Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8603 miejsce

Za słowa można trafić za kratki

Międzynarodowe instytucje zwracają uwagę, iż obowiązujące w Polsce prawo umożliwia skazanie człowieka na karę więzienia np. za publikację słów, które mogą kogoś obrażać/znieważać. Jakie mogą być faktycznie konsekwencje takich wypowiedzi?

Za "idiotę" można siedzieć, ale nie wszędzie

Czy obowiązujące w Polsce prawo rzeczywiście jest zbyt ostre dla tych, którzy balansują na granicy słów krytycznych i słów znieważających innych? Niedawno jeden z działaczy polonijnych w USA nazwał szefa pewnej organizacji polonijnej "idiotą". Ten wytoczył mu proces i... przegrał. Sąd amerykański uznał, że nazwanie osoby publicznej "idiotą" nie jest naruszeniem prawa w stanie Illinois. Gdyby do takiego incydentu doszło np. w Polsce, to po pierwsze - człowiek obrażający w ten sposób osobę publiczną zostałby najprawdopodobniej skazany w procesie karnym (z art. 212 kodeksu karnego). Sąd uznałby na pewno, że słowo "idiota" może szefa jakiejś organizacji "poniżyć ...w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności". Oskarżonemu w takim procesie karnym w Polsce groziłaby kara pozbawienia wolności nawet do 2 lat, gdyby swoją wypowiedź opublikował w mass mediach.

Artykuł 212 kodeksu karnego chroni bowiem w sposób szczególny tych, którzy np. wykonują jakiś zawód lub prowadzą działalność, wymagającą zaufania publicznego. Jeśli ktoś zostanie skazany w takim procesie karnym, przez 5 lat figuruje w rejestrze skazanych jako przestępca. Nie tylko więc nałożona na niego zostaje kara pieniężna lub nawet kara pozbawienia wolności (patrz przypadek dziennikarza Marka), skazany może mieć w ciągu pięciu lat problemy ze znalezieniem pracy, gdyż pracodawcy coraz częściej żądają od pracowników zaświadczenia o niekaralności.

Niedawno w Tarnowie został skazany w takim właśnie procesie karnym redaktor naczelny lokalnego pisma oraz jego dziennikarka. Po uprawomocnieniu się wyroku dziennikarze ci funkcjonują już jako przestępcy. Redaktor nie jest już redaktorem. Trudno oczekiwać, by np. jakaś firma chciała go zatrudnić jako swego rzecznika prasowego. Inne problemy, czekające oskarżonego w procesie karnym o znieważenie, to częste wizyty w sądzie. Rozprawy odbywają się bowiem w tym miejscu, w którym występują negatywne konsekwencje dla znieważonego wcześniej oskarżyciela. Jeśli np. oskarżony mieszka w Suwałkach lub Nowym Jorku, a osoba znieważona w Zakopanem, to sprawa toczyć się będzie najprawdopodobniej właśnie w Zakopanem. Jest to oczywiście uciążliwe dla oskarżonego. Znam przypadek człowieka oskarżonego w procesie karnym, który od kilku już lat ukrywa się przed amerykańską pocztą i posłańcami z Konsulatu RP w Chicago, gdyż nie chce przyjąć aktu oskarżenia i zawiadomienia o terminie sprawy karnej (z art.212 kk) na terenie Polski.

Polskim sędziom daleko jeszcze do standardów zachodnich

Profesor UJ Zbigniew Hołda, członek zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka napisał kiedyś: "Kodeks karny jest ustawą, nad którą stoi Konstytucja i prawa człowieka. Te z kolei dopuszczają możliwość nawet najbardziej ostrej debaty publicznej". Prof. Hołda komentował w ten sposób wyrok sądu pierwszej instancji (z art. 212 kk), skazujący człowieka za publiczną wypowiedź: "Lokalna telewizja kablowa jest nieobiektywna". Autor tych słów został uznany za przestępcę! Prof. Hołda określił ten wyrok mianem "groteski", stwierdzając, że "...świadczy niestety o tym, że polskim sędziom daleko jeszcze do standardów reprezentowanych przez sędziów zachodnich.

Maciej Wnuk, członek zarządu Transparency International Polska, instytucji walczącej o przejrzystość życia publicznego, tak z kolei skomentował powyższy wyrok: "To kolejny przykład tego, jak w Polsce usiłuje się ograniczać debatę publiczną, wykorzystując sądy do "załatwiania" własnych oponentów. Telewizja zamiast podjąć publiczną dyskusję o własnym obiektywizmie lub jego braku... zamknęła usta krytykowi, oskarżając go o naruszenie swoich dóbr osobistych." Dopiero sąd drugiej instancji uniewinnił uznanego wcześniej za przestępcę krytyka telewizji, gdy na sali sądowej znalazł się obserwator Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Jak więc widać polskie sądy (zresztą adwokaci również) nie są zbyt dobrze przygotowani do prowadzenia spraw karnych z artykułu 212 kk. Oczywiście można podać wiele przykładów faktycznego narażania ludzi na utratę zaufania, potrzebnego do wykonywania zawodu czy prowadzenia jakiejś publicznej działalności. Sprawcami tego typu czynów są zarówno dziennikarze jak i politycy. Dlatego istnienie artykułu 212 kk ma sens. Dyskusyjnym jest jedynie surowość kary. Czy dopuszczalne w takich przypadkach jest pozbawienie wolności i to nawet na dwa lata?

Innym rozdziałem tej samej sprawy jest postępowanie cywilne. Artykuły 24 i 448 umożliwiają skuteczne dochodzenie swych praw przez osoby znieważone. Na podstawie kodeksu cywilnego oszczerca może zostać ukarany przy znacznie mniejszej wadze samej zniewagi. Pokrzywdzony nie musi udowadniać przed sądem (tak jak w przypadku art. 212 kk), że oszczerstwo naraziło go na utratę potrzebnego dla jego działalności zaufania publicznego. Kara jest tutaj tylko finansowa, ale może być dotkliwa dla oszczercy.

Wielu osobom, zwłaszcza takim, które nie znalazły się jeszcze same na ławie oskarżonych czy nie stanęły przed sądem wydziału cywilnego, wydaje się, iż mogą bezkarnie obrażać innych. Gdy trafiają przed oblicze sądu, diametralnie zmieniają zdanie na temat granicy między dopuszczalną (i często konieczną) ostrą krytyką, a karalnym oszczerstwem.

Patrz: regulacje prawne:

Kodeks cywilny:

Art. 24. § 1. (8) Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.

Art. 448. (185) W razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez niego cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia. Przepis art. 445 § 3 stosuje się.

Kodeks karny:

Rozdział XXVII

Przestępstwa przeciwko czci i nietykalności cielesnej

Art. 212. § 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości,które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku.

§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§ 3. W razie skazania za przestępstwo określone w § 1 lub 2 sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.

Patrz także:

Jak wygrać z polskim sądem?
Pierwsza policja polityczna

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

(+) Autor zwrócił uwagę na bardzo istotny problem wolności słowa, prawa do krytyki a obrażania. Plus kilka użytecznych wiadomości :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nawiązując do tego, jak to jest gdzieś indziej i jak to gdzieś indziej działa prawo - podążamy na zachód. A nazwet za wielką wodę, do stanu Illinois. Ale może by tak podążyć na wschód, nawet bliski? i podpaśc za obrazę religijną? Dobra, odetchnijmy, jednak bliżej nam do 'zachodu' ;)

"Niedawno jeden z działaczy polonijnych w USA nazwał szefa pewnej organizacji polonijnej "idiotą". Ten wytoczył mu proces i... przegrał."
Nawet nei szukając daleko, tylko w słowniku PWN mamy, poza definicją 'medyczną' - obraźl. «głupiec». Sprawa jasna, słowo obraźliwe i wg mnie, nieznawcy prawa, obraza byłą dosadna.

"Lokalna telewizja kablowa jest nieobiektywna" - to też ciekawe, bo brakuje mi tu tylko wyrażenia 'Uważam, że...', 'W mojej opinii...' - wtedy to chyba inaczej wygląda niż napisać 'TAK JEST'. Mówienie nie prawdy a niewiedza to co innego ;)

Prawdziwa krytyka nie potrzebuje obraźliwych epitetów. Tak uważam ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No to z Rydzykiem za kraty na 99 lat

Komentarz został ukrytyrozwiń

zazwyczaj kary np. tzw. "nawiązki" są takiej wysokości, dopasowane są do dochodów oskarżonego

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

To co tu pisze powinno przeczytać jak najwięcej polaków, a szczególnie tych którzy są w wyższych sferach ponieważ u nas tego typu sprawy staja się coraz częstsze. Tak powinno być, że krytykować wolno ale wszysyko musi mieć jakieś ramy. Bo zamiast powiedzieć: "jesteś idiotą", równie dobrze można rzec: Twoje zachowanie świadczy wyraźnie o tym, że kompletnie nie pomyślałeś o"...itd (to oczywiście pół żartem pół serio). Kwestia kary- załóżmy, że się komuś już zdarzyło kogoś obrazić w nerwach czy nie, to powinien ponieść karę. Więzienie jednak odpada! Dość mamy mało miejsca w aresztach to jakbyśmy jeszcze mieli zamykać za obrażanie to tragedia. Odpowiednia kara finansowa powinna wystarczyć, tak żeby osoba, która ubliżyła poczuła wydatnie karę w swoim portfelu, najlepiej żeby to była kara zaczynająca się od kwoty którą się zarabia miesięcznie np. jeśli Andrzej L. kogoś obrazi to powinien zapłacić przynajmniej 10 tys złotych, a jak Kowalski bierze 1000zł to tak samo. Żeby było sprawiedliwe. W końcu od osoby publicznej się czegoś wymaga.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.