Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12460 miejsce

Z ziemi rudzkiej do włoskiej

Współautorzy: Barbara Podgórska

Wózek z ekwipunkiem przewrócił się po pierwszych 20 metrach jazdy. Za chwilę jeszcze raz. Ale potem już było coraz lepiej, na liczącej 1721 kilometrów trasie z Rudy Śląskiej do San Giovanni Rotondo.

Achim Kalka / Fot. PodgórskiJan Wyżgoł / Fot. PodgorskiW podróż życia, pieszą wyprawę do sanktuarium Ojca Pio wyruszyło dwóch rudzian – Jan Wyżgoł, rudzki radny, poeta, animator kultury, z racji zamiłowania do turystycznych włóczęg zwany przez przyjaciół Jaśkiem Wędrowniczkiem i Joachim Kalka. Emeryci, ale nie znoszący siedzenia w kapciach przed telewizorem.

Trasa, którą wybrali liczy około 1800 kilometrów. Zaczęła się przed kościołem świętego Pawła i urzędem miasta w Nowym Bytomiu. Wiedzie przez Czechy, Austrię i rzecz jasna, Włochy. Zamierzają pokonać ją w ciągu dwóch miesięcy dreptania, ciągnąc na zmianę, na szelach, specjalnie skonstruowaną platforemkę z niezbędnym wyposażeniem. Na niej plecaki z ubraniami, butami na zmianę, namioty, karimaty i dziesiątki przyborów, które powinny się przydać. Cała ta góra przystrojona chorągiewkami Rudy Śląskiej i Solidarności.

Razem / Fot. PodgórskiPlakietka / Fot. Podgórski- Zamierzamy pokonywać dziennie dystans około 30 kilometrów – mówi Jan Wyżgoł. – Jeśli pogoda pozwoli. Najtrudniejsze do pokonania, ale i najpiękniejsze będą Alpy. O wyprawie tej myśleliśmy przez 28 lat, od powrotu z internowania. Ale wtedy, było to niemożliwe.

Obaj piechurzy podkreślają pielgrzymkowy charakter eskapady do sanktuarium. Ale przy okazji pragną promować rodzinne miasto, obchodzące właśnie jubileusz 50-lecia. Przygotowywali się solennie, trenując długie spacery. W zeszłym roku pokonali trasę z Rudy Śląskiej do Lichenia. Na tamtej trasie mijali miejscowość Ruda, gdzieś pod Wieluńskiem. Teraz też będą, takie miasteczko jest również we Włoszech. Do kraju powrócą samolotem. Będziemy wyglądali ich na początku września.


Pierwsze kroki / Fot. PodgórskiNiezbędna pomoc / Fot. PodgórskiPomagała Basia / Fot. Podgórski













PS Z przesyłanych SMS-ów wynika, że są już w Alpach, Cudownie, ale wkurzające burze i ulewy nie pozwalają rozbijać namiotów. Nocujemy w motelach – raportuje Jasiek. Za 4-5 dni Słowenia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.