Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18719 miejsce

Z „szeregiem książek” w życie - wspomnienie lekturowe

Pytanie, jakie trzy książki zmieniły Twoje życie, wyznaczyły jego kształt, rodzi wiele refleksji i wspomnień. Z trudem z ogromnego zbioru lektur wyłaniam „Trylogię”, „Bez dogmatu”, „Quo vadis?” Henryka Sienkiewicza.

"Szereg książek" - "Ogniem i mieczem", "Potop", "Pan Wołodyjowski", "Bez dogmatu", "Quo vadis?" na tle "Dzieł wszystkich" Henryka Sienkiewicza / Fot. Adrianna Adamek-Świechowska Słuszne jest twierdzenie Pierre`a Bayarda, że każdy człowiek składa się z fragmentów książek przeczytanych, w tym nawet tych zapomnianych i wymyślonych. Spostrzeżenie, że wszyscy jesteśmy „bibliotekarzami z obrazu Arcimbolda” jest kluczem do poznania świadomości, wrażliwości człowieka. Trudno zaprzeczyć, że fundament pod „wewnętrzną bibliotekę” tworzy się w dzieciństwie. Przez całe życie każdy kontakt z książką przekształca życie, czyni to nieraz niepostrzeżenie, odbywa się w sferze nieświadomości. Zatem trudno dokonać wyboru z tej bogatej, gromadzonej przez szereg lat wewnętrznej biblioteki. Pozostaje uznać, że lektury z dzieciństwa, młodości decydujące o późniejszych losach czytelniczych, zasługują na wyróżnienie, tym bardziej, że nie zakończyły swego oddziaływania, nadal fascynują, magnetyzują, czarują, budzą podziw, towarzyszą w dniu codziennym i nadal je przekształcają.

Odtworzenie w krótkim tekście wszystkich wrażeń, jakie powstawały we wczesnym okresie fascynacji jest dość karkołomnym przedsięwzięciem. Czy znajdą się odpowiednie słowa, by zrekonstruować ulotne magiczne chwile? Przed oczy nasuwają się zaledwie reminiscencje, świadczące o odczuciach pożądania, kierowanych w stronę najwyższej półki segmentu biblioteki domowej, gdzie stał szereg w żółte płótno oprawionych książek – Ogniem i mieczem, Potop i Pan Wołodyjowski. Czytałam kolejne tomiki po raz pierwszy jako świeżo upieczona nastolatka ukradkiem pod nieobecność rodziców niby owoc zakazany. Wydanie PIW-owskie – pierwsze, za pośrednictwem którego wchłaniałam powieściowe prawdy, złączyło się nierozerwalnie z obrazem świata przedstawionego. Kusi nieraz pierwodruk, ale za jego pośrednictwem nie następuje powrót do wrażeń pierwszej lektury. A każde bowiem kolejne czytanie otwiera bramę do przeszłych doznań i odkryć.

Reprint wydania pierwodruku Trylogii Henryka Sienkiewicza / Fot. Adrianna Adamek-Świechowska Z wypiekami na twarzy i z mocno bijącym sercem przenikałam w świat XVII-wiecznej Rzeczypospolitej. Utożsamianie się z bohaterami cyklu czyniło z nich bliskie, żywe istoty, z którymi pędziło się najczęściej przez kresowe przestrzenie, uczestniczyło w ważnych dziejowych zdarzeniach, a nade wszystko cierpiało i kochało. Pobudzona lekturą wyobraźnia decydowała o tym, że udręczenie i ofiarność Skrzetuskiego, skromność i anielskość Podbipięty, awanturniczość, poświęcenie, straceńcza odwaga Kmicica, niezłomność i mistrzostwo Wołodyjowskiego przesłaniały doznawaną zmysłami rzeczywistość. Perypetie osobiste rycerzy stawały się sprawami pierwszorzędnej wagi, wywoływały wzruszenia, radość i smutek. Anusia, Helena, Oleńka, Basia i Krzysia otwierały tajnię życia siedemnastowiecznych białogłów, budząc chęć przeniesienia się w ich czasy i miejsca. Był to czas inscenizowania z koleżanką na podwórku scen z Trylogii, wcielania się w role heroin rozdartych wewnętrznie, rywalizujących o serce rycerzy, opierających się gwałtownym wybuchom namiętności.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Pani Dario,
zgadzam się z Panią, że sienkiewiczolodzy maja bardzo dużo pracy... Dziękuję za zachętę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Beato,
to prawda, że każda nowa książka budzi największe emocje. Czasem jednak - to właściwość niektórych książek - powrót do znanej opowieści zaskakuje, czyta się ją ponownie zupełnie inaczej i dostrzega to, czego za pierwszym razem nie było widać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Grzegorzu, nie mam nic przeciwko autorytetowi Prusa. W pełni podzielam Pana przekonanie, że warto do niego sięgać zawsze i wszędzie.

Co do innych kwestii jednak muszę zaoponować. Nie trzeba postrzegać Sienkiewicza i Prusa antagonistycznie. To stereotypowe podejście, oparte na wąskich przesłankach. Są wskazania, które świadczą o współdziałaniu, porozumieniu między pisarzami. Prus nie tylko li z czystej kurtuazji (bo takim podszeptom schlebiania nie ulegał) napisał artykuł, będący panegirykiem twórczości Sienkiewicza. Orzekł w nim, że nad dziełami Sienkiewicza nigdy nie zachodzi słońce. Dokładnie cytat brzmi: "Ze wszystkich polskich pisarzy, jacy kiedykolwiek istnieli, on jeden mógłby powiedzieć: "Nad moimi książkami nie zachodzi słońce..."".

Interesującemu zagadnieniu dyskusji prowadzonej u szczytu twórczości przez obu pisarzy poświęciłam artykuł, który ma się ukazać w tomie wydanym pod red. Eugenii Łochowej - "Bolesław Prus a pisarze europejscy". Na wydanie trzeba jeszcze poczekać (proces wydawniczy w przypadku prac naukowych trwa nieraz długo - średnio dwa lata). Niemniej przywołam swoją tezę, że obaj pisarze uzupełniali się nawzajem.

To prawda, że miał inną wizję historii, że polemizował z ujęciem dziejów w "Ogniem i mieczem", ale krytyce "powieści z lat dawnych" patronuje motto: "Łatwiej krytykować aniżeli tworzyć".

Recenzja Prusa podlegała licznym analizom, trudno je w tym miejscu wszystkie przywoływać, analizować, jednak streścić ją można w zdaniu - nie jest ona jednoznacznie negatywna czy też w całości sprawiedliwa. Zdawał sobie sprawę z tego Prus, że krytyka jest subiektywna, to pewnie jedna z przyczyn rezygnacji z pisania recenzji "Potopu".

Panie Grzegorzu, powieść, powieść historyczna to nie tylko fakty historyczne. Nie ocenia się wartości literatury poprze jej stosunek do wizji historii, Na ten temat jest arcyciekawa rozprawa Sienkiewicza w obronie powieści historycznej.

Z zarzutami, które Pan formułuje spotykałam się wielokrotnie. Posługuje się Pan dość powszechnym współcześnie sposobem na wyszydzenie, ośmieszenie Sienkiewicza. Lektura książek historyków, którzy weryfikowali prawdę historyczną u autora Trylogii, przeczy Pana twierdzeniu o fałszowaniu historii. W powieściach jest odbicie rozumowania i zachowania ludzi dawnych takie, jakie powieściopisarz znalazł w kronikach, materiałach źródłowych, rzetelnie studiowanych.

Zaprzecza Pana skojarzeniu z nazizmem opinia niemiecka - sprzed wieku, przytoczona w "Tygodniku Ilustrowanym" (1901) - otóż w organie kanclerza niemieckiego "Nordd. Allgem. Zt" zapisano: "

"Tak tedy obraz Sienkiewicza, jaki sobie tworzymy z jego utworów, promienieje przed nami zawsze równo i niezmiennie: czysty i szlachetny charakter, pełen wysokiego, podniosłego idealizmu, niewzruszonej wiary w to, co wiecznie jest dobrem i pięknem. Umysł jego, zwrócony wiecznie ku ideałom, przenika ciepłem i światłem wszystkie jego dzieła, i to nadaje im wysoką, wychowawczą wartość, którą zaleca się jako lekturę dla rodzin w najpierwszym i najlepszym tego słowa znaczeniu"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za komentarze, wśród których znajduję uwagi, skłaniające do snucia obszernych wywodów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ach, odwieczny konflikt na linii Sienkiewicz i Prus, który w przeciwieństwie do Sienkiewicza, jest przez badaczy literatury przewałkowany wszerz i wzdłuż. Osobiście największym moim uznaniem cieszą się krótkie formy nowelistyczne Sienkiewicza: Za chlebem, Latarnik, Sachem i wieloletni dyskurs o różnicach i podobieństwie między Jankiem Muzykantem a Antkiem. Polskiej literaturze potrzeba Sienkiewiczoznawców, Pani powinna o tym pomyśleć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W Pani biblioteczce nie sposób się nudzić - wspaniałe zbiory! A na bezludną wyspę sama nie wiem co bym ze sobą zabrała, na pewno obszerne książki, których jeszcze nie czytałam, bo niestety dwa razy nie lubię czytać tej samej książki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ach ten Sienkiewicz! Dla mnie osobiście równie drogi co odpychający, Drogi, bo to dzięki niemu obejrzałem jako ośmiolatek najważniejszy film w moim życiu, a mianowicie pierwszą ekranizację W pustyni i wpuszczy. Natomiast odnośnie trylogii czy Quo vadis mam tylko jedną "drobną" uwagę; fałszował w nich historię tak jak to robili naziści i komuniści. Nie był w temy jedyny, jeśli chodzi o historię starożytnego Rzymu. Zresztąw jego czasach nie było jeszcze prawie żadnego sposobu, aby wyjść poza kłamstwa historiografii senatorskiej: Tacyta, a zwłaszcza Swetoniusza. Natomiast odnośnie hsitorii Polski przemilczał ważne okoliczności i kłamał w sposób jednoznaczny i przemyślany, aby ubóstwić kRK i zmiażdżyć moralnie jego przeciwników. Pisał dla pokrzepienia serc? No cóż, Apuchtin też miał o sobie wysokie mniemanie i wielu je podzielało.

Dla mnie jeśli chodzi o krajowe podwórko i wiek XIX autorytetem był, jest i pozostanie Bolesłwa Prus, który nie schlebiał próżności i nie dorobił się na tym majątku, piętnował wady narodowe i krzepił serca prawdą oraz dowartocśiowaniem pracy codziennej. Prus, które recenzując Ogniem i mieczem nie przez zawiść. ale umiłowanie prawdy napisaŁ: "Chińskimi cieniami jesteście, a nie Skrzetuskim i Chmielnickim."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.