Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4197 miejsce

Zaadoptuj, otrzymasz więcej niż kiedykolwiek mógłbyś dać

"Adopt. You will receive more than you can ever give"- pod takim tytułem w lipcu 2007 roku ruszyła w Indiach kampania promująca dziecięcą adopcję.

Logo stowarzyszenia. / Fot. Indian Association for Promotion of Adoption & Child WelfareKampania zrealizowana dla organizacji Indian Association for Promotion of Adoption & Child Welfare ma na celu pokazanie innego znaczenia adopcji, nie tylko jako symbolu zrobienia czegoś dla osieroconych czy porzuconych dzieci. Adopcja może też być szansą dla potencjalnych rodziców. Ale szansą na co? Jak głosi hasło przewodnie kampanii, adopcja stwarza adoptującym możliwość osiągnięcia tego, czego nie mogą zdobyć w naturalny sposób. Zapominając o więzach krwi, abstrahując od uprzedzeń rasowych czy narodowych, idąc za ideałami powszechnej równości, a nie determinizmu chociażby lokalnego, i przy tym stwarzając okazję drugiemu człowiekowi do godnego życia w godnych warunkach, rodzice, mimo że przybrani, zdobywają w efekcie więcej niż dają. Twórcy kampanii zdają się wierzyć w uniwersalne, ponadczasowe i każdemu właściwe potrzeby. Są nimi: potrzeba ciepła, miłości, bezpieczeństwa. Tyle że tym razem nie działa to w jednym kierunku, od rodziców do adoptowanych dzieci. Jest to naturalna interakcja. Rodzice są również obdarowanymi, i co więcej, może nawet bardziej niż same dzieci.Plakat kampanii. / Fot. Ogilvy & MatherW myśl tego, cały proces adopcji i jego prawidła zostają odwrócone o sto osiemdziesiąt stopni. To dziecko adoptuje rodzica, nawet jeśli to rodzic je wybiera. Jest to jeszcze bardziej wymowne, gdy spojrzy się na plakaty kampanii. Widnieje na nich postać dziecka, które zdaje się być dorosłym. Przytula bowiem do swej piersi bądź to dorosłego, bądź to inne dziecko, lecz, co najważniejsze, w pomniejszonej skali.
Plakat kampanii. / Fot. Ogilvy & Mather

Indian Association for Promotion of Adoption & Child Welfare jest organizacją powstałą w 1970 roku, zrzeszającą pracowników socjalnych, przybranych rodziców i adwokatów. Działa na zasadzie non-profit, a w swoich działaniach wymienia takie, jak: przyjęcie dziecka, które straciło swoją rodzinę, zapewnienie mu tzw. Foster Family Care w oczekiwaniu na rodzinę, program wspierania rodziny w sytuacji kryzysowej, pomoc edukacyjną dla dzieci, tzw. Centrum Orientacji, pomoc psychologiczną dla dzieci z rodzin patologicznych poprzez szeroko rozumiane działania społeczne, oraz projekt edukacyjny dla dzieci z terenów wiejskich w okręgu Maharashtra.

Jak to jest w Polsce i czemu warto o tym mówić?


Plakat kampanii. / Fot. Ogilvy & MatherOstatnie dziesięciolecie przyniosło spadek urodzin dzieci o dwa miliony, ale nie spowodowało to zmniejszenie się problemu dzieci porzuconych i osieroconych. Oprócz dużych domów dziecka, mamy i tzw. rodzinne domy dziecka, których liczba szybko wzrasta. Wiadomo jednak, że nie są one w stanie zaspokoić wszystkich potrzeb swoich podopiecznych, a znacznie przyczynia się do tego postępująca biurokracja. Faktycznie, mamy w zasadzie dobre uregulowania prawne dotyczące problematyki adopcji i rodzicielstwa zastępczego, np. Ustawa z dnia 12 marca 2004 r. o Pomocy Społecznej, Ustawa Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy z dnia 25 lutego 1964 r., Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 29 września 2001 r. w sprawie rodzin zastępczych czy chociażby Konwencja Narodów Zjednoczonych o Prawach Dziecka z 1989 roku lub Haska konwencja o ochronie dzieci i współpracy w dziedzinie przysposobienia międzynarodowego z 1993 roku. Wszystko to jednak na nic, jeśli jako zwykli ludzie wyzbyci będziemy ludzkiej wrażliwości i instynktu rodzicielskiego. Mało mówić tu o rodzinach 2+0, których liczba wzrasta w zastraszającym tempie, to jeszcze dochodzą do tego skostniałe już przekonania o posiadaniu własnego dziecka. Bo co to w ogóle znaczy "własne"? Czy "własnym" nie może stać się adoptowane? I czemu nie zdecydować się na nie, podczas gdy posiada się już to konwencjonalnie rozumiane "własne"? Nie wiem, czy faktycznie jest tak, że "niewłasne" może dać więcej ciepła niż "własne", ale z pewnością nie da mniej! Dziecko to dziecko. I z tym nie należy i nie wypada polemizować.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

+ bo sam adoptuję dziecko. To nie jest kwestia mody. Ponad jedna trzecia par w Polsce (wg. oficjalnych statów) nie może mieć dzieci.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.05.2008 00:06

Cóż znając niektóre "Ekscentryczne" (znowu eufemizm których nienawidzę) gwiazdy , podejrzewam że posuną się do przykrych czynów (np. oddanie ). A to już nie napawa optymizmem

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 12.05.2008 22:01

Co będzie jak skończy się moda .

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 12.05.2008 16:06

Mnie ciekawi moda na adopcję afrykańskich dzieci przez amerykańskie gwiazdy

Komentarz został ukrytyrozwiń

PS.Na ten temat w RP:
http://blog.rp.pl/blog/2008/05/09/dominik-zdort-usterka-podstawowej-komo ki/

Słusznym pytaniem jest, czy rodzina biologiczna jest dyskryminowana w porównaniu do "rodziny" zastępczej, czy tez "rodziny" adopcyjnej

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niska ilość urodzin w Polsce i Niemczech i wzrastająca ilość dzieci w rodzinach żyjących poniżej poziomu socjalnego powoduje sytuacje, ze dzieci i rodzice z biednych rodzin traktowane są jako wróg nowoczesnego systemu państwa opiekuńczego i główny czynnik zagrażający dobru dziecka. Skandalem jest fakt, ze rodziny zastępcze dostają miesięczna stawkę/wynagrodzenie przewyższającą kilkukrotnie stawkę minimum socjalnego rodziny biologicznej dziecka.

Apel do uczuć rodzicielskich jest kompletnym zakłamaniem. Rodzice opiekuńczy widza głównie korzyści finansowe, jako szanse wzbogacenia poprzez POSIADANIE jakiegoś obcego dziecka, na które to korzyści nie maja szansy rodzice biologiczni. Ten "opiekuńczy"system finansowy jest wprowadzany w Polsce przez niemieckich specjalistów od zabierania dzieci z organizacji
o nazwie Jugendamt.

Wprowadzania systemu zabierania dzieci rodzicom zamiast utworzenia systemu prorodzinnego
jest znakiem negatywnych przemian w Europie. Nie łudźmy się , ze ludzie, którzy nie mogą się zdecydować na własne dziecko ze względu na niepewna sytuacje finansowa, zdobędą się z humanitarnych pobudek na adopcje dziecka z Indii. Tylko dzięki systemowi finansowania rodzin zastępczych z kieszeni podatnika stwarza się zainteresowanie łatwym zarobkiem, a nie pomocy dzieciom.

Nie należy mylić chciwości z chęcią pomocy dzieciom.

Majac na uwadze doświadczenia z post hitlerowskim i post honekerowskim "Państwem Opiekunczym" i systemem niemieckich Jugendamtow, nie powinno sie w Polsce zaprowadzac
tego systemu rabunku dzieci z ich rodzin, obciążając tym balastem społeczeństwo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus zdecydowanie

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ bez gadania

Komentarz został ukrytyrozwiń

to moja sprawa, proszę Bodka. pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.