Każde zdarzenie kryzysowe ma określone przyczyny i skutki. Aby ograniczyć skutki zdarzeń, powołano w urzędach wojewódzkich Wojewódzkie Centra Zarządzania Kryzysowego.
Podobnie jak w służbie medycznej, podstawą leczenia pacjentów powinna być profilaktyka,
podobnie Wojewódzkie Centra Zarządzania Kryzysowego (Sztaby Kryzysowe) w okresie "flauty" (braku groźniejszych sytuacji kryzysowych), powinny zajmować się m.in. koniecznymi inwestycjami przeciwpowodziowymi, ogólnie biorąc - bezpieczeństwem mieszkańców.
Dzisiaj wiemy, że swoje zadania Wojewódzkie Centra Zarządzania Kryzysowego wykonywały opieszale, albo wcale, bo powodzie zalały te same tereny województw: śląskiego, opolskiego, dolnoślaskiego, małopolskiego, podkarpackiego, świętokrzyskiego, lubelskiego, te same wsie, miasteczka i dzielnice miast.
Słyszymy za to, że rząd da pieniądze powodzianom, że rząd powinien, że taki ma obowiązek. Oczywiście pomoc jest niezbędna, ale powinniśmy żądać rozliczenia winnych tego stanu. Pamiętajmy, że władza nie daje pieniędzy, władza dzieli pieniądze. Nasze pieniądze, z naszych podatków. Dlatego władza oprócz przekazania powodzianom określonych kwot, powinna wyciągnąć konsekwencje wobec osób, które zawiniły tej sytuacji.
Wobec szefów Wojewódzkich Centrów Zarządzania Kryzysowego, którzy przez lata grzali stołki na ciepłych posadkach, wobec urzędników którzy zwlekali z koniecznymi inwestycjami, wobec samego premiera (ciągłość rządzenia), który nie spełnił obietnic po powodziowych w 1997 r.