Przyjaciele naszych przyjaciół są naszymi przyjaciółmi! Przekonałam się o tym w mijającym tygodniu, kiedy na greckiej ziemi wspaniale ugościli mnie Zofia i Guy Feaux de la Croix.
On – pół Niemiec, pół Francuz, w dyplomacji od lat – skutecznie rozkochał w sobie Zosię. Ona dla niego porzuciła Kraków i Polskę, i zdała się na tułaczkę od placówki do placówki… Jemu wcale się nie dziwię: Zosia doskonale gotuje, ma wyśmienity gust, umie zadbać o najmniejszy nawet szczegół – tak, by w ich rezydencji każdy gość czuł się wyśmienicie. A w dodatku jest bodaj najpiękniejszą panią ambasadorową spośród wszystkich żon ambasadorów niemieckich na świecie!
Podglądnęłam Zosię w kuchni gdy przyrządzała oberżyny. A ponieważ oberżyny, czyli bakłażany, również u nas są bardzo popularne, postanowiłam zrobić te pyszne warzywa wg podpatrzonego przepisu. Bakłażany kroję na plastry (ok. 1 cm grubości) i solę. Jak puszczą sok, przekładam do miski z zimną wodą. Odsączam i wycieram każdy krążek papierowym ręcznikiem. Na patelnię wlewam łyżkę oliwy, dobrze rozgrzewam, układam plastry jeden obok drugiego i smażę na złoty kolor z każdej strony. Czynność powtarzam do momentu, aż skończą mi się oberżynowe krążki, a oliwę za każdym razem wlewam w bardzo małych ilościach, gdyż bakłażany piją tłuszcz, a ja nie chcę, by potrawa była zbyt tłusta.
Żaroodporne naczynie smaruję odrobiną oliwy, wykładam bakłażanowymi plastrami i pokrywam pokruszoną fetą. Tymianek i bazylię mieszam ze sobą i rozcierając w dłoniach posypuję potrawę, którą następnie wkładam do piekarnika (180 st. C) i zapiekam ok. 20 minut, aż feta się roztopi i lekko zezłoci. Solić nie trzeba, gdyż pyszny grecki ser jest bardzo słony.
Oberżyny a’la Zofia de la Croix podaję z greckimi tzatzikami – oczywiście też wg zosinego przepisu. Ogórka myję, ale nie obieram! Ścieram na grubej tarce, solę i zostawiam na parę minut. Jak puści sok, dokładnie odciskam. Do jogurtu (oczywiście najlepszy jest oryginalny grecki, a taki można już w Polsce dostać) wyciskam ząbek czosnku, dodaję odciśnięte ogórki, ocet winny i doprawiam solą i pieprzem. Ten pyszny dip podawany jest w Grecji praktycznie do wszystkiego. I do mięs, i do pieczywa, i do grillowanych warzyw. Mnie osobiście niesamowicie smakował jeszcze w jednej warzywnej kombinacji: cieniutko pokrojone krążki cukini upiekłam w lekkim cieście naleśnikowym (pisałam już o nim w „Gazecie Krakowskiej”) i podałam z sosem tzatziki.