Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

185131 miejsce

Za tydzień premiera "Piratów z Karaibów"

  • Źródło: ngo.pl
  • Data dodania: 2006-07-13 09:33

Aktor Orlando Bloom opowiada o swoich życiowych sukcesach oraz o roli w filmie „Piraci z Karaibów: Skrzynia umarlaka”.

Co jest Pana największym sukcesem zawodowym?
– Z całą pewnością moja pierwsza rola na dużym ekranie - elfa Legolasa w kinowej adaptacji kultowej trylogii fantasy J.J.R. Tolkiena „Władca pierścieni”.

To był Pana debiut?
– Nie. Moim debiutem była rola w filmie „Wilde” w 1997 roku. Zagrałem w tym filmie bardzo wyrazisty epizod, dzięki któremu zyskałem uznanie i zainteresowanie producentów.

Kilka dni temu w USA odbyła się premiera „Piratów z Karaibów: Skrzynia umarlaka”. Czy jest Pan zadowolony z tego filmu?
– Przyznam szczerze, że film wywarł na mnie ogromne wrażenie. Po premierze pierwszej części „Pitratów z Karaibów” czułem pewien niedosyt, jeżeli chodzi o graną przeze mnie postać. Teraz jestem w pełni zadowolony i szczęśliwy, że udało mi się wykreować tak wyrazistą i przekonywującą postać. Dzięki tej roli, i dzięki całej ekipie zaobserwowałem, że moje aktorstwo jest coraz lepsze.

Jak się gra na planie u producenta Jerry’ego Bruckheimera?
– Praca była ciężka, lecz bardzo satysfakcjonująca. Postać, w którą się wcieliłem wymagała dużego poświęcenia i wkładu dużej ilości pracy w wykreowanie odpowiednich cech charakteru i zachowań. Na planie czułem się Jerry’ego Bruckheimera czułem się w pełni usatysfakcjonowany. Producent dobrze rozumiał nasze potrzeby jako aktorów, i zapewnił nam pełen komfort.

Jak przebiegło ponowne spotkanie z tą samą ekipą na planie?
– Bardzo zżyłem się z pozostałymi aktorami. W pewnym momencie poczułem się jakby otaczała mnie duża, dobrze rozumiejąca się rodzina. Zdarzały się czasem jakieś nieporozumienia i drobna wymiana zdań, ale zawsze potrafiliśmy dojść do porozumienia. Tak bardzo zaprzyjaźniłęm się z całą ekipą, że teraz będzie mi ich bardzo brakowało.

Czy ludzie identyfikują Pana z Willem Turnerem?
– Tak. Przed zagraniem tej postaci przechodnie na ulicy krzyczeli do mnie Legolas (przyp. Aut. Postać zagrana przez Orlanda w filmie „Władca Pierścieni”). Nie chciałem być identyfikowany z tą postacią, ponieważ prywatnie znacząco różnię się od niej. Po pierwszej części „Piratów z Karaibów” do dzisiaj jestem identyfikowany właśnie z Willem. Chciałbym jednak, aby ludzie odbierali mnie tylko i wyłącznie jako Orlando Bloom.

Słyszałem, że wkrótce wystąpi Pan u boku swojej życiowej partnerki Kate Bosworth w dramacie „Seasons of Dust”. O czym będzie opowiadał ten film?
– Akcja filmu toczyć się będzie wokół szaleńczej i zwariowanej ucieczki dwójki młodych ludzi przed wymiarem sprawiedliwości i płatnymi zabójcami.

W kogo wcieli się pańska ukochana i Pan?
– Kate wcieli się w Janey, która ucieka z rodzinnej farmy po samobójstwie dziadka i próbie gwałtu, podczas której w samoobronie mocno rani napastnika. Po drodze dołączy do niej Ricky, kowboj odtwarzany przeze mnie.

Kiedy i gdzie rozpoczną się prace nad produkcją?
– Według informacji, które posiadam, to prace nad produkcją ruszą w połowie lipca w Oklahomie i Nowym Meksyku.

Co jest dla Pana najważniejsze w życiu?
– Miłość.

A co Pan rozumie przez słowo miłość?
– Bardzo trudne pytanie. Miłość to najpiękniejszy moment w życiu każdego człwoieka. Często bywa bolesna, często też szalona i nietrwała, ale jest to również taki czas, kiedy człowiek jest piękny. Nie ma nic piękniejszego.

Znalazł Pan już tę jedyną kobietę na całe życie?
– Nie chciałbym zapeszyć, ale tak. Z Kate znamy się już jakiś czas, kochamy się i jest nam ze sobą dobrze. Co będzie dalej? Zobaczymy. Czuję w głębi serca, że to jest właśnie ta miłość na zawsze.

Czym jest dla Pana sukces?
– Czym jest dla mnie sukces? To nie jest łatwe pytanie. Według mnie zależy to od wielkości samego sukcesu. W swoim życiu co chwilę wyznaczam sobie jakieś cele. Jedne są większe, inne mniejsze. Abym mógł odnieść sukces, postawione przede mną zadanie musi być możliwe do wykonania. Jednak gdy podejmę się niezwykle trudnego, a czasem prawie niewykonalnego zadania, to radość z jego wykonania jest dużo większa. Mam nadzieję, że osiągając sukcesy w aktorstwie, umożliwię młodym utalentowanym aktorsko ludziom zyskanie wiary w swoje możliwości. Jednak nie trzeba od razu podejmować trudnych wyzwań - każdy, nawet najmniejszy, sukces jest cenny. Trzeba zauważać dobre strony naszego życia. Nie wolno przejmować się porażkami, bo nawet z pozoru niewykonalne zadanie ma szansę powodzenia i nie można mówić "nie", nawet nie podejmując wyzwania.

Co lubi Pan robić w wolnym czasie?
– W wolnych chwilach wyjeżdżam w góry, by odpocząć od miasta i pojeździć na snowboardzie i na nartach. Bardzo lubię też nurkować i surfingować, lecz z braku czasu nie mam możliwości, by często oddawać się tym rozrywkom. Lubię też spędzać czas w domu, siedząc przed telewizorem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.