Facebook Google+ Twitter

Zabójczo dobre zestawienie śmiertelne

Są potrawy – zabójcy. Podstępne, jadowicie smakowite, które po spałaszowaniu większej ilości wykańczają nam wątrobę, żołądek i jelita po drodze. A jednak do moich garnków potrafią się ustawiać kolejki.

Największym bowiem przekleństwem dobrej kuchni jest to, że to, co najlepsze, jest najczęściej ciężkostrawne, bardzo drogie, albo w najlepszym wypadku tuczące.

Wydawało by się normalne, że każdy rozsądny człowiek powinien takich potraw unikać jak ognia piekielnego. Ale czym byłoby życie bez ryzyka? Japończycy na przykład, którzy filozofię swojej kuchni wykształcili kilka tysięcy lat temu, lubują się w przyrządzaniu pewnego gatunku rybki morskiej, zawierającej silną truciznę. Co roku kilka setek amatorów tej potrawy z dreszczykiem trafia do szpitali z objawami ciężkiego zatrucia. Wielu nie udaje się uratować.

Tradycją prawdziwie polską jest twierdzenie: Polak potrafi. Dlatego też i w naszej kuchni znaleźć można wiele potraw, które przyprawiłyby o zawał każdego szefa kuchni. Jedną z nich postaram się Wam dzisiaj przybliżyć.

Przepis ten jeden z moich byłych przywiózł z rodzinnego Działdowa. Zdradzając mi go w najgłębszej tajemnicy przestrzegał, że przed i po spożyciu należy połknąć kilka tabletek środka ułatwiającego trawienie. Osoby o mniej wytrzymałych wątrobach i słabszych sercach nie powinny nawet czytać tego przepisu. Ale do rzeczy.

Na standardową czteroosobową porcję bierzemy pół kilograma surowej szynki (mięsa, a nie wędliny), pół kilograma najlepszej jakości kiszonej kapusty (ważne, żeby była mocno kwaśna), szklankę czerwonego, wytrawnego wina, pół szklanki gęstej kwaśnej śmietany, płaską (bardzo małą) łyżeczkę pieprzu cayeene (kajeński – uwaga, bardzo ostry!) , oraz czubatą łyżkę stołową słodkiej mielonej papryki.

Rozpoczynamy od podsmażenia pokrojonej w kostkę szynki na oliwie. Kiedy kawałki zarumienią się równo ze wszystkich stron, zalewamy je wodą i dusimy do miękkości. Tymczasem w drugim rondlu wrzucamy kiszoną kapustę i zalewamy wodą, tak by kapusta była mokra, ale nie pływała. Gotujemy do odparowania większej części wody. Wtedy dodajemy wino. Do kapusty wrzucamy mięso wyjęte z sosu. Dodajemy sól, pieprz cayeene i dusimy pod przykryciem na wolnym ogniu do czasu, kiedy kapusta będzie miękka. Śmietanę mieszamy ze słodką papryką i dolewamy do kapusty z mięsem. Trzymamy jeszcze przez chwilę na małym ogniu i podajemy na stół. I tu uwaga! Kwintesencją smaku i wielkim sekretem jest podawanie tej potrawy ze słodkimi bułeczkami (rogaliki francuskie będą w sam raz). Popijać mocno zmrożoną wódką.

Smacznego i na zdrowie!(?)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

moze co rejon to inna nazwa.. ale działa tak samo ;) dobrze ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No proszę... co rejon Polski to inna nazwa... człowiek uczy się całe życie

Komentarz został ukrytyrozwiń

przeca to polska, górolska kwaśnica , którom kazdy górol znać musi ;) I zamiast zagramanicznego cayenu dodają suszonych grzybow. Najlepiej popijać miodem pitnym, śliwowicom domowom , wywarem z kapusty lub ogórów kiszonych! I bynajmniej źle nie działa.. no chyba ze ma sie wyrzuty po mordzie (*Pan Tadeusz) :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Olu, mnie przepis przedstawiano jako sygietyński, ale jest możliwe, że chodziło o potrawę podpowiedzianą przez Ciebie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Olu, chyba masz rację - tak się staram. Gdybym zbyt daleko odszedł z tej ścieżk, to liczę na Ciebie!
No tak - nazwisko to dotyczy "Mazowsza", zaś przymiotnik wygląda na węgierski (od miasta).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sygietyński miał na imię Antoni, a nie Gulasz. Masz na myśli gulasz szegedyński, prawda?
A co do Mirka to on jest dla mnie dobrym wzorem tolerancji. Poglądów nie ukrywa, ale tak je wyraża, że nie obraża.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To się nazywa budowanie tolerancji od podstaw. Jeżeli ktoś przełknie to w felietonie kulinarnym, być może przełknie później w życiu :)
Każdy przepis był przeze mnie osobiście sprawdzony i nie raz gotowany. Po pewnych kłopotach zdrowotnych, nie wszystko już niestety mogę jeść tak często. Ale od czasu do czasu... nawet gulasz sygietyński zjem :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za tytuł niczym z kryminału!
*Zabójczo dobre zestawienie śmiertelne* iszyk dośćprzestawny. To wszystko próbujesz i jadasz w miarę często?
*Przepis ten jeden z moich byłych przywiózł z rodzinnego Działdowa* - moi rodzice są z tanmtych rejonów (Nowe Miasto Lubawskie), ale jeśli Ciebie ktoś nie zna to pomyśli, że to jakiś błąd w składni (moi byli)... Nie zazdroszczę Ci tej inności. Niby to prywtna sprawa, ale w takim zdanku to przemycasz informację niby nieistotną w kulinariach, ale dla kogoś może mocno frapującą. Pozdro!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.