Facebook Google+ Twitter

Za darmo umarło. Szukamy haczyka!

Lista usług i towarów rozdawanych "za darmo" jest bardzo długa. I tylko jedna rzecz zawsze jest płatna – "haczyk" w promocyjnej ofercie.

Fot: Piotr Jasiczek | Gazeta Poznańska Bilety lotnicze za złotówkę, karty kredytowe za darmo, darmowe rozmowy przez Internet, telefon za złotówkę. Dostaniemy coś za darmo albo za prawdziwą (nie przysłowiową) złotówkę. Czasami tylko do złotówki musimy dopłacić 22% VAT-u. Do ciekawej oferty dołaczany jest z reguły haczyk. Za niego musimy zapłacić żywym pieniądzem. A czasami nawet słono.

Latanie (nie) takie tanie

Tanie linie lotnicze są droższe od tzw. starych przewoźników. Całkowita cena przelotu to suma kosztu biletu, opłat lotniskowych, opłat za wystawienie oraz szeregu innych, np. za opłacenie biletu kartą płatniczą. Ale to nie wszystko. Przy porównaniach kosztów przelotu różnymi liniami należy uwzględnić koszty dojazdu z lotniska. Bywa, że kosztuje to więcej niż bilet z opłatami lotniskowymi. Lepiej więc polecieć nieco droższą linią, ale taką, która lata do lotniska położonego bliżej centrum. Należy też wziąć pod uwagę fakt, że cena biletu powrotnego często bywa istotnie większa od ceny biletu z Polski.

Duży nie znaczy tani

"Jeśli nie widać różnicy, po co przepłacać?" – wszyscy pamiętamy reklamę proszku do prania, zawierającą wielką mądrość czasów, w których rządzi pieniądz. Co ciekawe, proszek o wadze 6 kg sprzedawany w promocji, kosztuje więcej niż dwa opakowania po 3 kg. Dzieje się tak dlatego, że konkurencja dla proszków w mniejszych opakowaniach jest większa i nawet sprzedawane bez promocji są tańsze, niż duże opakowania w promocji. A większość z nas jest przekonana, że w dużym opakowaniu cena za 1 kg powinna być mniejsza. W niektórych sklepach można spotkać ceny za 1kg. Wtedy można sprawdzić czy zakup w dużym opakowaniu jest korzystniejszy.

Telefon na raty tańszy niż z promocji

Może okazać się też, że telefon kupiony na raty zamiast w promocji za złotówkę okaże się tańszy. Przykład? Kupujemy telefon za złotówkę z abonamentem po 49 zł, który musimy opłacać przez 2 lata. Za 24 miesiące zapłacimy operatorowi 1176 zł. W cenie abonamentu mamy ponadto rozmowy warte tak naprawdę 15 zł miesięcznie (czyli 360 zł) i aparat, który wart jest 600zł. Przepłacilismy więc ponad 200 zł i na dodatek związaliśmy się na 2 lata z operatorem pod groźbą zapłacenia kary. Kupując telefon na raty rozłożone na 2 lata lub korzystając z taniej linii kredytowej w banku zapłacimy odsetki, jednak nie pochłoną one całego zysku.

Gdzie jest haczyk?

Będąc uczciwym trzeba przyznać, że zdarzają się też oferty bez haczyka. Zawsze jednak sprawdzajmy oferty i pytajmy wprost – gdzie jest haczyk. Liczmy koszty nie tylko zakupu, ale i używania przez wymagany okres. Pamiętajmy, że nic nie jest za darmo. Szukajmy alternatywy, nawet pozornie droższej. Bo pozory mylą.

A w nagrodę czasami trafi nam się oferta bez haczyka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • P P
  • 21.09.2007 10:33

Z tymi telefonami na raty to prawda. W ofercie "za zlotowke" oferta jest mocno ograniczona. W ratach 0% wychodzi zazwyczaj korzystniej (i mozna splacic caly kredyt w 10 miesiecy a nie w dwa lata) niz w abonamencie. Poza tym mozna wybierac z calej dostepnej oferty aparatow. Kupowalem ostatnio w orange SE 880i, okazalo sie, ze wyszlo duzo taniej w ratach, do tego przy przedluzeniu umowy dostalem jakies dodatkowe minuty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przykład z telefonem jest mocno chybiony. Teraz we wszystkich ofertach jest tak, że płaci się 1 zł za słuchawkę a cała później wpłacana kwota zasila konto na rozmowy.

Można więc albo kupić telefon w promocji za 1 zł i potem płacić 49 zł abonamentu, albo kupić go na raty za 600 zł + odsetki i płacić 49 zł abonamentu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.