Facebook Google+ Twitter

Za szybcy, za wściekli, czyli ,,nocni jeźdzcy"

  • Źródło: OhmyNews
  • Data dodania: 2006-08-02 07:23

Krzysztof Hołowczyc, rajdowy mistrz Europy, przestrzega przed nielegalnymi nocnymi wyścigami samochodowymi po drogach miast.

Odbywające się nocami na miejskich ulicach i trasach dojazdowych wyścigi samochodowe i motocyklowe są zmorą policjantów i mieszkańców. Uczestnicy takich pojedynków specjalnie ,,podrasowują’’ auta, by rozwinąć jak największą prędkość.
– Kilka lat temu wielu młodych ludzi, zainspirowanych m.in. filmami z cyklu ,,Szybcy i wściekli’’, chciało spróbować, jak smakuje adrenalina w czystej postaci. Niestety, podczas nielegalnych wyścigów dochodziło do mnóstwa wypadków, w tym wielu śmiertelnych – mówi Krzysztof Hołowczyc. Na terenie zabudowanym przekroczenie prędkości o 44 km/h jest codziennością. Najszybszy wariat drogowy miał wczoraj na liczniku ponad 170 km/h. - Fot. A. Szozda

Śmierć przychodzi o zmierzchu

,,Nocni jeźdzcy’’, bo tak określają siebie uczestnicy ulicznych rajdów, uaktywniają się wieczorami. Wtedy jest mniejszy ruch, a trasę, której pokonanie w dzień zajmuje kilka lub kilkanaście minut, można przejechać wielokrotnie szybciej. Latem potrafią się ścigać każdego wieczoru. Ostatnio wyjechali na ulice poznańskich osiedli.
– Najgorsze jest to, że wyścigi odbywają się na niezabezpieczonych trasach, w normalnym ruchu. Na niebezpieczeństwo narażeni są więc nie tylko uczestnicy nielegalnych rajdów, ale i osoby postronne, nieświadome tego, że znalazły się na „torze“ lub w jego pobliżu. Ci ludzie nie spodziewają się pędzących z ogromną prędkością samochodów i zaskoczeni ich widokiem nie wiedzą, jak zareagować – mówi Hołowczyc. – To samo dotyczy samych ,,zawodników’’. Dobrze, jeśli wszystko idzie po ich myśli. W krytycznej sytuacji są bezbronni, nie potrafią zapanować nad autem. Jakie są tego skutki, wiemy – najczęściej dochodzi do tragedii.
Dysponujący bardzo dobrymi samochodami rajdowcy - amatorzy czują się bezkarni, a miejsca rywalizacji wybierają w przemyślany sposób. Wyścigi rozgrywają w ciągu paru minut i znikają
– Dostajemy takie zgłoszenia bardzo rzadko – mówi Jarosław Bezak, zastępca naczelnika Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu. – Pamiętam o przypadku z ulicy Szwajcarskiej, gdzie na parkingu przed M1 ścigało się kilka aut.
Gdy na miejscu pojawia się policja, większości pseudorajdowców już nie ma, a tym, którzy pozostali, policjanci mogą jedynie wręczyć mandaty za nieprzepisowe elementy tuningowe, np. popularne fioletowe lampki umieszczane w podwoziach.
– Uczestnicy takich zdarzeń są legitymowani, otrzymują mandaty, ale jeżeli nie złapiemy ich na gorącym uczynku, możemy ich najwyżej ukarać za niezgodne z prawem elementy tuningu – wyjaśnia Jarosław Bezak.

Autostradowa ruletka

Ponieważ bardzo trudno udowodnić organizowanie wyścigów, ich uczestnicy są karani głównie za przekroczenie prędkości. W Poznaniu upodobali oni sobie ulice Bałtycką, Słupską, Charkowską i Hetmańską.
– Ludzie dzwonią do nas w nocy i zgłaszają takie problemy. Proszą o interwencję – mówi Bezak.
Prawdziwe ściganie młodzi ludzie urządzają sobie jednak na trasach dojazdowych do miasta. Tu rejestrowane przez policjantów rekordy prędkości przekraczają 200 km/h. Coraz popularniejsza staje się ,,autostradowa ruletka’’, czyli zakłady o to, kto przejedzie najdłuższy dystans pod prąd.
Wykrywalność takich przypadków jest o wiele większa niż w mieście, gdyż po szosach wokół Poznania jeździ kilka nieoznakowanych samochodów policyjnych. To auta zachodnich marek o bardzo dobrych parametrach. Mają bardzo mocne silniki, dzięki czemu policjanci mogą ruszyć w pościg za ulicznymi szaleńcami. W każdym wozie są też wideo- radary rejestrujące prędkość przejeżdżających aut.
Czy młodzi ludzie, miłośnicy tuningu i szybkiej jazdy mogą wykazywać się swoimi umiejętnościami poza ulicami wielkopolskich miast?
– Oczywiście, że tak. Automobilkluby organizują tzw. KJS-y, czyli rajdy dla amatorów. Podczas nich kierowcy mogą zdobyć rajdową licencję. Kluby street racingowe organizują natomiast słynne wyścigi na ćwierć mili. Na zwykłych ulicach nie wolno szarżować, a brawura na drodze to dla mnie głupota – mówi Hołek.

Paragrafy na szaleńców

Kodeks karny Art. 173.
§ 1. Kto sprowadza katastrofę w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym zagrażającą życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
§ 4. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 2 jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Andrzej REMBOWSKI - Gazeta Poznańska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.