Facebook Google+ Twitter

Zabrzańskie dzieci ulicy i… tańca

Dom „od zawsze” był schronieniem, gdzie człowiek przede wszystkim czuje się bezpieczny. Tym bardziej jest to miejsce szczególnie ważne dla dzieci. To w domu czują się bezpieczne pod opieką kochających rodziców.

Ewa Podsiadło ze swoimi podopiecznymi / Fot. Fotogr. Jolanta Maria BudniakDzisiejsze czasy zachwiały stabilnością rodziny, małżeństwa. Tradycyjne struktury rodzinne ulegają niekorzystnym przeobrażeniom, co znów najboleśniej odczuwają dzieci. Brak zainteresowania ze strony najbliższych, bezrobocie, relatywny wzrost ubóstwa powodują, że coraz częściej to ulica zaczyna być „domem” dla dzieci i młodzieży. Dzieci te wywodzą się z różnych środowisk, wcale nie tylko tych tradycyjnie patologicznych.

Dzieci, dla których ulica stała się domem, a często nawet głównym środowiskiem życia, w swoich „prawdziwych” domach właściwie tylko nocują. Na ulicy „załatwiają” wszystko – od pieniędzy zaczynając, a na ubraniach i jedzeniu kończąc. Stają się członkami nieformalnych grup dziecięcych. W efekcie brak prawidłowych wzorców stają się jednostkami aspołecznymi, nieufnymi, cierpią na różnego rodzaju zaburzenia emocjonalne.

Na szczęście w całej Polsce powstaje coraz więcej powstaje stowarzyszeń czy klubów, które starają się pomóc, objąć opieką „dzieci ulicy”.

Ewa Podsiadło była jedną z osób, która zauważyła interesujące zjawisko – grupę… tańczącą. Dzieci te, aby zapewnić sobie zupełnie podstawowe produkty żywnościowe, zarabiają tańcem i przez to staja się zauważalne.
Pani Ewa była zauroczona ich talentem. Na początku zapraszała je do Miejskiego Zakładu Kąpielowego, gdzie grupa dzieci mogła zaprezentować swoje taneczne umiejętności. W zamian dostawały ciepły posiłek.

Po pewnym czasie podjęła decyzję o objęciu ich fachową opieką. Stała się dla nich opiekunem, matką, a nawet… babcią. Jest z nimi już od 14 lat. Niektórzy jej wychowankowie założyli już rodziny, sami zostali rodzicami. To ona wpoiła im wartości, których nie otrzymali od swoich rodziców.

Ich taneczne umiejętności (karaoke, break dance) pozwoliły im stać się wartościowymi ludźmi. Oni po prostu uwierzyli w siebie. Do dzisiaj biorą udział w turniejach, wygrywają
w konkursach. Działają przy zabrzańskim Klubie ZET – SQUAD.

„Dzieci ulicy” to dla wielu wykluczona grupa społeczna, ale jakże często są to wspaniali ludzie, tyle że pokiereszowani przez życie. Każde dziecko to inna, często dramatyczna historia oraz specyficzny konglomerat przyczyn, które sprawiły, że znalazło się na ulicy.
Ale jeśli stworzy im się szansę, są zdolni iść dalej… do przodu. Ale trzeba im pomóc, przynajmniej na początku. Bez tej pomocy, bez wyciągniętej ręki, nie znajdą dość siły i wiary w siebie, żeby tę drogę „do przodu” rozpocząć…

Jolanta Maria Budniak


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

To prawda. Niestety, nie wszyscy to rozumieją i ten dom dzieciom niszczą, odbierają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.