Facebook Google+ Twitter

Zabrakło Jezusowej stanowczości, by przenieść krzyż

Przed pałacem prezydenckim stoi grupka protestujących i nagle widzą Jezusa, który bierze krzyż i rusza w drogę. Nagle jeden z demonstrujących krzyczy:"a pan gdzie z tym krzyżem?!". Dzieje się tak, gdy religia jest dla niektórych tylko etykietą.

Zamiast uroczystego przeniesienia, wyzwiska i przepychani. Zamiast zadumy, ludzie tryskający jadem. I ostateczna decyzja: krzyż zostaje. Przynajmniej na razie. Taka decyzja to pokazanie bezsilność państwa. Taka decyzja to porażka Kościoła, który pozwolił grupie sfrustrowanych fundamentalistów religijnych zawłaszczyć symbolikę krzyża. Wśród hierarchów kościelnych zabrakło Jezusowej stanowczości, z jaką wyrzucił on kupców ze świątyni. Bo krzyż pod pałacem prezydenckim już dawno przestał być symbolem Chrystusowej miłości. Stało się za to znakiem kupczenia na arenie politycznych waśni. A barowe zachowanie grupy uzurpatorów jest zaprzeczeniem idei chrześcijańskiej. Całe zamieszanie przywołuje mi na myśl satyryczny obrazek pana Krzętowskiego. Przed pałacem prezydenckim stoi grupka protestujących i nagle widzą Jezusa, który bierze krzyż i rusza w drogę. Nagle jeden z demonstrujących krzyczy:"a pan gdzie z tym krzyżem?!". Bo ludzie w imię religii wzniecają wojny. Dzieje się tak, gdy religia jest dla niektórych tylko etykietą, a nie codzienną praktyką. Ludzie pod pałacem zadowolili się samą nazwą chrześcijaństwo i dlatego nie rozumieją co tak naprawdę znaczy krzyż, o którego tak zażarcie walczą.

Smutne jest także to, że media podchwyciły nazwę "obrońcy krzyża". Bo każdy zdroworozsądkowy człowiek zdaje sobie sprawę, z tego, że z obroną ma to nie wiele wspólnego. Kiedy w Warszawie trwały protesty w innej części globu Kevid Austin odprawiał poranną Eucharystię. Do kościoła weszło kilkoro mężczyzn. Przyłożyli młodemu pastorowi lufę do głowy, po czym dwukrotnie strzelili, zabijając go na oczach wiernych. Postawa protestujących nie ma nic wspólnego z jezusową śmiercią i zmartwychwstaniem. Poświęceniem i miłością bliźniego. Za to uwłacza wszystkim tym chrześcijanom, którzy każdego dnia w obawie o swoje życie gromadzą się pod symbolem krzyża by wzrastać w wierze.

Jedno jest pewne. Trzeba jak najszybciej zakończyć piknik pod pałacem prezydenckim. Krzyż znowu musi stać się krzyżem. Być na nowe chrześcijańskim symbolem zwycięstwa nad grzechem, a nie zakładnikiem w rękach osób walczących ze wszystkim, co w ich mniemaniu jest "nie polskie". Postawa czekania biskupów niesie jeszcze jedno niebezpieczeństwo. Oto grupka fundamentalistów przez niektórych zaczyna być postrzegana jako prawdziwy obraz kościoła.

Dla hierarchów kościoła cała sytuacja wymusza znalezienie odpowiedzi na jedno ważne pytanie: co zrobić z grupką osób, których zachowanie splugawiło znak krzyża, a którzy na co dzień mocno identyfikują się z instytucją jaką jest kościół.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Zgadzam się - co tu dużo mówić! Chyba powiedziałem już wszystko na ten temat w swoim tekście i komentarzach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.