę naukową, intelektualną i kulturalną, aby Szczecin stał się mekką
turystyczną, ale także kulturalną, a nawet artystyczną (na podbudowie Akademii Sztuki).
Początkiem kulturalnego wejścia Szczecina do najznamienitszych kulturalnych potęg, byłoby uzyskanie tytułu Europejskiej Stolicy Kultury, dlatego wszyscy mieszkańcy Szczecina powinni się włączyć w nurt przygotowań i ostateczną walkę o ten tytuł. Dobrym początkiem rozwoju turystyki w Szczecinie są organizowane tu "Dni Morza", czy Zloty Żaglowców, trzeba tylko organizować je w okresie typowo wakacyjnym i do programu dołączyć zwiedzanie Szczecina. W temacie mekki artystycznej (ale także turystycznej i kulturalnej), trzeba zacząć w okresie wakacyjnym organizować cyklicznie w Szczecinie plenery artystyczne, a po nich oczywiście wystawy poplenerowe, ze sprzedażą wystawianych dzieł.
Malkontenckie narzekanie do niczego nas nie doprowadzi. ylko wykorzystanie istniejących możliwości Szczecina, może nas doprowadzić do sukcesu. Dlatego znając mimo wszystko ogromne możliwości miastaa, musimy iść chociażby małymi krokami do przodu, aby nasze dzieci mogły powiedzieć "z sukcesem nam do twarzy".