Pozycja materiału w rankingach:
Często zastanawiam się nad tym dlaczego tak ją kocham, za co? Przeczytaj ile dla mnie znaczy, jak pragnąłbym się z nią związać w przyszłości... Ona, piłka nożna... Zapraszam do przeczytania mojej własnej historii.
Zacznijmy od początku, opowiem o tym jak zainteresowałem się tym sportem, ile dla mnie znaczy, dlaczego nie gram zawodowo oraz jak pragnąłbym się z nim związać w przyszłości.
Zatem po kolei. Będąc na wakacjach w Zakopanem, to był chyba rok 2003, z „Tempa” dowiedziałem się o zgrupowaniu drużyn pierwszoligowych przebywających właśnie pod Giewontem, dokładnie w Centralnym Ośrodku Sportu i Rekreacji. Wraz z bratem i kolegą, zakupiwszy wcześniej markery oraz zeszyty, wyruszyłem zdobywać jakże cenne autografy! Pamiętam, że czekaliśmy na danych piłkarzy, gdy ci akurat przebierali się na trening. Każdy z nich złożył swój podpis na kartce. Jakie to były drużyny? Wisła Płock z Irkiem Jeleniem i Marcinem Wasilewskim oraz Szczakowianka Jaworzno z Ryśkiem Czerwcem i Adamem Kompałą w składzie. Najlepsze, że dopiero po jakimś czasie dowiedziałem się od kogo tak naprawdę mam autograf. Przypomina mi się jedno śmieszne zdarzenie, które miało miejsce na łowach autografów. Buszując w poszukiwaniu piłkarzy, dostrzegliśmy z kolegą trzech bramkarzy na środku boiska treningowego. Nie namyślając się nawet chwilę ruszyliśmy po podpisy. Skąd mogliśmy wiedzieć, że ci akurat wykonują ciężką pracę treningową. Jeden z nich, czeski bramkarz Ivo Schmucker, z wielką nieśmiałością powiedział nam cicho, a właściwie zapytał co my tu robimy? Szybko się podpisał, wytłumaczył, że teraz trenuje i jak go trener przyuważy to będzie po nim! Nerwowo się porozglądał, naprawdę się chłop przestraszył, miał 200 cm wzrostu, więc wyglądało to ciekawie. Najważniejsze jednak, że zdobyliśmy to, po co przyszliśmy!
14 listopada 2002 roku. W szkole myślałem tylko o tym meczu, na nic innego po prostu tego dnia nie zwracałem uwagi. Wieczorem siedziałem już w wygodnym fotelu wpatrzony w 21-calowy ekran starego telewizora marki Samsung. Do 71 minuty przegrywaliśmy po bramce Brazylijczyka Adriano, mało kto wierzył, że stanie się cud. Ale stał się… 71. minuta, strzał Kamila Kosowskiego z rzutu wolnego, piłka podskakuje przed rękami bramkarza Parmy. Remis i walka do końca! 80. minuta magiczny Żurawski na 2:1 i dogrywka! Tłukłem się po dywanie jak oszalały. Potem cicha modlitwa do Boga o zwycięstwo Wisły i 3:1! Żurawski! Włochów dobił jeszcze Daniel Dubicki strzelając na 4:1. Noc życia! Wisła gromi! Nie mogłem spać, na drugi dzień wykupiłem wszystkie gazety głoszące o wygranej i oprawiłem je w ramę. To spotkanie będzie we mnie tkwiło już do końca życia. Miałem łzy w oczach ze szczęścia, dla takich chwil warto żyć! Wisła doszła wtedy do 1/8 finału, odpadając dopiero po meczach z Lazio, a Maciek Żurawski został (wraz z Henrikiem Larssonem) najlepszym strzelcem rozgrywek. Zobacz także:
Artykuły
(138)
Galerie
(12)
Średnia ocen
(4.46)
Wiek: 24 | Miejscowość: Ropa-Kraków | Kraj: Polska
O mnie: Kibic piłkarski, w szczególności ligi polskiej, oraz angielskiej. Zapraszam na:http://remkko.blog.onet.pl/
Ostatnie artykuły autora:
Pozycja autora w rankingach:
Sortuj komentarze:
levy 19.01.2011 09:59
Za nic. Nie cierpię ćwierć inteligentnych gwiazd i spędu tłumów na stadionach. Kiboli przemilczę :)
Adam Baranowski 31.03.2009 13:54
Ja tam plusa nie dam, bo każdy z nas mógłby podobną historię napisać ; )
Ale czytało się miło i ciekawie. Liczyłem, że w końcu Maćka spotkasz ; ) Ciekawa sprawa. Sam kiedyś latałem za autografami, a kiedyś w Gdańsku był jakiś jubileusz Boba Kaczmarka. Co za frajda! Dudek mi dawał autograf, a było tylu chętnych, że po prostu wziął mój długopis i zaczął nim podpisywać inne fotki itp., długopisu już nie odzyskałem, ale wszystkim opowiadałem jak JD "ukradł" mi mazaka... potem musiałem inny skombinować, żeby dalej "łowić".
Kurcze, ale późno z piłką zacząłeś... Ja pierwsze jazdy na futbol miałem na Euro 96'. Naklejki, skarby kibice i mój idol od zawsze na zawsze - Alan Shearer! Zawsze chciałem, żeby zagrał w "moim" Manchesterze United. Odmówił Fergusonowi - szacunek. Ale zawsze mi tego brakowało...
Największa moja zajawka miała miejsce w 2002 roku na MŚ. Mam do dzisiaj wszystkie wycinki z gazet, opisy meczów... poza dwoma. Brakuję mi relacji z dwóch meczów 1/8 finału :/ Doła miałem przez kilka tygodni, że przeczyłem... ale już mi przeszło : )
Zawsze prowadziłem jakieś zeszyty ze statystykami. www.wygrajlige.pl i te sprawy, to jest chleb powszedni ; )
Wojciech Luściński 30.03.2009 20:44
Doskonały artykuł, jestem kibicem Lechii Gdańsk i tak samo nie mogę się obyć bez meczów mojego ukochanego klubu.
Wielki +
Andrzej Gołota napisał wiersz dla Wisławy Szymborskiej
(odsłon: +1096)