Facebook Google+ Twitter

Za pokój w duszy...

"Będziemy pić za pokój w kilku odsłonach - najpierw za ten w duszy, potem w rodzinie i między sąsiadami a na koniec między narodami". O Gruzji i Polsce - tragediach, wojnie i winie.

Tragedie łączą i wstrząsają duszą. Zwracają uwagę na chwilowość życia, zmuszają do zadawania pytań o cel i kierunek w jakim zdążamy w naszym życiu. Tragedie i wojny są wstrząsami, po których pojawia się szansa, by obudzić się we własnej świadomości współuczestniczenia. Czy mam wpływ na losy świata? Tak - mam! Poprzez mikroskalę mojego związku, rodziny i społeczności lokalnej dokonuję zmian, pamiętając, że najważniejsze zmiany zaczynają się zawsze najpierw we mnie samej.

Awtandila Naschlidaszwili z chlebem ormiańskim / Fot. Anna Janicka-GalantW takich tragicznych chwilach bardziej przemawiają do mnie spontaniczne reakcje zwykłych ludzi niż polityczna egzaltacja i górnolotne, poprawne politycznie wypowiedzi. Bardziej przemawia do mnie telefon z Gruzji od Awtandila Naschlidaszwili z Achalcyche, który łamiącym się głosem składa mi kondolencje z powodu tragedii w Smoleńsku. Ja jestem dla niego żywym reprezentantem mojego narodu, jego symbolem. Poprzez mnie dotyka świadomości mojego kraju... Jestem mu bliska bardziej, niż relacje w telewizji i to ze mną chce się podzielić wątpliwościami i żalem. I ten głos przez telefon znaczy dla mnie więcej, niż godziny oglądanych i czytanych komentarzy. Jesteśmy sobie bliscy pomimo granic, innych narodowości, wieku, bo połączył nas kiedyś przypadek - znaleźliśmy się na tej samej drodze, w tym samym czasie i miejscu. Dzięki Awtandilowi poznałam legendy o królowej Tamar i świętej Nino, zwiedziłam wiele miejsc.

Wpis Awtandila z Księgi Wypraw / Fot. Anna Janicka-GalantKiedy 8 sierpnia 2008 roku wybuchła wojna w Gruzji ja też łączyłam się myślami z ich narodem widząc oczyma duszy twarze Awtandila, Surena, Wladimira, Stalberiego, Fridona i wielu innych. Zamiast pojechać na kolejną wyprawę zorganizowałam w kilku miastach pokazy multimedialne "Gruzińska Mozaika" i napisałam, oparty na Księgach Wypraw, cykl reportaży "Kobiety Gruzji" publikowany na portalu kobiety.lodz.pl w dziale Trudne Tematy. Starałam się przybliżyć przeciętnemu Polakowi sylwetki Gruzinów, ich historię, tradycję i zwyczaje. Trudne było codzienne oczekiwanie na informacje i doniesienia z frontu. Gruzińskie portale i serwisy informacyjne zniknęły z sieci za sprawą rosyjskich hakerów a na forach roiło się od prowokacyjnych, niespójnych i propagandowych komunikatów. Niepokoiłam się też o znajomych uchodźców z Abchazji, wielokrotnie pokrzywdzonych i tułających się od dziesięciu lat po całej Gruzji, żyjących w trudnych warunkach bez nadziei na powrót w rodzinne strony. Po miesiącu ciszy i oczekiwań pewnego ranka dostałam mail od przyjaciół z Batumi "Wino jest! Przyjeżdżaj! Będziemy pić za pokój w kilku odsłonach - najpierw za ten w duszy, potem w rodzinie i między sąsiadami a na koniec między narodami". Jakże wielką radość sprawiła mi ta wiadomość, jak ważne były te proste słowa...

Awtandil Naschlidaszwili z Achalcyche / Fot. Anna Janicka-GalantTeraz myśląc o tragedii w Smoleńsku ja też mam ochotę odpowiedzieć podobnie: - wypijmy za pokój w duszy lub słowami Awtandila:
"Wypijmy za MIŁOŚĆ! Ale nie tylko tę między kobietą a mężczyzną. Nie tylko miłość pierwszą czy ostatnią... Ale za miłość do wszystkiego co czynimy, abyśmy to czynili z pasją. Abyśmy kochali życie i ludzi PRAWDZIWĄ MIŁOŚCIĄ... Ten toast wypijmy do dna..."

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.