Facebook Google+ Twitter

"Za podszeptem diabła" - solidnie, ale bez fajerwerków

„Za podszeptem diabła” norweskiej pisarski, Karin Fossum, to książka dobra, ale pozbawiona specyficznego magnetyzmu, trzymającego czytelnika w napięciu aż do ostatniej strony. To ponury i solidny, ale też tylko poprawny kryminał.

„Za podszeptem diabła” to opowieść o pewnej nie do końca stabilnej psychicznie starszej kobiecie o imieniu Irma, patologicznie chłodnej i sprawiającej wrażenie wyzutej z pozytywnych emocji. Bohaterka w swojej piwnicy więzi młodego włamywacza Andreasa, który w trakcie napadu złamał kręgosłup. Irma stała się panią jego życia i śmierci. Zaginionego chłopaka poszukuje komisarz Sejer, doświadczony policjant ze skłonnością do flegmatyzmu i rozważań filozoficznych. Jego jedyną nadzieją jest przyjaciel zaginionego, Zipp, który jednak – z powodu różnych grzeszków popełnionych wraz z kolegą – nie pali się do pomagania policjantowi. Komisarz podejmuje więc działania po omacku i krok po kroku dociera do coraz bardziej osaczonego przez Irmę Andreasa…

„Za podszeptem diabła” to poprawny, dobrze napisany kryminał. Autorka stworzyła całkiem ciekawą opowieść. Trudno wszakże oprzeć się wrażeniu, że motyw ofiary więzionej przez psychopatycznego oprawcę jest już solidnie wyeksploatowany przez specjalistów od książek kryminalnych czy też filmowców. Sprawia to zaś, że „Za podszeptem diabła” może się wydać książką cokolwiek nieświeżą i wtórną. Fossum częściowo wpadła w pułapkę banału. By nie popaść jednak w tanie krytykanctwo, trzeba oddać autorce, że banał ten opowiedziała z pomysłem i fantazją. Mogło być znacznie gorzej i zwyczajnie nudno, tymczasem opowieść jest spójna i intrygująca.

Siłą „Za podszeptem diabła” jest rozbudowany wątek psychologiczny. Pisarka stworzyła w książce gęstą, skłaniającą do refleksji atmosferę. W książce bywa duszno, bywa mrocznie, autorka nieźle obnaża mroczne zakamarki ludzkiej psychiki. Również bohaterowie książki to postaci z krwi i kości, których dialogi czyta się z przyjemnością, a nie z trudnym do opanowania zażenowaniem. Najnowsza książka Karin Fossum to solidny, porządnie napisany kryminał. Autorka z wielu składników sporządziła całkiem smaczne kryminalne danie. Książce nie zaszkodziło nawet wplecenie w nią – pozornie całkiem niepotrzebnych - wątków w rodzaju homoseksualnych ciągot Andreasa czy też defektu cielesnego Irmy, która urodziła się z… jelitami poza brzuchem.

„Za podszeptem diabła” to książka, która powinna spełnić oczekiwania miłośników kryminałów.
Sęk w tym, że raczej nie zapadnie im na długo w pamięci. Nie ma w niej tej swoistej iskry, tej soczystej atmosfery występku, moralnej zgnilizny i półświatka, którą znaleźć można choćby w powieściach Marka Krajewskiego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

pomimo tego, że nie jestem miłośniczką kryminałów, Twoja recenzja, bardzo lekka w odbiorze, zachęciła mnie do zapoznania się z Twórczością Karin Fossum - nie musi mieć 'soczystej atmosfery występku', wystarczy, że mnie zaintrygowała :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.