Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18406 miejsce

Z trybuny patrząc: KKS Lech Poznań – FK Khazar Lankaran

„Kocioł” wyglądał idealnie. Doping był porywający. Wszyscy stęsknili się za stadionem i piłkarskimi emocjami. Mecz eliminacji Pucharu UEFA miał wynagrodzić brak meczy ligowych i spełnił swoje zadanie. Lech Poznań – Khazar Lankaran 4:1.

Rafał Murawski / Fot. Romuald Królak, "Głos Wielkopolski"Dla kibica brak rozgrywek ligowych, to prawdziwa tragedia. Może dlatego wczoraj fani Kolejorza naprawdę porządnie pozdzierali sobie gardła.

Stęsknieni za przyśpiewkami, za klaskaniem – za dopingiem – wszyscy śpiewali jak tylko mogli najgłośniej. Wyszło naprawdę nieźle. Atmosfera od samego początku spotkania była gorąca (nie tylko za sprawą przygrzewającego jeszcze słońca). Po pierwszej bramce dla Lecha stadion prawie zadrżał w posadach. Po bramce dla Lankaranu siły lekko opadły i do końca pierwszej połowy już nie wróciły.

Początek drugiej części spotkania – to był dramat. Jakby na chwilę ze wszystkich uciekło powietrze. Ale wtedy prowadzący doping stanęli na wysokości zadania i poderwali „kocioł”. Fanatyczni kibice nadali rytm i wszystko wróciło do normy. I z każdą minutą było coraz lepiej. Zarówno na trybunach, jak i na boisku. Piłkarze Kolejorza nie zawiedli swoich fanów. Kolejne trzy bramki i w końcu gwizdek sędziego. Koniec meczu. Z trybun popłynęły znane słowa „Que sera sera, Kolejorz zwycięstwo ma”. Kibice podziękowali swoim piłkarzom i zaczęli pomału opuszczać stadion przy ul. Bułgarskiej. Nie śpieszyło im się, bo nie wiedzą, kiedy tam wrócą. Wszyscy mają nadzieję, że jak najszybciej.

Gra

Zespół Lecha Poznań jak na razie prezentuje się chyba najlepiej z trójki polskich klubów grających w europejskich pucharach. Wczorajsze spotkanie potwierdziło, że Lechici są w dobrej formie. Nowi piłkarze zaaklimatyzowali się, co pokazał m. in. gol strzelony przez Stilica. Starzy wyjadacze dostosowali się do nowych założeń trenera Franciszka Smudy. Chwilami brakowało może pomysłu, co by tu jeszcze można zrobić z piłką. Ale ogólny obraz gry (przynajmniej ten widziany z trybun) nastraja optymistycznie. Po wczorajszym meczu można nareszcie powiedzieć, że Kolejorz ma obronę. W końcu znaleźli się gracze, którzy potrafią się ze sobą komunikować. Manuel Arboleda i Bartosz Bosacki na środku spisali się nieźle. Kapitan poznańskiego klubu popełnił błąd przy stracie bramki, ale więcej ich już mu się nie przytrafiło. Na skrzydle nabiegał się Grzegorz Wojtkowiak, który wyprowadzał bardzo dużo groźnych akcji. Rafał Murawski natomiast potwierdził, że jest piłkarzem na miarę reprezentacji. Pewnym punktem był też Krzysztof Kotorowski. Strata bramki, cóż, każdemu bramkarzowi może się przydarzyć. Ale cała postawa „Kotora” w meczu cieszy. Szczególnie obrona pod koniec drugiej połowy. Bramkarz Lechitów długo nie był niepokojony atakami Azerów, po czym wybronił groźny strzał.
Podsumowując – gra cud, miód, prawie dojrzała malina. Z perspektywy trybun nawet malina pełną gębą, ale nie obejdzie się bez szczypty pesymizmu. Piłkarze Lankaranu w drugiej połowie grali w dziesiątkę. Niestety, Lechici nie za bardzo kwapili się, aby wykorzystać liczebna przewagę. W rezultacie nie było za bardzo widać osłabienia azerskiej drużyny. Były tez momenty, kiedy gra Kolejorza była przewidywalna nawet dla siedmiolatków. Piłka wędrowała utartą ścieżką między tymi samymi zawodnikami. Gracze Lankaranu nie do końca się w tym połapali. Na całe szczęście. Trener Smuda może być zadowolony ze swoich zawodników, jednak nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Miejmy nadzieję, że Lechici znają i stosują w praktyce to przysłowie.

Wynik

Wysoka wygrana cieszy. Piękne gole (szczególnie ten strzelony przez Rafała Murawskiego) jeszcze bardziej. Kto widział, ten wie, że mecz był naprawdę interesujący. Kto nie widział, temu pozostają statystyki.

Bramki: 35. Stilić, 52. Murawski, 64. Injać, 84. Reiss (Lech) - 44. Ramazanov (Khazar)
Żółte kartki: Bakszijew (2), Amirgulijew, Kramarenko (Khazar).
Czerwona kartka: Bakszijew (Khazar)
Lech: Krzysztof Kotorowski - Grzegorz Wojtkowiak, Manuel Arboleda, Bartosz Bosacki, Luis Henriquez - Sławomir Peszko, Semir Stilić (68. Robert Lewandowski), Rafał Murawski, Tomasz Bandrowski, Dimitrije Injać (79. Anderson Cueto) - Hernan Rengifo (74. Piotr Reiss).
Khazar: Dimitrij Kramarenko - Mahir Szukurow, Andrius Veikutis, Denis Silva Cruz, Radomir Todorow - Rashad Abdullajew (54. Martins Osvaldo Juninho), Elmar Bakszijew, Rahid Amirgulijew, Diego Souza (86. Alim Kurbanow) - Zaur Ramazanow, Yacouba Bamba.

Lech Poznań dowie się, kto będzie jego rywalem w następnej rundzie eliminacji już dziś.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.