Od niepamiętnych czasów ludzie zabijali i zabijają bliźnich, z różnych powodów. Dawniej - z tradycji i przekonania, że po zabiciu i zjedzeniu przeciwnika, nabywa się jego cech męstwa, siły, zdrowia i mądrości, a nierzadko też piękności.
To nie mieści się w głowie
Ciągle wychodzą na jaw współcześni kanibale. Na początku października 2011 roku obiegła świat druzgocąca i makabryczna informacja o pięknej modelce, która zamordowała i zjadła swojego męża. Miało to miejsce 20 lat temu w Republice Południowej Afryki. 23-letnia wówczas modelka Omaima Aree Nelson zabiła, poćwiartowała, a następnie ugotowała i zjadła zwłoki swojego męża. Sąd skazał ją na dożywocie. Miesiąc temu Omaima Nelson, ubiegała się o przedterminowe zwolnienie z więzienia, jednak sąd odrzucił jej wniosek. Uzasadnił swoją decyzję tym, iż morderczyni "stanowi zagrożenie dla otoczenia".
Nie była to pierwsza ani ostatnia makabryczna zbrodnia tego typu w historii świata. Nie był to też jedyny przypadek kanibalizmu w XX wieku. Oprócz chęci nabrania cech ofiary, zabijano i zjadano z głodu, z miłości, zazdrości, nienawiści, z wrogości i z zemsty, także w charakterze duchowym i rytualnym. Te ostatnie cechy kanibalizmu miały miejsce w dawnych cywilizacjach na różnych kontynentach.
Czasem zabójstwa połączone z kanibalizmem mają podłoże seksualne. Bywają także przypadki autokanibalizmu - przymuszonego lub dobrowolnego. Do dziś uprawia się kanibalizm na dość znaczną, choć skrywaną skalę, w Chinach. Zjadane są dzieci z aborcji. Według tamtejszych lekarzy, "dla polepszenia ogólnego stanu organizmu". Po prostu sprzedaje się i zjada w celach konsumpcyjnych dzieci z aborcji, jako "zdrowe jedzenie" (NRL News). Według angielskojęzycznej gazety "Express Extra", wychodzącej w Hong Kongu, lekarka z kliniki Luo Hu twierdziła, że "płody są bardzo pożywne i jest na nie wielki popyt". Szczególnie poszukiwane są płody z pierwszych aborcji młodych kobiet. Najlepiej smakuje i najwartościowsze jest dziecko płci męskiej.
Ta sama lekarka zwierzyła się, że w okresie ostatniego półrocza sama zjadła ponad 100 płodów i dodała: "To są odpadki aborcji, jeśli ich nie zjemy, zostaną wyrzucone. Gdy je zjadamy, one już i tak nie żyją". Inny lekarz wyznał dziennikarzowi z Hongkongu, że cena jednego płodu jest uzależniona od jego wagi i wynosi od 10 do 40 dolarów. Jest to cena o wiele niższa niż w klinikach prywatnych, gdzie żąda się nawet po 300 dolarów za sztukę. Jego zdaniem "najbardziej uzdrawiające właściwości" ma płód 9-miesięczny" i on przyjmuje zamówienia na takie ciała. W komentarzu gazeta "Express Extra" pisze, iż zwłoki dzieci z aborcji są używane w komunistycznych Chinach jako "dietetyczna nowość" dla zagwarantowania "silniejszego ciała i gładszej skóry". (Źródło: www.nczas.com).
Czytaj dalej ---->
(Stanisław Cybruch)