Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

35092 miejsce

Zabrze: Uratowano górników zasypanych w zabrzańskiej kopalni

Ponad 14 godzin, sześciu górników zasypanych po wczorajszym tąpnięciu w prywatnej kopalni „Siltech” w Zabrzu czekało na ratunek. Ratownicy wyciągnęli wszystkich. Są cali i zdrowi. Dramat rozegrał się jednak na powierzchni.

Pod bramą kopalni rodziny czekały na dobre wiadomości / Fot. OUG Gliwice13 kwietnia około godz.16.45 sygnały karetek pogotowia pędzących przez miasto w stronę kopalni Siltech w Zabrzu (była kopalnia Pstrowski) zaalarmowały mieszkańców, że w zakładzie stało się coś niedobrego. Chwilę później bramę kopalni minął autobus wypełniony ratownikami górniczymi, a kilka minut później autobus Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego z Bytomia. Przed bramą zaczęli gromadzić się ludzie. Pięć minut wcześniej w kopalni, na poziomie 248 metrów pod ziemią w nowo drążonym chodniku doszło do zawału. W chodniku pracowało 10 górników.

Na ludzi runęły skały oraz zmieszane z ziemią fragmenty obudowy. Czterem górnikom udało się uciec. Sześciu, którzy przebywali bezpośrednio w rejonie zawału zostało zasypanych. Do akcji skierowane zostały dwa zastępy ratowników z Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego w Zabrzu oraz ratownicy specjalistycznego zastępu pogotowia zawałowego z bytomskiej CSRG. Po sprawdzeniu rozmiarów zawaliska i zniszczeń okazało się, że chodnik został zasypany na długości około 10 metrów. Zastępy natychmiast ruszyły na pomoc zasypanym kolegom ręcznie przebierając zwałowisko i drążąc w nim chodnik. Ratownicy pracowali bez przerwy, całą noc. Dzisiaj o godz.7.10, po 14,5 godzinach trwania akcji przebili się i wyciągnęli zasypanych. Od razu zbadał ich znajdujący się pod ziemią lekarz. Godzinę późnej cała szóstka była już na powierzchni. Tu ponownie zajęli się nimi lekarze. I choć górnicy nie chcieli jechać do szpitala, lekarze zabrali ich na szczegółowe badania.

Karetki czekały w pełnej gotowości. / Fot. OUG GliwiceAkcja była niezwykle dramatyczna, bo stawką było życie sześciu górników. Dzięki determinacji ratowników, tym razem grono górniczych wdów się nie powiększy. Uratowani mogą mówić o wielkim szczęściu. To zgodnie podkreślają tak ekipy ratownicze, jak i szefostwo kopalni. Jak powiedziała nam Jolanta Talarczyk, rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach już po kilku godzinach od rozpoczęcia akcji ratownicy nawiązali kontakt z zasypanymi. W momencie zawału zdążyli się schować za kombajnem. Wieczorem kilkanaście minut po 21.00 dali znać ratownikom, że żyją. -Na zgrzebłach przenośnika, który mimo zawału pracował napisali -sześciu żywych, zdrowych. Potem na stuknięcia ratowników odpowiedzieli stuknięciem w obudowę. Na koniec udało się z nimi nawiązać kontakt głosowy. Ratownicy rurociągiem przeciwpożarowym wtłaczali powietrze do zawaliska. Udało się też dostarczyć górnikom wodę i jedzenie - relacjonuje rzeczniczka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.