Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18415 miejsce

Zabierz garść dobrych myśli z "Mostu Żydów"

Może ta recenzja będzie zbyt osobista. Może nie powinna w ogóle powstać? „ Most Żydów” otrzymałam w czasie trudnym, ale jak widać – idealnym, by ostatecznie pozytywnie ocenić tę niepozorną opowieść.

Często też stwierdzamy, że osiągnięcie naszego życia łatwo zdefiniować i określić – w końcu mamy je już za sobą, a nowe wyzwania to tylko dobudowywanie małych wieżyczek do trwającej już budowli naszego życia.
Tymczasem może się okazać, że za cienką zasłoną czeka nas wyzwanie, które warto podjąć, bo może ono sprawić, że zmienimy optykę patrzenia na nasze życie. Nowe sukcesy przewartościują wtedy całkowicie dotychczasowe osiągnięcia. Końcowy sukces może się zaś okazać zupełnie olśniewającym, niespodziewanym, a co najważniejsze – wielokrotnie większym od uprzednio osiągniętego.
..nie zawsze będzie to jednak cel, do którego tak uparcie wcześniej dążyliśmy…
„Most Żydów” jest książką, która czekała na mnie bardzo długo. Szybko okazało się jednak, że udało się zsynchronizować dzięki temu wiele przemyśleń i przeżyć, które towarzyszą także bohaterom. Jeśli komukolwiek udała się kiedyś taka sztuka, doskonale wie, jak wielkie wrażenie może na nim wywrzeć lektura. Jeśli nawet książka zaliczy się później do pism raczej średnich lotów – a tak ostatecznie oceniam „Most Żydów” – wspomnienia z nią związane będą długo żywe i przyjemne.
Średniowieczne realia tętniącego życiem miasteczka szybko wciągają nas w tryby codzienności wielokulturowego społeczeństwa. Codzienne rytuały i wzajemne odkrywanie nowego przez przybyszów: ojca i syna, którzy wspólnie mają zająć się niepozorną z początku budową mostu. Strategiczna budowla bardzo szybko staje się przedmiotem nieoczekiwanych sporów, a rola wdowca – architekta oraz jego młodego syna zacznie być strategiczną w nie do końca pożądany przez nich sposób. Czas zapomnieć o stagnacji czasu wdowieństwa i rozpocząć intensywne życie na nowo – tak można podsumować wydarzenia, których uczestnikiem stanie się jeden z głównych bohaterów. Błędy młodości i chęć poznania nowego staną się zaś przyciągającą uwagę osią wydarzeń związanych z jego synem.
Różne zrządzenia losu nie pozwoliły szybciej zająć się tą lekturą. Dzisiaj, kiedy mam już pewien dystans do wydarzeń minionych, spokojnie stwierdzam – to dobrze. Czasami życie przygotowuje nas na dobre chwile w sposób dość nieoczekiwany. Nie przypuszczałam, że tak też będzie z lekturą książki, która od początku budziła moje mieszane uczucia. Kiedy zaczynamy pracować jak maszyny i chcąc – nie chcąc rozpamiętujemy kolejne bezsensowne chwile mechanicznych czynności zaczynamy tracić kolejne dni życia. Bezpowrotnie.
Książka „ Most Żydów” stała się dla mnie bardzo inspirującą, choć prostą w formie – opowieścią, od której zaczęłam nowy etap życia. Wciągnięta na jedno popołudnie do tętniącego życiem miasta przypomniałam sobie, że nie zawsze trzeba osiągnąć cel, by być z siebie dumnym. Zgoda ponad podziałami i oparcie swojej nadziei w drugim człowieku niejednokrotnie będzie przeczyło naszym intuicjom – stanie się jednak prawdziwym początkiem czegoś nowego i niespodziewanie dobrego.
Te wszystkie przemyślenia wzbudził we mnie „Most Żydów” – oceniany zazwyczaj przeciętnie, jako całość, o dobrej, ciekawej fabule, napisany prostym, przejrzystym językiem. Z przyjemnością i lekkością przekładałam kolejne strony, by marszczyć brwi nad intrygami i lekko uśmiechać się w czasie, gdy wraz z bohaterami wchodziłam w świat przenikających się tradycji chrześcijańskich i judaistycznych. Chociaż nie każdemu będzie dane takie przeżycie tej książki, wierzę, że odkrywający ją Czytelnicy będą rozumieli, dlaczego uległam magii tego słowa.

"Most Żydów" - Marti Gironell
wyd. Bellona
stron 288



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.