Facebook Google+ Twitter

Zabawy w Boga w filmie "Siedem dusz"

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-03-10 08:21

"Moralnie niepoprawny, wzruszający i refleksyjny" - takie opinie widzów wywołał nowy film "Siedem dusz" w reżyserii Gabriele Muccino. Zachodni krytycy zarzucają jednak schematyczność. A jak jest naprawdę? Przekonacie się w piątek.

Plakat filmowy. / Fot. UIP/dystrybutorPiękne życie Bena Thomasa znika w kilka sekund. Wszystko przez jeden niefortunny ruch, wypadek, który zmienia życie bohatera na zawsze. W samochodowej kraksie ginie siedem osób, w tym narzeczona Bena. Mężczyzna popada w głęboką depresję jednak od ostatecznego kroku i decyzji o odebraniu sobie życia ratuje go wspaniała myśl. Idea ta towarzyszy Benowi przez cały film, jest jego siłą i motywacją. Sensem życia, które postanowił poświęcić dla innych i zmienić ich losy o sto osiemdziesiąt stopni.

Obraz włoskiego reżysera od samego początku zaskakuje ciekawymi rozwiązaniami prowadzenia kamery, dobrym i ciekawym scenariuszem, któremu łatwiej zarzucić przewidywalność, szczególnie w końcowej części, niżeli schematyczność. Dynamiczne kadry sprawiające wrażenie bliskiego, wręcz dotykowego uczestniczenia w wydarzeniach odgrywanych na ekranie, pozwalają ujrzeć sens rozgrywki i uczucia bohatera. Sama fabuła skonstruowana nierównomiernie, z dużą liczbą retrospektyw, jest poszarpana. Ale ani na moment ten reżyserski zabieg nie wprowadza zbędnego chaosu w kolejnych scenach, które zostały dobrze przemyślane. Nie mogę zgodzić się, że obraz jest schematyczny. Cała historia przypomina układanie przez widza rozrzuconych puzzli, które z końcem filmu układają się w całość.

Kadr z filmu. / Fot. UIP/dystrybutorFilm "Siedem dusz" nie został nominowany do żadnej znaczącej nagrody. A szkoda. Obraz, który cieszy się wielkim powodzeniem wśród widzów, ze względu na wylewane pod czas seansów hektolitry łez, kontrowersji i wywołanej refleksji nad życiem zwykłego, szarego człowieka. W amerykańskiej produkcji wyróżniają się trzy postacie i co zaskakujące ich odtwórcy wypadają lepiej im mniejszą mają rolę. Absolutnie powalający był Woody Harrelson, który w małej, ale bardzo znaczącej i refleksyjnej roli niewidomego Ezry odnajduje się wyśmienicie. Dobre kreacje stworzyli także Will Smith, w roli głównej Bena Thomsona oraz jego partnerka Rosario Dawson – młoda dziewczyna czekająca na przeszczep serca. Zapadające w pamięć dialogi i gesty obojga długo będą wzruszać swoją życiową prawdziwością i dobrocią.

Kadr z filmu. / Fot. UIP/dystrybutorNie sposób, choć jednym zdaniem, nie wspomnieć o muzyce. Dzieło skomponowane przez Angello Milliego to dźwięki, przy których bez pomocy obrazu możemy zanurzyć się w głębie naszej egzystencji. Film Gabriele Muccino to kontrowersyjna, może niemoralna opowieść o życiu i śmierci. Reżyser kreując zachowania bohaterów oddaje cząstkę prawdy o tajemnicy istnienia. Może robi to wbrew utartym stereotypom czy wierze. Ale ta pełna cierpienia i nadziei historia przypomina nam o odkupieniu grzechów, ale taż pyta o wartość miłości, granicę poświęcenia dla innych i ingerencję jednego człowieka w życie drugiego. Ten film to jak in vitro i eutanazja w jednym – skrajne odczucia gwarantowane.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ela z Francji
  • Ela z Francji
  • 08.04.2012 08:54

Tak - widziałam, tak-film piękny, wzruszył mnie i bardzo refleksyjny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.