Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12960 miejsce

Zachód obawia się III wojny światowej bardziej niż kiedykolwiek

Mieszkańcy krajów zachodnich żyją w przekonaniu o zbliżającej się wojnie światowej. Równie wielu z nich uważa, że nowy rok przyniesie poważne zagrożenia terrorem. Wyniki badań sondażowych YouGov nie napawają optymizmem.

Sonda

Zastanów się nad nieodległą przyszłością. Czy uważasz, że możliwy jest wybuch III wojny światowej?

Graffiti (Kensington, Toronto). I, Dfrg.msc [CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/), via Wikimedia Commons / Fot. Dfrg.mscWynikom ankiet, badań sondażowych i innym wywiadom, można wierzyć lub nie. Niemniej dają jakieś wyobrażenie o przeobrażeniach, bądź impasie w społeczeństwie. Są wcale rzetelną prognozą przy okazji wyborów, równie trafnie obrazują reakcje szarych mas człowieczych, wobec posunięć kręgów władzy.

Brytyjski instytut badań opinii publicznej YouGov, postanowił sprawdzić jak bardzo Zachód obawia się wybuchu III wojny światowej, tudzież innego większego konfliktu zbrojnego. Zapytano obywateli ośmiu krajów zachodnich o ich lęki, przewidywania i prawdopodobieństwo globalnej konfrontacji oraz możliwość poważniejszych ataków terrorystycznych.

Wygląda na to, że nawet sto lat od zakończenia ostatniej ze światowych wojen, to zbyt mało aby ludzie przestali rozważać możliwość rozpętania następnej. Zachód w większości nie zauważa oznak przemawiających za umacnianiem pokojowej współegzystencji na Ziemi.

Wojna

Respondentów poproszono o ocenę, jak blisko jest światu do wojny, gdzie 0 oznacza "absolutny pokój", a 10 jest "balansowaniem na krawędzi ogólnoświatowego konfliktu". Odpowiedzi blisko 9000 osób z ośmiu krajów pokazują, że ​​o wiele więcej ludzi uważa, iż jesteśmy znacznie bliżej globalnego konfliktu niż wszechobecnego pokoju.

Infografika 'Wiara ludzi z krajów Zachodu w bliski wybuch wojny światowej' (dane YouGov) / Fot. Pavel JankowskiNajwiększym czarnowidztwem odznaczają się Amerykanie, Francuzi, Niemcy i Anglicy, gdzie 61-64 proc. ankietowanych jest przekonanych, że niewiele już brakuje do wybuchu wojny światowej. Zaś mieszkańcy krajów skandynawskich są nieco bardziej powściągliwi w swoich przewidywaniach. Finowie, Szwedzi, Norwegowie i Duńczycy, o wiele bardziej wierzą w czasy niezmąconego spokoju (31-39 proc.), chociaż średnia niepewności, a może wiary w stały stan rzeczy, oscyluje w podobnym przedziale wartości procentowych dla wszystkich badanych, tj. nieco ponad 19 proc. Oczywiście analizy poczynione jakąkolwiek inną metodą mogą dowodzić, że rozkład głosów nie różnił się istotnie od przekrojowej sumy punktów w granicach oceny 5. Ostatecznie i tak większość oczekuje wojny.

Rosja

Infografika 'Jakiego rodzaju zagrożenie stanowi Rosja, militarne czy ekonomiczne (ze szczególnym uwzględnieniem Europy)'; (dane YouGov) / Fot. Pavel JankowskiZa jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla pokoju na świecie, uważa się państwo rosyjskie. Przy czym Rosja postrzegana jest w ostatnich czasach jako szczególnie niebezpieczna dla Europy.

Liczby procentowe odzwierciedlające głos badanych, prezentują pewien podział obaw. Amerykanie upatrują w Rosji przede wszystkim zagrożeń natury ekonomicznej, zaś jej potencjał militarny jest niezbyt poważany. Zgoła odwrotne stanowisko zajmują Europejczycy, których bardziej niepokoi potęga Armii Radzieckiej (od 1992 roku jako Siły Zbrojne Federacji Rosyjskie), aniżeli możliwości sfer moskiewskiej polityki ekonomicznej.

Terroryzm

Dla mieszkańca kraju zachodniego, jednym z głównych zagrożeń jest terroryzm. To już codzienność, która utrwala przeświadczenie o możliwej przyczynie światowego konfliktu.

Infografika 'Ocena prawdopodobieństwa dużego zamachu terrorystycznego w 2017 roku' (dane YouGov). / Fot. Pavel JankowskiWe Francji, która doświadczyła dwóch poważnych ataków terrorystycznych w ciągu ostatnich 14 miesięcy, aż 81 proc. osób uważa, że w 2017 roku będzie mieć miejsce kolejny duży zamach. Jedynie nieco ponad 10 proc. jest zdania, że takie zdarzenia nie powtórzą się w najbliższej przyszłości. Dla porównania, w sąsiednich Niemczech niby tylko 60 proc. respondentów twierdzi, że nowy rok przyniesie groźny atak terrorystyczny. To jednak również dużo, więcej nawet niż w Stanach Zjednoczonych (59 proc.), a należy zaznaczyć, iż opinia publiczna jest niezwykle wrażliwym barometrem emocji i nastrojów, a badanie zostało przeprowadzone jeszcze przed atakiem w Berlinie w dniu 19 grudnia.

Jedynie w Finlandii ludzie zdają się żyć bardziej beztrosko, aż 63 proc. uważa, że jest mało prawdopodobne aby ich kraj stał się celem terrorystów.

Strach ma wielkie oczy

W ogólności można pokusić się o wnioski, iż obecnie Amerykanów bardziej trapi niepewność losów pod rządami nowego prezydenta niż cokolwiek innego. Zaś Europejczycy coraz częściej obawiają się kolejnych dużych zamachów terrorystycznych. Zarazem wszyscy w niemałym stopniu żywią przekonanie o zbliżającej się III wojnie światowej. A co o tym myśli przeciętny obywatel kraju nad Wartą i Wisłą? Czy większość Polaków ma czas na tego rodzaju lęki egzystencjalne?


źródło: YouGov

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

Ta wojna juz trwa

Komentarz został ukrytyrozwiń

Terroryzm zawsze jest w jakimś stopniu państwowy. Zresztą to Lenin powiedział: "Celem terroryzmu jest szerzenie terroru". Myślę, że facet z takim kółkiem zainteresowań mógł wymyślić i "martwą rękę" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ostatnio oglądałem wywiad z Wołoszańskim. Ten, nagabywany przez dziennikarza o terroryzm przytomnie zauważył, że terroryzmem posługują się również rządy. Te rządy, wybrane przez partyjne gremia ( oficjalnie przynajmniej), z partii, które z kolei zwyciężyły w wyborach.
Wychodzi więc na to, że to Narody ( zgodnie z obowiązującą przecież narracją, że to Naród jest Suwerenem), na własne życzenie ( albo z własnej głupoty) wspierają terrorystów. Choć wydaje im się, że jest odwrotnie.

No, a teraz zestawmy to z możliwościami i interesami rządów.
Jaki będzie wynik zestawienia..? ;)


BTW, w Rosji cały czas od zimniej wojny funkcjonuje system "martwa ręka".
Co oznacza całkowite kontruderzenie. W tym "szaleństwie" jest metoda. Człowieka można przekonać albo zastraszyć. Z maszyną nie pogadasz. Możliwe, że to właśnie jeszcze powstrzymuje ekstremistów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prezydent Duda też niby wali prosto z mostu ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Łysiak wali prosto z mostu. A przecież trudno doprawdy posądzać go o bycie rusofilem:

" Zupełną hucpą (mówi się o takich: „wystrugana z banana”) jest teza większości naszych mediów, że Putin zaatakuje Polskę jak tylko połknie całą Ukrainę. Społeczeństwo jest w ów głupi sposób straszone, by oklaskiwało prokijowskie prysiudy władz"

Przez kogo jest straszone - to wiemy. Wystarczy włączyć telewizor.
Pytanie - na czyje zlecenie..?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tam narodowcy wierzą w "swoje" ziemie tak mocno, jak wierzyli w zbrojną pomoc reszty świata z chwilą rosyjskiej agresji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z Ukraina to nie tak do końca, bo jak przytomnie zauważa Łysiak:

" Moskwa nie wysuwa wobec Polski żadnych roszczeń terytorialnych, zaś Ukraińcy nawet w swych periodykach tłoczonych na terenie Polski żądają od nas „zwrotu” Przemyśla i 13 powiatów!"

;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

W ubiegłym roku w USA odnotowano podobną liczbę zejść śmiertelnych w wyniku postrzału z broni palnej, jak ofiar wypadków drogowych. To niechlubny rekord, który zaistniał po raz pierwszy. Kraj, który jest bardzo wysoko rozwinięty, produkuje wciąż bezpieczniejsze samochody i znakomicie rozwiązuje problemy komunikacyjne ruchu kołowego. Niestety łatwiej w tym państwie dobrobytu zginąć od przypadkowej kuli na lotnisku czy przy kasie w markecie, aniżeli w wypadku.

Wielki kraj, wielkie liczby, a i niepokoje społeczne nie zamykają się w kategoriach lokalnych konfliktów, myśli się o wojnie w swojej skali. Stany Zjednoczone to nie Ukraina...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Geny agresji mają wszyscy ludzie (bez wyjątku!), stąd wszędobylska wojna.

Kiedyś ZSRR, a teraz Rosja, walczyli i walczą o pokój oraz sprawiedliwość na świecie. Z kolei USA, obrońca "światowej demokracji", też walczy na całym świecie o to samo. Nie trzeba dysponować wielką inteligencją, aby stwierdzić, że coś tu jest nie tak. O co tak naprawdę chodzi? Kto jest dobry a kto zły? Oczywiście, oskarżają się wzajemnie.

Ale jednocześnie jedni i drudzy produkują broń, sprzedają ją innym i czerpią z tego ogromne zyski. Zatem nie można się dziwić, że co ambitniejsze narody też chcą w tym uczestniczyć, bo dlaczego nie...?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chyba nie jestem bardziej złośliwy od modelowych mediów zza wschodniej granicy ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.