Pozycja materiału w rankingach:
Byłam w Krakowie jesienią ub. roku. Najwięcej zdjęć robiłam dorożkom i dorożkarzom. To wszystko przez tę "zaczarowaną dorożkę" mistrza Konstantego. "Zapytajcie Artura, daję słowo: nie kłamię."
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 18.01.2010 21:43
Mareczku, widziałem dzisiaj listonosza jak targał dłuuugą paczkę dla Ciebie, zagadnąłem i powiedział mi, że ciupaga dla Ciebie przyszła:):):):):)
Autor usunął profil 18.01.2010 21:40
Sławo! Przez te Twoje "kombinacje" ze zdjęciami, blady strach na mnie pada, gdyż mam wrażenie, że coś z kompem się stało...
Stefania Najsarek 18.01.2010 21:34
"Zielona Gęś", "Zielony Balonik", hmm... o zielonym koniu nie słyszałam :)))
Jolanta Maria Dzienis 16.01.2010 10:56
Ech te dorożki! Przypomina mi się, że gdy małym dziecięciem będąc, przyjeżdżałam do Suwałk, przed dworcem czekały na nas dorożki. A zimą sanki. Brak mi ich okrutnie, a do Krakowa zbyt daleko, żeby serce nostalgią ociekające pocieszyć...
Autor usunął profil 16.01.2010 07:44
Choć duszę mam.... z Polesia, to jednak urodziłem się i wychowałem wśród mądrych Górali...... :-)) Marr
Anna Krajewska 15.01.2010 21:26
Były czasy gdy przebywałam w Zakopanem dość często;);)Marku nie możesz narzekać')
Autor usunął profil 15.01.2010 21:23
A w "moim" Zakopanem?....... Szkoda gadać! Piękne były czasy zaczarowanego Konstantego....... :-) Marr
Anna Krajewska 15.01.2010 21:21
Załapałam się również na taką przejażdżkę wokół rynku;_;);)Jak widzę nic się nie zmieniło ,dorożka dalej w cenie.
Ale moja miłość do Krakowa .....wszystko zniesie....;)