Facebook Google+ Twitter

Za, a nawet przeciw. O sytuacji w Gruzji mówi Grikha z "Enough"

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-01-04 13:16

Grikha Dagargulia ma 24 lata, wokół szyi ma zawsze owiniętą „arafatkę”, na głowie kapelusz, odpala papieros od papierosa. Mówi dużo, gestykulując przy tym ponad normę, a datami, nazwiskami i wydarzeniami sypie jak z rękawa.

W mieszkaniu Dato Kakavy w Zugdidi. Autorka rozmawia z Grikhą Dagargulią. / Fot. Piotr Kołodziej- Wiesz, jakoś zbrzydło mi to wszystko. Człowiek haruje jak wół, żeby tylko coś zmienić w tym cholernym kraju, a potem i tak okazuje się, że wszystko na nic.
Grikha jako pierwszy w Gruzji zainicjował ruch młodzieżowy przy uniwersytecie w Zugdidi, który bezpośrednio przyczynił się do Rewolucji Róż.

- Jeszcze grubo przed rewolucją zacząłem działać w jednym z gruzińskich NGO. W pewnym momencie, gdy kraj stanął na głowie stwierdziłem, że chyba przydałoby się zacząć domagać się zmian. Wtedy powstało stowarzyszenie „Enough”. Mieliśmy „dość” korupcji, „dość” Szewernadzego, „dość” Rosji. Wydrukowaliśmy całą masę plakatów z naszymi postulatami. Nocami skradliśmy się pod Radę Miasta czy pod policyjne komendy i tam to rozklejaliśmy. Gdy ludzie rano wychodzili do pracy mieli szansę je zobaczyć, po południu wszystko było już pozrywane.

Po sfałszowanych przez Szewernadzego wyborach, dostaliśmy zastrzyk finansowy od amerykańskiej fundacji George'a Sorosa i zaczęliśmy działać na szerszą skalę. Siedmioosobowy komitet dniami i nocami planował kolejne demonstracje. Te największe zaczęły się 23 listopada przed parlamentem w Tbilisi.

Wtedy zaczęły się też problemy z policją - nie przestawano dzwonić do mnie i do mojej rodziny, grożąc wyrzuceniem z uczelni czy pozbawieniem pracy. Nie zwracaliśmy na to uwagi, robiliśmy swoje. Pewnego razu podczas jednej z takich demonstracji doszło do strzelaniny. Na szczęście tylko dwie osoby zostały ranne. Po tym wydarzeniu rząd zrzucił odpowiedzialność na abchaskich separatystów, ale i tak było wiadomo, że ci co użyli broni byli z policji.

„Zgadzam się, że to nie była doskonała elekcja, ale najlepsza ze wszystkich jakie w Gruzji przeprowadzono. Wcześniej jakoś jednak nikt nie protestował, a teraz raptem podniósł się taki krzyk!" - powiedział Szewernadze w pożegnalnym wywiadzie, gdy rewolucja na ulicach Tbilisi już się dokonała i odebrała mu władzę. "Popełniłem błąd, zlekceważyłem tę młodzież wiecującą pod parlamentem i biegającą po ulicach z flagami. Myślałem: wystarczy poczekać, znudzą się, rozejdą, wszystko samo się ułoży. Pomyliłem się".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Autorka po wysłuchaniu paru szczegółów z "porewolcyjnej" Gruzji częściowo podziela to zdanie (Grikha opowiadał np. o tym jak się znalazł w rezerwie podczas ostatniej wojny, gdy czekał na wysłanie go do walki, wojnę przerwano - co zrobiono z wszystkimi żołnierzami? - a no zostawiono ich na drodze. Nie wysłano po nich transportu, nie dostali żadnych racji żywieniowych. Tak więc zasuwali do Tbilisi na piechotę z Gori, a jedzenie dostawali od miejscowej ludności.). Nie mówię, że całkowicie zgadzam się z tym, że nie warto było, bo warto było. Rozmawiałam z wieloma ludźmi o tym jak im się powodzi za Saakaszwilego i ani razu nie usłyszałam, że gorzej niż było, wręcz przeciwnie. Tak poza tym, autorka pochodzi ze Lwowa i wie doskonale co znaczy kiedy rzeczywiście ręce opadają...

Komentarz został ukrytyrozwiń

"- Wiesz, jakoś zbrzydło mi to wszystko. Człowiek haruje jak wół, żeby tylko coś zmienić w tym cholernym kraju, a potem i tak okazuje się, że wszystko na nic."

A dajcie spokój, to chyba jakiś żart. Mam ochotę objechać twierdzenia tego jegomościa z każdej strony ale nie bardzo wiem od czego zacząć :)

A autorka tekstu podziela zdanie Grichy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Historia lubi się powtarzać". "Znamy ten ból"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.