Facebook Google+ Twitter

…za taką samą pracę? (5)

Pracodawcy są seksistami - zdecydowanie przychylniejszymi jednej płci. Jeśli jednak jesteś mężczyzną, nie licz, że to twój uśmiech pomoże Ci w kłopotach… Ani, że państwo stanie po Twojej stronie, kiedy nie poradzisz sobie finansowo.

Jeśli ktoś jest kimś zainteresowany, to ten traci na tym...? Czy korzysta... / Fot. http://pl.depositphotos.com/2874826/stock-photo-office-flirting.htmlW poprzednich artykułach omówiłem wiele przyczyn, które sprawiają, że kobiety są mniej produktywne od mężczyzn. Pokazałem też, że za swoją produktywność mężczyźni co prawda otrzymują wyższe wynagrodzenie w gotówce, ale kobiety rekompensują sobie ten niedobór w dwójnasób w takich dobrach jak zdrowie, długie życie, brak stresu, dobre kontakty rodzinne oraz wygoda i satysfakcja z pracy. W niniejszym artykule pokażę, że kobiety za swoją pracę nie tylko nie otrzymują mniej pieniędzy, niż jest ona warta, ale z kilku powodów otrzymują za nią tych pieniędzy zbyt wiele.

Kobiecość a zarobki
Kobiety zarabiają nie mniej lecz więcej od mężczyzn. Dzieje się tak z powodu tego, że każdy mężczyzna woli otaczać się kobietami niż innymi mężczyznami. Jeżeli więc ma do wyboru zatrudnić trochę lepiej rokującego mężczyznę lub trochę gorzej rokującą kobietę, będzie wolał zatrudnić tę ostatnią. Pozornie na tym straci, ale mimo, że uzyska on z pracownika mniejszy dochód pieniężny, jego dochodem będą również powiedzmy „doznania estetyczne” i „poczucie męskości”. Zastanów się drogi Czytelniku (i Czytelniczko!), kiedy ostatnio dałeś wyższy napiwek kelnerowi a nie kelnerce? Albo komu byłbyś skłonny zostawić resztę, taksówkarzowi czy taksówkarce? A przecież umiejętność prowadzenia samochodu to dziedzina, w której najsilniej postrzegana jest różnica między mężczyznami a kobietami.

Zastanawiające jest, że szarmanckie postawy mężczyzn wobec kobiet oraz żeńską kokieterię najmniej dostrzegają osoby robiące najwięcej hałasu wokół takich zjawisk jak praca za seks albo molestowanie seksualne w pracy. A przecież praca za seks to tyko skrajna forma zjawiska jakim jest czerpanie przez kobietę zysków z flirtu w pracy. Natomiast sam flirt jest tylko bardziej zaawansowaną formą zjawiska, jakim jest dążenie mężczyzn do otaczania się kobietami i zapewniania im opieki, czego wyrazem jest lepsze traktowanie przez nich na rynku pracy kobiet niż mężczyzn wykazujących się taką samą produktywnością jak one.

Sytuacja, w której tylko za sprawą szarmanckości mężczyzn kobiety są traktowane na rynku pracy lepiej, jest może nie do końca uczciwa wobec męskiej części zatrudnionych, ale znośna, gdyż pracodawca, który nie chce splajtować, ma tylko minimalne możliwości zachowywania się jak macho. Sytuacja ta jednak zmienia się w bardzo nieuczciwą, kiedy część kobiet najuczciwiej traktowana przez pracodawców, a więc najmniej uprzywilejowana, czyli te, wobec których wdzięków mężczyźni przechodzą obojętnie, zaczyna zazdrościć pozostałej części pań ich przywilejów; wtedy bowiem ta część kobiet, czyli feministki, wmawia tym pozostałym, że przywileje, jakie te ostatnie otrzymują, nie mają nic wspólnego z ich kobiecością, że należą się każdej kobiecie jak psu micha, a pracodawcy, flirtując z nimi, poniżają je. Takie odwrócenie kota ogonem sprawia, że teraz to kobiety nieadorowane sprawiają wrażenie znajdujących się w lepszej sytuacji. Kobiety zaś adorowane zaczynają żądać zarówno przywilejów, które wynikały z tego adorowania, jak i zaprzestania wszelkich flirtów. Rozpoczynają się oskarżenia o molestowanie seksualne i przyznawane są wielomilionowe odszkodowania z tego tytułu. Innymi słowy złamana zostaje niepisana umowa, w myśl której uśmiechem zdobyta praca, która inaczej przypadłaby zdolniejszemu kontrkandydatowi-mężczyźnie, zobowiązywała kobietę do zachowywania w niej tego uśmiechu.

O tym, że tzw. „molestowanie seksualne” nie jest dla kobiet żadną krzywdą ale ich sposobem na zapewnienie sobie dodatkowych profitów, świadczy kilaka faktów. Czy kobiety stronią w pracy od zachowań, strojów i makijażu, które zwiększają szansę, że zainteresuje się nimi szef lub współpracownik? Nie! One dobrze zdają sobie sprawę, że to na ich korzyść działa flirt. A czy same feministki, polecają kobietom sposób zachowania się, ubierania czy malowania, który zapobiegałby (przynajmniej częściowo) molestowaniu seksualnemu? Również nie. Wręcz przeciwnie, zachowania te feministki uważają wręcz za prawo kobiet do wyrażania swojej seksualności, tj. szczucia mężczyzn. Tymczasem zachowania te same nie są niczym innym jak molestowaniem seksualnym mężczyzn przez kobiety, nie różniącym się niczym od opowiedzenia przez pracownika seksualnego żartu czy klepnięcia koleżanki w ramię. Tak naprawdę, kobiety chcą mieć możliwość uwodzenia mężczyzn w pracy, aby czerpać z tego przywileje, a feministki chcą im tę możliwość zapewnić, aby wyposażyć je dodatkowo w możliwość szantażu pracodawcy oskarżeniem o molestowaniem seksualne. Chcecie się przekonać, że jest właśnie tak, że kobiety chcą być w pracy adorowane, przestańcie adorować współpracownice i podwładne, zobaczycie natychmiast, jak będą z tego „zadowolone” i jak bardzo to adorowanie im „ciążyło”…

Państwowy seksizm a zaniżanie zarobków mężczyzn
Innym czynnikiem, który sprawia, że kobiety są wynagradzane za swoją pracę nieodpowiednio wysoko jest zamordyzm feministycznego reżimu. Pracodawcy co prawda nie opłaca się zapłacić kobiecie za jej mniej wydajną pracę tyle samo co mężczyźnie, ale w przypadku, kiedy za nie zapłacenie jej tyle samo co jemu, pracodawcy grozi wysoka kara pieniężna, staje się to dla niego obojętne.

Niestety nie staje się to obojętne dla kieszeni konsumenta i dla chińskiego eksportera ani dla kieszeni podatnika. Konsument traci na tym, że zawyżane są pensje mniej produktywnych pracowniczek, ponieważ w ten sposób kupowany przez niego produkt traci na jakości. Natomiast chiński eksporter zyskuje, gdy może konkurować z mniej racjonalnymi zachodnimi firmami.

Na uprzywilejowaniu pracownic traci również podatnik, ponieważ pieniądze, za które państwo funduje pracownicom mechanizmy wspierające, idą z naszych kieszeni. Tymczasem czym państwo może uzasadnić wspieranie (tylko) kobiecej przedsiębiorczość, jak się obecnie czyni w UE, skoro przedsiębiorczyń, będących samym sobie szefowymi, nie ma kto dyskryminować…

Przywileje pracownicze kobiet nie są też obojętne dla współpracowników takich pań, którzy widzą, jak ich żony wymagają od nich utrzymywania rodziny, gdy tymczasem ich mniej wydajne współpracownice otrzymują pieniądze z rządowych programów wspierania kobiet na rynku pracy. Tymi dwiema kwestiami, odczuciem niesprawiedliwości płacowej oraz utrzymywaniem rodziny, zajmiemy się, jako ostatnimi, w następnym artykule.


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.