Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

29922 miejsce

Z talerza Ewy Wachowicz: młodziutka zupa jarzynowa

Codziennie rano biegnę (a tak naprawdę jadę… na rolkach) na plac Dębnicki po moje ukochane owoce – czereśnie. Kocham je tak bardzo, że dziennie potrafię zjeść nawet 2 kilogramy!

Czereśnie czereśniami, ale o tej porze roku na bazarku oczy cieszą też młodziutkie warzywa. Właśnie z nich uwielbiam gotować zupę. Robię ją na wiele sposobów, w zależności od tego, jakie jarzyny wrzucam. Pewne jest jednak, że zupa smakować będzie wybornie, bo właśnie teraz warzywa mają w sobie najwięcej witamin, mikroelementów i... słońca!

Na moim ulubionym straganie młode warzywa sprzedawane są w pęczkach wraz z natką. I właśnie od natki zaczynam przygotowanie zupy. Od korzenia selera odcinam liście z łodygami i dokładnie je myję. Tak samo robię z natką pietruszki, zostawiając sobie kilka ładnych gałązek do dekoracji. Zieleninę umieszczam w garnku, zalewam 1l zimnej wody i gotuję.

Warzywa obieram. Marchewki, pietruszki i pora kroję na półplasterki, selera w zgrabną kostkę. Na patelni topię łyżkę masła, wrzucam marchewkę, selera i pietruszkę. Smażę ok. 1 minuty na dość dużym ogniu, pod koniec dodaję pora, mieszam energicznie i podgrzewam jeszcze chwileczkę.
Natkowy wywar przecedzam. Wrzucam do niego podsmażone jarzyny. Odrobinę płynu wlewam na patelnię, mieszam i dodaję do garnka – by cały smak ze smażenia przenieść do zupy. Następnie wrzucam pokrojone fasolki szparagowe (dla koloru wybieram zielone) i żółciutkie „mamuty”. Na końcu dodaję kalafiora podzielonego na małe różyczki. Doprawiam solą i pieprzem do smaku. Gotuję na wolnym ogniu 15–20 minut. Solidnie zaprawiam kwaśną śmietaną – jest to niezbędne, gdyż właśnie teraz warzywa mają w sobie dużo słodyczy i kwaśna śmietana dobrze balansuje ich smak. Całość zagotowuję i zdejmuję z ognia. Koperek i odłożoną wcześniej natkę pietruszki siekam drobniutko i dodaję do gotowej zupy.

Taka jarzynówka smakuje mi najbardziej. Jednak jeśli goszczę na niedzielnym obiedzie mojego tatę, trochę ją zagęszczam: na patelni rozgrzewam łyżkę masła, na nim złocę łyżkę grysiku, zalewam odrobiną wywaru i dodaję do zupy 10 min. przed końcem gotowania.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.