Pozycja materiału w rankingach:
"Jedna noc w Bangkoku i każdy twardziel mięknie(...). Bary to świątynie, ale perły nie są za darmo. Znajdziesz boga, w każdym złotym klasztorze, a jeśli masz szczęście bóg będzie kobietą" śpiewał w 1984 roku Murray Head. Co miał na myśli?
Powietrze jest gęste od tropikalnej wilgotności i samochodowych spalin. Mimo późnej godziny, pojazdy nadal stoją w korkach, a niebo rozżarzone jest od milionów świateł. Lekko chwiejnym krokiem wraz z kolegą (Christianem) udajemy się na Soi Cowboy - jedną z najbardziej znanych ulic w Bangkoku. Ulica nazwana jest na cześć T.G. "Cowboy" Edwardsa, emerytowanego amerykańskiego lotnika, który otworzył tu jeden z pierwszych barów w 1977 roku. Wysoki Afroamerykanin Edwards zawsze chodził w kowbojskim kapeluszu skąd wzięło się jego przezwisko.
Grzecznie odmawiamy i udajemy się do pierwszego baru. Centralną część lokalu zajmuje wybieg z metalowymi rurami, na których z różną intensywnością wiją się szczupłe Azjatki. Większość z nich tańczy w bieliźnie, na którą krawiec ewidentnie pożałował materiału. Niektóre z nich zapomniały założyć staników. Panujący półmrok, dyskotekowe oświetlenie i rosnący poziom alkoholu we krwi uniemożliwia obiektywną ocenę urody prezentujących swoje wdzięki pań. Zamawiamy piwo i siadamy przy samym wybiegu. Na nasz widok niektóre z pań ożywiają się. Uśmiechają zalotnie, zniżają na wysokość twarzy i rozpoczynają uwodzicielski taniec. Wbrew pozorom w tej grze nie chodzi o napiwek. Każda z dziewczyn ma numerek. Zamówienia składa się przy barze.Zobacz także:
Artykuły
(28)
Galerie
(14)
Średnia ocen
(4.79)
Wiek: 30 | Miejscowość: Bangkok | Kraj: Tajlandia
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Piotr Wierzbicki 07.02.2010 21:18
Przydałoby się więcej użytkowników "W24" z różnych części Świata. Byłoby ciekawie poznawać różne obyczaje.
Marek Lenarcik 04.02.2010 07:52
@ Adrian: ja bym raczej obststawiał coś w stylu "No znowu jestem z tym frajerem w Siam Paragon. Yhy, tak kupił mi nową torebkę i buty i to i tamto..." :-)
@ Ewa: wystarczająco romantycznie? :-)
Ewa Krzysiak 03.02.2010 11:28
Nic romantyzmu? panowie,poprawcie się :)
Autor usunął profil 03.02.2010 11:24
Ja też się domyślam:)) Mówi, że zostanie z nim po grób, bo jest przystojny, dobrze zbudowany i ma piękną duszę:)))
Marek powiedział że są śmieszni. Ja bym dodał że są żałośni i obleśni:))) To samo sądzę o pewnym polskim reżyserze i jego żonie a raczej prawnuczce:)))
Marek Lenarcik 03.02.2010 04:21
Super. Szacunek dla 60-latkow, ktorzy sa pelni zycia i nie maja mentalnosci "Ja juz tylko bede czekac na smierc przed telewizorem." Barbaro to po prostu trzeba zobaczyc - ponad 60-letniego faceta - 130 kg wagi, ktory prawie czolga sie po supermarkecie a wokol niego 20-letnia laleczka w najnowszych designerskich ciuchach skaczaca jak malpka w zoo i obdzwaniajaca wszystkich znajomych. Nie znam tajskiego, ale chyba domyslam sie co mowi :-)
BARBARA Romer Kukulska 02.02.2010 12:39
i długo żyli w szczęśliwym zwązku z młodszą o ponad 25 lat atrakcyjną żoną. ;))
BARBARA Romer Kukulska 02.02.2010 12:04
zgoda, wiem, wiedziałam, tylko niezgrabnie Ci to wyszło, dlatego proponuję unikać wyrażnych przedziałów wiekowych. Znam kilku w mojej rodzince, taakich co w wieku 65 lat ożenił się był 3 raz i spłodził dzięcię.
Marek Lenarcik 02.02.2010 11:27
@ Barbara: Alez absolutnie nie chodzilo mi o wiek czy poziom sprawnosci I nie generalizuje, ze kazdy 60 latek jest taki czy inny. Mowie o tych konkretnych, ktorych widze. Chodzi mi o zachodnich emerytow, ktorzy osiedlaja sie w Tajlandii i kupuja sobie kobiety. Oni mnie smiesza. I nic na to nie poradze.
"Gorący" Zlot Morsów w Mielnie [Zdjęcia]
(odsłon: +1476)