Pracodawcy chcą wesprzeć rządowy projekt o podatku ekologicznym od używanych aut. Projekt ugrzązł w Sejmie, a firmy motoryzacyjne tracą miliony złotych z powodu importu używanych aut.
Traci też budżet państwa, bo z powodu
nagminnego zaniżania wartości samochodów urzędy skarbowe ściągają od 2
do 12 mld zł mniej niż planowano, wprowadzając podatek akcyzowy.
Po
wejściu do UE Polacy zachłysnęli się możliwością sprowadzania tańszych,
używanych aut. Sprzyja temu dziurawe prawo dotyczące podatków. Kupując
używane auto od Polaka nabywca płaci podatek zgodnie z wyliczeniami
urzędu skarbowego, natomiast gdy kupuje je za granicą, podstawą podatku
akcyzowego jest cena znajdująca się na umowie kupna-sprzedaży. –
Nagminnie dochodzi tu do nadużyć. Wartość auta jest często
dziesięciokrotnie zaniżana – twierdzą pracodawcy z branży
motoryzacyjnej. Za przykład podają twarde dane z urzędów skarbowych,
wedle których wartość dziesięcioletnich samochodów waha się w granicach
600 - 700 złotych. – Nikt nie sprzedaje tych samochodów za taką kwotę –
podkreślają. Średnia deklarowana wartość aut w wieku powyżej 10 lat
obniżyła się z 614 zł w styczniu 2005 r. do 298 zł w kwietniu tego
roku, czyli aż o 316 zł.
Obecny na konferencji Adam
Kołodziejczyk, prezes Ford Polska poinformował, że co najmniej jedna
trzecia dilerów aut znajduje się na granicy bankructwa. W tym roku
zamknięte zostaną cztery przedstawicielstwa jego firmy. Nic dziwnego –
Polacy kupują w przeliczeniu na liczbę mieszkańców 11 razy mniej nowych
aut niż Holendrzy, 6 razy mniej niż Brytyjczycy i dwa razy mniej niż
Czesi.
- Podatek powinien być taki sam niezależnie od kogo
kupujemy samochód i czy ma on służyć do pracy czy rodzinnych podróży.
Podatek akcyzowy nie dość, że traktuje sprawę wybiórczo, to aż zachęca
do naginania prawa - twierdzi Andrzej Malinowski, prezydent
Konfederacji Pracodawców Polskich.
Na dodatek ostatnie
orzeczenie Europejskiego Trybunału Stanu wskazuje, że Polska może być
zmuszona do oddania obywatelom pobranego podatku akcyzowego, który
uznano za niezgodny z prawem.
Projekt zgłoszony przez rząd
wprowadza podatek od samochodów płacony jednorazowo przy rejestracji.
Jego wysokość zależy między innymi od spełniania normy czystości
spalin, stąd jego potoczna nazwa „podatek ekologiczny”.
OK (APP)
Sortuj komentarze:
Anna Pustka 07.07.2011 14:42
polecam nową stronę o sprowadzaniu samochodów http://www.sprowadz-auto.pl
Mir Nalezińskí 04.10.2006 00:21
Opisane przypadki zaniżania wartości sprowadzonych aut dowodzą jedynie, że urzędnicy naszego Państwa (w skrócie - Państwo) są durniami. Przecież od dzisiątek lat waidomo, że jeśli dajemy obywatelowi wolną rękę z wyceną wartości towaru, to obywatel zawyży, jeśli mu się to opłaci, albo zaniży (jak tutaj) z tego samego powodu. Gdyby zapytać przecietnego człowieka czym to się skończy, to dokładnie by opisał zjawisko, jakie nastapi po wprowadzeniu przepisów w życie. Czy znacie przykład zaprzeczający temu rozumowaniu? Nie wiem, jak to jest w innych krajach, ale podejrzewam, ze podobnie - jeśli układa się głupie pomysły, to ma się głupie wyniki akcji. Po drugie - każdy sprowadzający auto doskonale wiedzial, że UE stosuje inne przepisy i rząd nasz ich nie reapektuje. Tu nie trzeba było czekać na reakcję - niemal każdy, w ramach obywatelskiego nieposłuszeństwa tudzież w ramach odwetu - zaniżał dane. A ile razy Panstwo dało przykład oszukania obywatela i czego to Państwo się dziwi???
Na ks. mieszkaniowych oszukano, na ks. posagowych także. Na ZUSie, emeryturach, prywatyzacji, rewaloryzacji, podwyżkach pielęgniarskich pensji. A z pomniejszych hece na każdym kroku - paszporty, prawa jazdy, dowody osobiste. Właściwie w każdej dziedzinie specjalista by podał parę głupich albo oszukańczych przepisów.
Urzędnik, który "wymyślił' głupawe przepisy powinien mieć spawę karną!
Warszawa gotowa na Euro. Sprawdź, czym dojechać do stolicy
(odsłon: +253)