Facebook Google+ Twitter

Zabiła ją chęć tworzenia

Minął rok jak zginęła Ania Kardasz, znakomicie zapowiadająca się artystka.

Ania Kardasz, zawsze uśmiechnięta. / Fot. Janusz WitczakPrzyjaciele Ani zorganizowali wystawę jej prac "...zajmowała się rysunkiem, grafiką, ikoną oraz fotografią. Była absolwentką Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Jarosławiu oraz Policealnego Studium Zawodowego w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie".

- Brała udział w XIII Międzynarodowym Biennale Grafiki Dzieci i Młodzieży w Toruniu 2002, w Przeglądzie Plastyki Przeworskiej 2006, w Przeglądzie Amatorskiej Sztuki Filmowej Przeworsk 2006 oraz wystawach zbiorowych w Przeworsku i Jarosławiu. Współzałożycielka Grupy Artystycznej Niezależna Akademia http://naf.art.pl/. Prace Ani znajdują się w prywatnych kolekcjach w Przeworsku, Jarosławiu, Jaworznie, Krakowie i wielu innych miejscach, o których nie wiemy. Inicjatorka pierwszych działań artystycznych grupy NAF" - pisze jej kolega Dawid Kędzierski.

Była uśmiechniętym aniołem tego pleneru. Ania w czasie warsztatów, gdzie poznawała technikę wyplotu. / Fot. Zdzisław KwasekWłaśnie ukończyła Instytut Sztuk Pięknych Uniwersytetu Rzeszowskiego, czekała ją praca magisterska. Przyjechała do Paprot koło Sławna na na I Plener Żywych Form Wierzbowych

Do tego artykułu umieściła komentarz:
"Plener był fantastyczny. W miejscu niezwykle urokliwym spotkałam takich ludzi, jakich się nieczęsto spotyka na swej drodze ("specyfindry umysłowe"). Już tęsknię za Paprotami. Pozdrawiam serdecznie wszystkich plenerowiczów. Szczególne pozdrowienia dla pana Zdzisia, Iwonki i Stasia. Och wy!". Tam zaprojektowała i zaczęła realizację wierzbowej "łodzi zakochanych". Była uśmiechniętym aniołem tego pleneru.

Realizacja projektu "Łódź zakochanych" / Fot. Zdzisław Kwasek Tę swoją łódź wyplatała, by nią odpłynąć. Zafascynowała się wikliną jako tworzywem, w którym można wyrażać swoje myśli. Ta fascynacja zabiła ją. Jechała z Przeworska, gdzie zamieszkiwała do Rudnika nad Sanem po wiklinę. Chciała się doskonalić w umiejętnościach poznanych na plenerze. Pod Rudnikiem zginęła w wypadku samochodowym. Odpłynęła swoją wiklinową łodzią w nieznane.






Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

To straszne, że po otwarciu dobrej książki trzeba ją zamknąć i odłożyć. Pozostaje pamięć i te parę przeczytanych stron. Życie jest wielką tajemnicą. Ale z wielkim sensem. I w to warto wierzyć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dziękujemy, że Zdzisiu tak pięknie przypomniałeś nam o pobycie Aniutki w Paprotach.Pozostanie na zawsze w naszej pamięci !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Smutek wypełnia moje serce.Nasza Ania -Aniutek _raczej kochany Aniołek.Miałem tą wielka przyjemność poznać Ją osobiście.-będąc ostatnio w Paprotach na drugim już plenerze żywych form bardzo mi brakowało Jej szczerego uśmiechu dobrego słowa,jej bardzo wielkiej radości tworzenia piękna .Wszak ta łódeczka zakochanych to uaktywnienie naszych dobrych strof poezji przeżywania naszego istnienia w najczystszej postaci.Myślę że , naszego Aniołka nigdy nie zapomnimy i tak jak Dawid napisał Ania żyć będzie w naszych sercach, myślach i wspomnieniach.Bardzo dobry pomysł z konkursem imieniem Ani.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuje za te słowa są one potrzebne to Ania będzie żyła w nas. Jeden z profesorów zaproponował zrobić konkurs na uczelni imieniem Anny Kardasz poprosił mnie o pomoc w realizacji tego projektu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.