Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

97475 miejsce

Zadowoleni i niezadowoleni obywatele państwa

Czy nie można byłoby utworzyć takiego państwa, które by zapewniało jednakową ochronę przed zagrożeniami zewnętrznymi i wewnętrznymi wszystkim swoim obywatelom?

Dziewczynka z zapałkami, Janko Muzykant, Antek, Jaś nie doczekał, W piwnicznej izbie. Oto parę utworów wyrazistych o ludzkiej biedzie, ubóstwie, o poniewierce, (o skrajnej nędzy ludzi ze środowisk zepchniętych na margines życia społecznego skutkiem - że tak powiem - niedoposażenia naturalnego i pozostawienia go samemu sobie. Opuszczeniu tego środowiska przez resztę społeczności - tej społeczności - której natura, walorów użytkowych, nie poskąpiła. - A przecież, tak jedni jak i drudzy - niby ci lepsi i ci gorsi - przynależą do, tej samej społeczności żyjącej w zorganizowanym związku zwanym państwem.

Definicja owego tworu brzmi: "Państwo jest przymusową organizacją, wyposażoną w atrybuty władzy zwierzchniej po to, by ochraniać przed zagrożeniami zewnętrznymi i wewnętrznymi ład, zapewniający zasiedlającej jego terytorium społeczności, składającej się ze współzależnych grup o zróżnicowanych interesach, warunki egzystencji korzystne odpowiednio do siły ich ekonomicznej pozycji i politycznych wpływów." Tę definicję państwa - spośród wielu - wybrał i uznał za najbardziej odpowiednią nasz politolog Mariusz Gulczyński.
Do mnie - nie politologa - taka definicja jest definicją niewystarczającą, do zrozumienia roli państwa, jaką ono ma spełniać wobec społeczności, w nim żyjącej. Tak na chłopski rozum, z definicji tej wynika jakoby, zapewnienie przez państwo warunków egzystencji, poszczególnym grupom społeczeństwa uzależnione było od siły, ich ekonomicznej pozycji. Nie można jednak, z niej wydedukować, jaka ta zależność jest - wprost proporcjonalna, czy odwrotnie proporcjonalna? W oparciu o obserwacje własne, z doniesień prasowych, jak również z tych wyżej przywołanych utworów literackich, należałoby uznać, że zapewnienie warunków egzystencji obywatelom, jest wprost proporcjonalne do siły ich ekonomicznej pozycji. - Najbardziej przekonywującym dowodem o słuszności uznania zależności wprost proporcjonalnej są przywołane utwory literackie. Ich bohaterowie poginęli marnie ponieważ państwo nie odczuwając oddziaływania siły ich ekonomicznej pozycji, także nie poczuło się w obowiązku zapewnienia im warunków egzystencji umożliwiającej przeżycie.


Niezadowoleni i Zadowoleni
Czy te dwie przeciwności bytu ludzkiego mogą zgodnie współistnieć? - Zapytam. Jak będą się realizować osobnicy z tych dwóch obszarów jestestwa? A no! Jak by nie patrzył, to ich realizacja będzie ze sobą stała w sprzeczności. Chyba nikt temu nie zaprzeczy? Są przecież dla siebie nawzajem antonimami. Czyli, jedno jest odwrotnością drugiego. Sięgając do wyżej wspomnianej definicji państwa można by określić, kto, w jakim obszarze będzie się znajdował. Ci mający większą siłę ekonomicznej pozycji będą osobnikami znajdującymi się w strefie zadowolenia, a ci, których siła jest niewielka, w strefie niezadowolenia. Co jeszcze można powiedzieć to, to że w państwie funkcjonującym według powyższej definicji, siła ekonomicznej pozycji jest samowzrastająca. Bo nikogo nie muszę przekonywać do tego, że bogactwo daje władzę, a władza przysparza bogactwa. Odwrotnie dzieje się z małą siłą ekonomicznej pozycji. Ta jest samomalejąca. Bo gorsze warunki egzystencji zmniejszają szansę na dostanie się do władzy. Nie mając władzy, nie można zadbać o swoją pozycję ekonomiczną. A ci będący przy władzy, na pewno nie przyczynią się do jej wzrostu, jako że działaliby na swoją niekorzyść. Proces taki wywołuje ciągły przyrost, tak zadowolenia, jak i niezadowolenia, czyli wzrost antagonizmów w społeczności państwa.


Egzystencja
Egzystencja to tak, jak gdyby utrzymanie się przy życiu, trwanie w środowisku - istnienie i funkcjonowanie w nim. Niewiele się pomylę jeśli powiem, że wszystkie ścieżki życia
prowadzą do egzystencji. Tak mi się zdaje, że to ona jest determinantą ludzkich zachowań. Ale? Ale do korzystnych warunków egzystencji potrzebne są środki. Żeby nie wyjaśniać tego, co jest powszechnie znane, przejdę do sedna i powiem, że tymi środkami są pieniądze. I to od nich zależy nasza egzystencja i w głównej mierze nasz stan emocjonalny. Mając dostateczną ilość pieniędzy - można by powiedzieć - będziemy znajdowali się w strefie zadowolenia - chociaż nie zawsze. Ale przeważnie o tym zapominamy i na nic nie zważając w pieniądzu się kochamy. - Wszyscy, od dawna o tym wiedzą, więc nic nowego nie odkryłem. Zapewne to prawda, ale prawdą też jest, że ci mający niedostateczne ilości środków pieniężnych, a tym samym niezadowoleni, mogą swoje niezadowolenie, w różny sposób uzewnętrzniać, wyrażać. A to z kolei, zadowolonym może się nie podobać. No i mamy - bez podburzania, bez inicjowania - konflikt. Konflikt wynikły - wspomnianymi w definicji - zróżnicowanymi interesami i pochodzącymi od nich antagonizmami. Powiem więc, że skonfliktowane strony nie darzą się sympatią, a tym samym nie będą prawiły sobie komplementów. Ktoś nawet powiedział, że ci zadowoleni i niezadowoleni nigdy nie utworzą koalicji
- i ja się z tym zgadzam.


Co dalej????????????????
Nie tylko może, ale zdarza się, że niedobory siły ekonomicznej pozycji doprowadzą stan emocjonalny niezadowolonych do desperacji. Wtedy z wielką determinacją rzucają się na zadowolonych, aby wydrzeć im "kawałek zadowolenia" dla siebie. Wielu ludzi z obrzydzeniem wspomina "komunę", jaka została wprowadzona w Polsce po Drugiej Wojnie Światowej. A ja się zapytam tych, komunę potępiających, czy w bohaterach, wymienionych tu na wstępie utworów literackich znaleźliby sprzymierzeńców, czy przeciwników? - O to, czy dzisiejsi bezrobotni, bezdomni, na mrozie zamarzający i ci ze śmietników wybierający resztki będą, także ich sprzymierzeńcami, nie będę pytał. Jest to sprawa świeża i mogli jeszcze sobie o niej zdania nie wyrobić. Ale nie odmówię sobie pytania: Czy przypadkiem komuna nie była narzędziem stworzonym przez tych, co to chcieli wydrzeć zadowolonym, ów "kawałek zadowolenia", dla siebie? Ostatnim pytaniem będzie: Czy nie można byłoby utworzyć takiego państwa, które by zapewniało ochronę przed zagrożeniami zewnętrznymi i wewnętrznymi ładu, zasiedlającej jego terytorium społeczności, niezależnie od siły ekonomicznej pozycji i politycznych wpływów, poszczególnych jego obywateli, czy też grup przez nich tworzonych?

Wnioski z historii
Wzrost społecznego rozwarstwienia
Powoduje wzrost niezadowolenia.
Kolejnym etapem - zdesperowanie.
Po tym, już tylko wzajemne się mordowanie

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Panie Bartłomieju. Moje możliwości percepcyjne nie pozwalają mi na zrozumienie ludzkich zachowań.
"Wzrost społecznego rozwarstwienia Powoduje wzrost niezadowolenia. Kolejnym etapem - zdesperowanie. Po tym, już tylko wzajemne się mordowanie" Przecież taki finał jakim kończą się Wnioski z historii jest nieunikniony, jeśli nie zmienimy modelu państwa - nie tylko polskiego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Tadeuszu tym co się pogorszyło zazwyczaj tu nie ma. Tym co się poprawiło nie chcą słyszeć o biedzie.
Od wieków jest powiedzenie - Syty nigdy nie zrozumie głodnego. A to moje tam refleksje na temat państwa jako organizacji
link
pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mam wyrzuty, że takimi tematami usiłuję ludzi zainteresować. Mają obecnie znacznie ważniejsze problemy do rozwiązania. Homoseksualistom spieszno do rodzenia dzieci i chcą usankcjonować swoje związki. A ja tu z nierównościami i rozwarstwieniem społecznym, z bezrobociem, bezdomnością i inną biedą wyskakuję. Przepraszam. Jeśli tylko będę w stanie, na pewno przestanę poruszać takie, błahe problemy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.