Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

35997 miejsce

Zabrze: Sukces! Tylu romskich dzieci nie ma w żadnej szkole

Mentalność romska stanowi do dzisiaj największą barierę w sprawie kształcenia dzieci. Romowie nie widzą potrzeby, aby ich dzieci uczęszczały do szkół. A jak wygląda ich sytuacja w Zabrzu?

Zespół dzięcięcy / Fot. "Fotogr.Jolanta Budniak"W szkole nr 43 w Zabrzu kształci się 48 romskich uczniów; tylu nie ma żadna szkoła w kraju. Marek Ziętal w tej szkole pracuje od 1992 roku jako nauczyciel, a od 1993 pełni funkcje dyrektora.

Panie dyrektorze, wprawdzie rok szkolny już się zaczął, ale proszę mi powiedzieć, który to już z kolei wrzesień, w którym zaczęły naukę dzieci romskie?
Dzieci romskie uczą się w tej szkole od początku mojego w niej pobytu. To znaczy, gdy w 92. roku rozpocząłem pracę jako nauczyciel, a w 93. jako dyrektor to dzieci romskie już do niej uczęszczały.

Czy z roku na rok dzieci romskich jest więcej czy mniej?

Obecnie dzieci jestwięcej, dlatego że wcześniej przychodziły do szkoły bardzo nieregularnie. Często do pierwszych dwóch-trzech klas uczęszczały dzieci w wieku nawet 15-16 lat. Obecnie sytuacja jest bardziej unormowana, do klasy pierwszej przychodzą dzieci rocznikowo zgodne, to znaczy do klasy pierwszej siedmiolatki a do zerówki sześciolatki i liczba dzieci od kilku lat kształtuje się w granicy 45 dzieci romskich.

Proszę mi opisać, jeśli Pan pamięta, pierwszy kontakt z rodzicami, gdy przyszli zapisać swoje dzieci do szkoły. Jacy byli, jak traktowali fakt, że ich dziecko musi iść do szkoły? Czy uważali to za „zło konieczne"?

Jeżeli chodzi o kontakt z ich rodzicami była taka sytuacja, że aby móc dostać świadczenia z MPPRu rodzic musiał przynieść zaświadczenie, że ich dziecko chodzi do szkoły. Myślę, że w wypadku rodziców dzieci romskich był to pewien bodziec by zapisać swoje dzieci do szkoły, bo
kiedy dziecko uczęszczało na lekcje, to rodzice dostali pewną pomoc pieniężną, która w istotny sposób zasilała ich budżet domowy, natomiast kiedy dziecko przestało chodzić ta pomoc socjalna się urywała.

Jaka jest w tej chwili frekwencja w klasach, w których uczą się dzieci romskie?
W tym wypadku można stwierdzić, iż to nie ma z nimi jakichś poważnych problemów jeśli chodzi o frekwencję. Problem jest generalnie z nauką, a dokładnie z wyrównywaniem szans startu edukacyjnego na poziomie sześcio-siedmiolatków. Natomiast, wracając do wspomnianej przez Panią frekwencji, to jeszcze raz zaznaczam, że te dzieci chodzą do szkoły i nie ma w tym względzie problemów.

Czy Romowie, posyłając dzieci do szkoły, korzystają z doradztwa instytucji lub osób, np. z usług pedagoga lub psychologa szkolnego, poradni psychologiczno-pedagogicznej, itd., przy wyborze dalszej optymalnej ścieżki edukacyjnej dla swojego dziecka?
Aktualnie nie, ale to dotyczy wszystkich dzieci, nie tylko romskich, na poziomie szkoły podstawowej. Ale wcześniej, kiedy był cykl ośmioletniej szkoły podstawowej, w przypadku dzieci romskich nie było ośmioklasistów by tę szkołę kończyli. Przeważnie na poziomie szóstej klasy następował koniec. Natomiast na poziomie dzisiejszej podstawówki, po reformie, dziecko ma obowiązek dalej uczestniczyć w zajęciach w gimnazjum i ewentualnie w gimnazjum mogą być takie poradniki, rozmowy czy sugestie. Po reformie dziecko kończy obowiązkową edukację w wieku osiemnastu lat i jest to na poziomie gimnazjum bądź szkoły średniej. I muszę stwierdzić, że nie miałem takiego przypadku, by szkołę podstawową kończył jakikolwiek osiemnastolatek. Oczywiście były nieliczne przypadki, kiedy uczeń kończył szkołę podstawową w wieku maksimum szesnaście lat.

Czy nauczyciel jest jakimś autorytetem dla dziecka romskiego?
Na poziomie klas 1-3 dzieci maja jednego nauczyciela. Momentem trudniejszym jest przejście do klas wyższych, od czwartej klasy, gdzie jest już coraz więcej przedmiotów i powoli trzeba się
przyzwyczajać do większej liczby nauczycieli, tj.ośmiu – dziesięciu. I w tym momencie przejściowym istnieje pewien kryzys, ale dotyka wszystkich uczniów, nie tylko romskich.

Czy dzieci romskie biorą czynny udział w życiu szkoły ?
Dzieci romskie przede wszystkim biorą aktywny udział w swoim zespole artystycznym, gdzie mogą wykazać się tańcząc i śpiewając, upowszechniając tym samym swoją kulturę. I właśnie tam jest spora grupa dzieci, która się w jakiś sposób może wykazać. Ponadto drugi rok z rzędu tworzymy dodatkowe zajęcia sportowe, w których, co zaznaczam, bardzo chętnie uczestniczą dzieci romskie. Wiele z nich uprawia sztuki walki, a konkretnie taekwondo, którego sekcja znajduje się na terenie szkoły. Wielu młodych Romów uprawia też piłkę nożną. Mieliśmy również ucznia, który chodził na zajęcia boksu. Ale nie tylko sztuki walki i piłka nożna są w obrębie zainteresowania dzieci romskich. Były również próby w zespole tańca nowoczesnego organizowane w szkolnej świetlicy. Natomiast największą aktywność przejawiają na wszelkiego rodzaju festynach szkolnych, gdzie mogą zaprezentować się na scenie.

Czy dzieci romskie integrują się z dziećmi polskimi?
Kilka lat temu istniały konflikty na linii dzieci polskie-dzieci romskie. Natomiast od 2-3 lat mamy co najwyżej do czynienia z „szarpaninami”, których podłożem bywa pochodzenie etniczne uczniów. Powoli łamią się różnego rodzaju tradycje… Oczywiście nie znaczy to wcale, by nastąpiła jakaś akulturacja, ale rozsądne przystosowanie do współczesnych wymogów kulturowych bez szkody dla tradycji. Sukcesem jest już to, że rodzice zapisują dzieci do szkoły, dzieci do niej chodzą, uczestniczą w zajęciach i kończą szkołę. Oczywiście jest to również zasługa z zewnątrz

A dziewczynki, czy nie sprawiają trudności? Bo jednak mają zakodowane gdzieś, że dwunastolatka czy trzynastolatka już myśli o zamążpójściu…
Często rozmawiam z dziewczynkami w tym wieku o tym, że jest to niezgodna z polskim prawem. Na ogół zgadzają się ze mną, ale spotkałem się raz czy dwa ze stwierdzeniem, że przepisy polskie Romów nie dotyczą. I mimo że one są obywatelkami polskimi, to czekają by je ktoś „wykradł” aby mogła zostać mężatką. Oczywiście jest to swoisty bunt, tak powszechny wśród nastolatek w tym wieku, dodatkowo wsparty o niejasne tradycyjne prawo romskie. Takie wypowiedzi nalezą już do wyjątków. Powoli łamią się różnego rodzaju stereotypy wśród Polaków związane z Romami, a dotyczące ich domniemanej tradycji. U nas, w Zabrzu, przełamał się na przykład stereotyp chodzenia na basen. Oczywiście dla osoby z zewnątrz może wydawać się to bardzo śmieszne, ale jeśli weźmie się pod uwagę tradycyjne traktowanie kobiet przez Romów, to przestaje to być takie zabawne. Wracając do basenu, powoli wszystkie dzieci bez względu na płeć nie maja z tym problemów. Bo jeśli chodzi o chłopców, to nigdy nie było z tym kłopotów, lubią chodzić na basen i uczestniczyć w zajęciach sportowych. Wcześniej mieliśmy problemy z dziewczynkami. Ale to powoli mija. Szczególnie u dzieci z rodzin mieszanych, romsko-polskich. I wydaje mi się, że dzieci obecnych kilkunastolatków nie będą miały już z tym żadnych problemów. Oczywiście nie znaczy to wcale, by nastąpiła jakaś akulturacja, było by to niedobre zarówno dla samej kultury romskiej, jak i bogactwa kultury polskiej, ale rozsądne przystosowanie do współczesnych wymogów kulturowych bez szkody dla tradycji. Na dzień dzisiejszy sukcesem jest już to, że rodzice zapisują dzieci do szkoły, dzieci do niej chodzą, uczestniczą w zajęciach i kończą szkołę. Oczywiście jest to również zasługa pomocy z zewnątrz. Ale, jak mówię, trwało to całe 15 lat.

Szkoła nr 43 jest największą szkołą w Zabrzu jeśli chodzi o liczbę romskich uczniów?

Nie tylko w Zabrzu, ale również w skali całego kraju.

Czy dostaje Pan telefony z innych szkół, na przykład w sprawie zasięgania porad dotyczących nauki dzieci romskich?
Nie, choć miałem na przykład telefon od Naczelnika Wydziału Oświaty z innej miejscowości, dotyczący programu na rzecz społeczności romskiej, ale były też telefony z miast ościennych, na przykład Rudy Śląskiej, z pytaniami ogólnie dotyczącymi edukacji dzieci romskich oraz kwestii zatrudniania asystentów romskich.

Wspomniał pan o asystentach romskich, jak oni podchodzą do swojej pracy?
Powoli zaczynają ją traktować jak „normalną pracę” z wszystkimi przywilejami wynikającymi ze stażu pracy. Niemniej nadal odnotowuję wśród nich bardzo dużo chorobowego i zwolnień z tytułu opieki nad dziećmi.

Ale są potrzebni w szkole?

Tak, oczywiście. Niedawno rozmawiałem na ich temat z nauczycielami i ci stwierdzili, że tacy asystenci są przydatne. W przypadku, gdy się coś dzieje w sprawie edukacji, stopni czy frekwencji, to nauczyciel informuje o tym asystenta i asystent praktycznie w trybie natychmiastowym ściąga rodzica do szkoły. I najciekawsze jest to, że rodzice przychodzą. Można powiedzieć, że „na zawołanie swojego asystenta”. I dzięki asystentom rodzice zaczynają przychodzić na wywiadówki, a wywiadówka jest o tyle ważna, że integrują się i rodzice.

Czy rodzice dzieci romskich czynnie angażują się w życie szkoły?

Oczywiście tak, szczególnie, jeśli chodzi o wspomniane już festyny, gdzie frekwencja rodziców romskich pokrywa się w 100% z frekwencją ich dzieci. Oni przychodzą głównie na tego rodzaju imprezy. Biorą ze sobą jedzenie, kawę, siadają przed sceną i czekają na występ swoich latorośli.

Czy oprócz szeroko rozumianego folkloru dzieci romskie mogą się czymś jeszcze wykazać?
Oprócz folkloru, jeśli chodzi o edukację jest tak powiedzmy nie za bardzo, to słabsi uczniowie. Kończą szkołę i idą do gimnazjum. I tak jest to na dzień dzisiejszy duży sukces, bo dawniej, powiedzmy sobie szczerze, tej szkoły nikt nie kończył, a przynajmniej niewielka ich liczba. Mamy jednak przypadek dziewczyny, która rozwija się muzycznie, gra na instrumentach. Oprócz tego sporo tych dzieci ma olbrzymie predyspozycje do uprawiania sportu.


Jak Pan ocenia z perspektywy dyrektora szkoły podstawowej do której uczęszczają dzieci romskie i przede wszystkim pedagoga program rządowy „Na Rzecz Społeczności Romskiej”?
Jest to inicjatywa cenna, bo choć jest to program skierowany do społeczności romskiej, ale korzystają z niego wszyscy. W programie mamy zajęcia dydaktyczno-wyrównawcze, w których również mają szanse uczestniczyć słabsze dzieci polskie. Są zajęcia pozalekcyjne, zajęcia sportowe, które dodatkowo organizujemy w ramach tego programu. Od czterech lat mamy w szkole psychologa i logopedę, z których usług korzystają wszystkie dzieci. Dzięki programowi wszystkie dzieci romskie już czwarty rok z rzędu są ubezpieczone.

Wiele osób uważa , że program sprowadza się jedynie do dawania…
Docierają do mnie głosy z zewnątrz, że to rozdawnictwo. Ale, jak już wspominałem na różnego rodzaju spotkaniach, tłumaczę radzie rodziców czy rodzicom, że mamy w szkole dzieci romskie i jesteśmy z nimi, bo szkoła jest w rejonie gdzie mieszkają i do póki szkoła tu będzieone będą do niej chodzić. Tu się nie da wysłać tych dzieci gdzie indziej, poza rejon tej szkoły i dzisiaj zrozumienie tego problemu jest większe. Ja nie ukrywam, że przez to, iż taka liczba dzieci romskich w szkole się pojawia, to ja rocznie traciłem co najmniej jeden oddział dzieci polskich, bo szły do szkół ościennych. Pamiętam często incydenty w sekretariacie w rodzaju pytań „są Romowie? Są. To dziękuję”. Natomiast obecnie już trzeci rok z rzędu nie mamy czegoś takiego jak brak dzieci danego rocznika do szkoły. W tym roku przyjąłem 90 dzieci do klasy pierwszej, jest nawet 45 dzieci z poza rejonu. Czyli to o czymś świadczy i mam na myśli nie tylko poziom szkoły, ale między innymi to, że nie ma już obawy, nie ma lęku związanego z obecnością dzieci romskich. I tego rodzaju sytuacja nie wzięła się znikąd. Myślę, że miał na nią w ogromnym stopniu wpływ program skierowany do Romów, na którym skorzystały również dzieci polskie i to realnie od zajęć dydaktycznych począwszy, a skończywszy na ubezpieczeniach zdrowotnych. Dzięki programowi dzieci ubezpieczonych jest więcej i szkoła już ma 10% zniżki na ubezpieczenie. W tym momencie korzystają z tego wszystkie dzieci. Oczywiście rozmawiam o tym na spotkaniach z rodzicami.

Czy dzieci romskie nie powinny mieć osobnej klasy?
Osobne klasy mijają się z celem, choćby z tego względu, że bardzo dużo rodzin romskich zapisując swoje dzieci do szkoły mówi wprost, że lepiej by ich dzieci były w grupie z Polakami a nie z Romami. Oni niekoniecznie, jeśli chodzi o szkołę, chcieliby, by ich dzieci przebywały na przykład z sąsiadem z podwórka. Raczej szukają miejsca w klasach z przewagą dzieci polskich. My to nazywamy „integracją niepisaną”, bo szkoła nie ma profilu integracyjnego, nie wiem jednak, co przyszłość pokaże. Myślę, że większa inwestycja w tym względzie będzie, jeśli już od przedszkola polskie i romskie dzieci będą przebywały razem i będę się nawzajem siebie uczyły poznając język, zwyczaje i obyczaje i potem, przychodząc do szkoły, będą już na to przygotowane.



Dziękuję za rozmowę

Jolanta – Maria Budniak

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Dziwi mnie, że dyrektor ani razu nie zająknął się w wywiadzie o Świetlicy Romskiej na Buchenwaldczyków prowadzonej przez wolontariuszy z Kościoła Wolnych Chrześcijan w Zabrzu, którzy od 15 lat prowadzą dla dzieci romskich świetlice wyrównawcze, pomagając im w nauce polskiego i odrabianiu zadań domowych. Wcześniej większość dzieci po krótkim pobycie w szkole, gdzie nie rozumiała poleceń nauczycieli, była odsyłana do szkół specjalnych, a potem lądowała na ulicy. Dopiero działalność Świetlicy sprawiła, że wszystkie dzieci chodzą do szkoły. Bez tej Świetlicy, dyrektor nie mógłby się chwalić wysoką frekwencją w szkole, ale ... ta jest prowadzona przez niekatolików, zatem lepiej ją zignorować, a sukces przypisać sobie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Gość
  • Gość
  • 20.05.2011 19:52

A jak kradną że ho ho nikt inny tak nie potrafi!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Gość
  • Gość
  • 20.05.2011 19:50

A jaka w tej szkole wszawica też nigdzie indziej nie ma...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Od kilkudziesięciu lat mam wielu przyjaciół wśród Romów.To wspaniali ludzie o bardzo ciekawej kulturze i spojrzeniu na świat i życie.To prawda,że jedną z barier jest kształcenie młodych Romów.Dlaczego? Wiele się na to składa, uprzedzenia wśród Starszyzny Romskiej, a także nasz stosunek do tej społeczności. Cieszę się, że są takie szkoły ,jak ta w Zabrzu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To cieszy! W Rudzie Śląskiej mam wielu dobrych znajomych wśród Romow. To wspaniali kudzie, więc powinnismy naprawde troszczyć sie o ksztalcenie mlodego ich pokolenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy i rzadko poruszany temat :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.