Pozycja materiału w rankingach:
Tani przewoźnik połączył Wrocław ze Sztokholmem. Jednak na razie nie wiadomo, co z obiecanymi lotami do stolicy Norwegii
Przedstawiciele niskokosztowej linii Norwegian zapowiedzieli kilka miesięcy temu, że połączenie do Oslo ruszy pod koniec października. Tymczasem wciąż nie ma go w jesiennym rozkładzie lotów z Wrocławia. Nie można też rezerwować biletów. Dlaczego?
– Dostawa nowych samolotów
trochę się opóźni i dlatego w naszej siatce wciąż nie ma lotów do Oslo
– mówi Barbara Klary, dyrektor sprzedaży w Norwegianie. Zapewnia, że
przewoźnik, który pod koniec roku ma mieć 20 samolotów, nie zrezygnował
z połączenia do stolicy Norwegii.
Tym bardziej że na razie dobrze
sprzedają się bilety na trasie Wrocław-Sztokholm. Wczoraj na tę trasę
wystartował pierwszy samolot norweskiej linii.
– Zainteresowanie
będzie duże nie tylko w sezonie turystycznym – twierdzi Barbara Klary.
– W Szwecji jest ogromna Polonia, coraz więcej osób decyduje się na
pracę w Skandynawii. Z drugiej strony wzrasta także zainteresowanie
Polską wśród zagranicznych turystów – dodaje.
Według niej, zaletą
połączenia do Sztokholmu jest to, że samoloty będą latać na główne
lotnisko Arlanda. Inni tani przewoźnicy lądują w oddalonym o ponad 100
kilometrów od miasta porcie Skavsta.
O powodzeniu połączenia jest także przekonany Leszek Karwowski, wiceprezes wrocławskiego lotniska.
– Nie ma u nas wielu kierunków skandynawskich. Przykładowo z Poznania nie lata tam żadna linia – tłumaczy Karwowski.
Boeingi
737 Norwegiana będą odlatywać z naszego portu trzy razy w tygodniu: we
wtorki, czwartki i soboty. Za rezerwowany teraz bilet w obie strony na
pierwszą połowę października zapłacimy ze wszystkimi opłatami około 200
zł. Możemy zabrać ze sobą rower – zapłacimy jednak za to dodatkowo
około 150 zł. Za sprzęt do nurkowania czy narty – połowę tej
kwoty. •
W tym roku przez wrocławskie lotnisko przewinie się ponad 800 tys. pasażerów. Jesienią nasz port będzie obsługiwał ponad 20 połączeń, głównie na Wyspy Brytyjskie, ale także do Niemiec i Włoch. Jak na razie nie doczekaliśmy się obiecywanych połączeń do Austrii i Francji.
Łukasz Pałka
Sortuj komentarze:
Mir Nalezińskí 15.09.2006 10:31
Jak rozsądnie wytłumaczyć (czym), że jeden lot kosztuje 200 zł, inny na tejże trasie - 1000 zł? To jakby auto nowe w jednym salonie kosztowało 40 tys. zł, a w innym 60 tys. zł. Albo na rynku - tu kartofle po 50 gr, obok 5 zł... Coś tu nie gra. Co na to ekonomiści? Dlaczego 50 lat temu już nie było tanich linii? Był zakaz?
Warszawa gotowa na Euro. Sprawdź, czym dojechać do stolicy
(odsłon: +253)