Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Kino i TV > Zabójczy numer jakoś mało zabójczy

Dział: Kino i TV

Ocena: 1pkt

Oceń:

Zabójczy numer jakoś mało zabójczy


Miał być świetny film, no bo na ekranie same gwiazdy - Bruce Willis, Morgan Freeman, Ben Kingsley, seksowna Lucy Liu… No i klapa.

Fot. Materiały dystrybutora Głównemu bohaterowi - Slevinowi - świat wali się na głowę: traci pracę, przyłapuje na zdradzie swoją dziewczynę. Po takim natłoku nieszczęść, chłopak wyjeżdża do Nowego Jorku, aby szukać szczęścia. Ma zamieszkać u swojego przyjaciela Nicka Fishera. Nie zastaje go jednak w mieszkaniu, a do drzwi co chwila pukają mafiozi, a także śliczna i seksowna Lindsey (Lucy Liu). No i po pół godziny film się troszkę rozkręca.
Niestety, dialogi, które w zamierzeniu miały być intelektualne, wypadają słabo. Jedynie kilka można udać za śmieszne. Po 50 minutach film zaczyna się robić przewidywalny.Fot. Materiały dystrybutora
Strasznie się zawiodłam na Willisie. Gra sztywno, jakby kij połknął. Z drugiej strony jego rola nie wymaga pokazywania emocji. Jednak dzięki temu Bruce pozwala wyjść na pierwszy plan Joshowi Hartnettowi (Slevin), który łatwo zdobywa sympatię widza. Wiarygodny jest, jak zwykle świetny, Morgan Freeman.
Mocnym punktem filmu (żałuję, że nie jest to ani gra, ani scenariusz) jest scenografia, która tworzy tajemniczy i odrobinę mroczny klimat. Niezwykle konsekwentna, geometryczna, momentami pełna przepychu, ale uporządkowana.
Fot. Materiały dystrybutoraI to by było na tyle.
No dobrze, może trochę przesadzam, film nie jest aż tak słaby. W sam raz na wieczór w który nie macie już kompletnie co robić. Chociaż ostatnia scena doprowadziła mnie do nieeleganckiego chichrania się. Bowiem, gdy myślimy, że to już koniec i koniec ten, w porównaniu do całości, wydaje się nie taki zły, okazuje się, że to wcale nie jest koniec. Koniec dopiero następuje i jest straszliwie kiczowatym, landrynkowym, typowo amerykańskim (w najgorszym tego słowa znaczeniu) końcem. Proponuję wyjść cztery minuty przed napisem The end.
Magdalena Tobik OFFline profil autora

Autor: Magdalena Tobik

Napisz do autora

Artykuły (59) Galerie (0) Średnia ocen (4.17)

Wiek: 62 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska

O mnie: redaktor - SIW Znak

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 2

Sortuj komentarze:

Zbigniew Gdanski 22.07.2007 02:25

Ocena: Ocena pozytywna 27 Ocena negatywna 31

Uwqazam ze nie nalezy narzucac przyszlemu widzowi filmu agresywnie negatywnej opinii.Zawodowi krytycy czesto sie myla skazujac film na klape,co sie w kosekwencji nie sprawdza ,film ma potezna ogladalnosc i jeszcze potezniesza kase.
Uwazam ze krytycy amatorzy ,laicy powinni z jakas mala asekuracja podchodzic do tematow,ktore wydaje im sie ze znaja.Niestety sa gusta i gusciki i nic na to nie poradzimy.

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 28.08.2006 00:56

Ocena: Ocena pozytywna 22 Ocena negatywna 32

Dziś byłem na tym filmie. Nie jest aż tak zły. Wybierałem pomiędzy nim a bodajże jakimś polskim. Jednak ponieważ na ostatnich polskich "dziełach" High Way i Dublerzy totalnie się zawiodłem (straszna miernota), wybrałem produkcję made in usa. Film może nie pozostawia po wyjściu z kina umyslowej goryczy, ani transcendentnych doznań, ale ogląda się miło. Trochę próbuje czerpać z filmów Guy'a Richiego. (Lock Stock, Snatch, Revolver). Faną prostych rozwiązań pod znakiem gnata i twardzielskich min, polecam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.