Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

251 miejsce

Żądza wojny polskich przywódców wedle mediów rosyjskich

Artykuł opublikowany na stronie internetowej "Głosu Rosji" przekonuje usilnie, że polski rząd prze do wojny, zaś naród okoniem stoi. Myśl Zofii Bąbczyńskiej-Jelonek zasadza się na przekonaniu odbiorców, że patriotyzm rodzi infantylizm.

Egg on Her Face http://lifeasahuman.com/2010/humor/the-secret-psychology-of-the-perfectly-basted-egg/ licencja: CC3.0 / Fot. Carolyn Coles/FlickrWytłuszczonym drukiem zdanie w zajawce artykułu zwróciło moją uwagę: "Polscy przywódcy nie ukrywają, że oczekują wojny z Rosją." Oto "Głos Rosji" piórem Zofii Bąbczyńskiej-Jelonek leje balsam kojący serca Polaków, którym ich własny rząd przygotowuje marsz na Wschód, bagnet w plecy, naręcza kocanek pod głowę chemią bojową zmęczoną i inne kamienie milowe wojennej drogi wymierzone w okno na Kremlu. Przypomnę za Wikipedią, że "Głos Rosji" to "rozgłośnia powstała jako Radio Moskwa – radziecka rozgłośnia radiowa; miała za zadanie szerzyć propagandę radziecką wśród zagranicznej opinii publicznej."

5724 znaki pisarskie ze spacjami (nie licząc tytułu i zajawki) autorstwa Zofii Bąbczyńskiej-Jelonek, które zarachowałem z morderczą omylnością programu wyręczającego głąbów, to przede wszystkim cytaty z przemówienia prezydenta Bronisława Komorowskiego, jakie wygłosił z okazji Święta Wojska Polskiego. Tych 226 przytoczonych słów stanowi ponad ćwierć objętości artykułu pod tytułem "Polska czeka na wojnę." Zapewne najistotniejsze w analizowanym przesłaniu było: "W takim nastroju obchodzimy dzisiaj Święto Wojska Polskiego wyrosłe z tradycji polskiego zwycięstwa nad bolszewikami w roku 1920. (…) Wtedy zatrzymaliśmy pochód bolszewickiej Rosji w głąb Europy. (…) Wtedy umocniliśmy własne, młodziutkie polskie państwo, ale pamiętamy, że utraciliśmy to nasze państwo ponownie już w 39 roku." Jakiż niepokój w rosyjskich duszach wzbudzić mogła pamięć polskiego narodu o własnej historii?

Autorka artykułu prezentuje swój wniosek: "Na podstawie słów prezydenta RP, można stwierdzić, że Polska opowiada się po stronie władz kijowskich i jest jednoznaczną stroną w konflikcie ze społeczeństwem na Ukrainie." Zdaniem Bąbczyńskiej-Jelonek znaczy to, że Rzeczpospolita jest ciemiężcą, który odmawia prawa do życia, a nawet wolności słowa tej części populacji, która stanowi proces samookreślenia swojego bytu jako eksterminowanych "wszelkimi sposobami "rosyjskich separatystów." Myślę, że znakomita większość polskich obywateli, wraz z prezydentem czy bez niego, to naród, który jest wystarczająco doświadczony, miłujący wolność i szanujący niepodległość, by nie ratować zrębów demokracji u progu europejskiego przedmurza, na miarę połyskujących orężem fanatyków Państwa Islamskiego czy rzeźników czyniących geopolityczną iluzję z Somalii.

Dalsza lektura to już osadzenie punktu widzenia w kącie: "Stając się stroną w ukraińskim konflikcie polskie władze, niczym nieposłuszne dziecko, widzą winnych dookoła, ale nie w sobie. Przy czym nie kryją lęków, bowiem gdzieś w ich podświadomości przebija się myśl, że za takie zachowanie trzeba ponieść konsekwencje." Mało tego! Niegrzeczna RP podobnie jak USA i inne tworki, to "inspiratorzy wydarzeń na Ukrainie" (in-spi-ra-to-rzy - zapewne autorka ma na myśli agents provocateurs).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

@Grzegorz Wasiluk - antydowcip:

Prezydent Bronisław Komorowski przybywa z wizytą do Gwatemali. Otto Pérez Molina wita gościa i mówi: "Słyszałem, że ma pan świetne wyniki..."

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Marek Ścisły Rozumując podobnie z tamtej strony próżno żywić nadzieje na porozumienie z Polakami, których zżera kołtuństwo, megalomania (wyobrażają sobie, że są jakimś partnerem dla Anglosasów, Niemców, Francuzów) i jezuicka obłuda. No i tak będziemy żyli jak pies z kotem, żywiąc się podobnymi uprzedzeniami jak Francuzi z Anglikami czy Niemcy z Francuzami w dawnych czasach, aż się poobijali nawzajem na całego i stracili przodujące stanowisko na świecie, a dopiero po tym poszli po rozum do głów i podali sobie ręce? Tak trudno zrozumieć, że gdzie dwóch się bije trzeci korzysta, a nawet jeszcze do tego podpuszcza? Albo to, że polityka nienawiści, w tym polityka rewolucyjna, prowadzi do fiaska tych, którzy ją uprawiają?

Panie szanowny, mi ręce opadają, kiedy się spotykam z takimi głosami.

@ Paweł Jankowski Znowu dowcipy, które ani trochę mnie nie bawią.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cieszę się, że znajdują państwo (z małej litery, takie czasy) ukontentowanie z obywatelskiego minusa o dziwnych zapatrywaniach w rosyjskich mediach ;)

Mój skąpy komentarz nie zasługuje w tym przypadku na miano opinii. Rosji carskiej 1919 roku nie widziałem jeszcze na własne oczy, choć już Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich zdążyłem przeglądnąć osobiście pod koniec lat 80-tych, nie pomijając punktów gastronomicznych, medycznych i innej ciężko wznoszonej mordęgi innego wymiaru. Mordęga starannie pielęgnowana, wciąż dająca znać o sobie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowny Panie Grzegorzu!
Relacje Polsko-Rosyjskie są długotrwałe, ale bardzo jednostronne: nie ma w historii momentu, abyśmy dobrowolnie współpracowali, a prawie zawsze byliśmy antagonistami. W naszym społeczeństwie są osoby, które mają nadzieję na zbudowanie konstruktywnych i ciepłych relacji z Rosją i Rosjanami, ale są to nadzieje płonne, gdyż cała świadomość narodowo-historyczna Rosjan opiera się na megalomani i panslawizmie. Artykuł krytykuje taką postawę, a dodatkowo ośmiesza propagandowe manipulacje mediów rosyjskich .. i tyle.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jakie szanse ma polskie wojsko obecnie w starciu z zaopatrzonym tak dobrze teraz jak rosyjskie? Stąd szukanie "opieki" w armiach zachodnich. Mało dążenia także w Polsce do pokojowego dyplomatycznego rozwiązania sytuacji wojny domowej na Ukrainie, dużo za to przypierania Rosji do muru uralskiego sankcjami "niby pokojowymi". Nic dziwnego ze 'rosyjski niedźwiedź" okopał się na Krymie. Niezależnie od opowieści o "głupim niedźwiedziu" warto sięgnąć do ludowej mądrości w określeniu do tego co się dzieje teraz nad Dnieprem i na Krymie. Nie wyobrażam sobie, aby jak w czasach Chrobrego polscy żołnierze mieli dobywać bram Kijowa, a jak w czasach Samozwańca Kremla. Strachy na Lachy.
Nie ma obecnie na Zachodzie odpowiedniego męża stanu, który w Europie zaprowadziłby pokój i spokój? Nie ma przecież obecnie w Europie ani Hitlera ani Stalina. Żyjemy w bardziej cywilizowanym świecie choć z bardziej groźna bronią.
A Polacy i Rosjanie wciąż będą rozpamiętywać i początek i połowę XVII i kolejne "rocznice" przelewania słowiańskiej krwi? Alternatywą pokoju jest kolejna ...?

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja myślę sobie tak. Niezależnie gdzie i kiedy, gdy pojawi się jakiś głosiciel prowadzenia "swojej" czy rzeczywiście swojej polityki używając oręża, on niczym nie różni się od takiego palanta, który przyczepia sobie bombkę do dupy i zaprasza na ostatni spacer do Allaha kilkanaście bądź kilkadziesiąt postronnych osób. To taki sam kretyn, bez instynktu samozachowawczego, który myśli jak Icek z dowcipu z lat 70. ubiegłego wieku. Icek idąc na wojnę rzekł rodzinie, że pójdzie zabić kilkudziesięciu Arabów i wróci, żeby się o niego nie martwili. Na pytanie:
- No Icek, ale jak ciebie zabiją?
Odpowiedział:
- A mnie za co mieliby niby zabić?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowny Panie Marku! Bardzo to szlachetnie z Pana strony, że się Pan sprzeciwia memu surowemu osądowi próbując bronić innego autora. Wątpię jednak w celowość tego wysiłku, albowiem zapewne w ciągu dnia zobaczę przy tej mojej surowej ocenie z dziesięć minusów jeśli nie więcej. Tak się bowiem składa, że nasze społeczeństwo w swej masie wie o Rosji i Rosjanach tylko tyle, że byli zaborcami, a potem dzikimi żołdakami Stalina, którego następcą jest Putler. Trzebaby włożyć tytaniczną pracę, by te poglądy-przesądy (niczym z wiersza Tuwima Straszni mieszczanie) zepchnąć do obrony.

Z jakichś dziwnych powodów przyjmuje się, że Izrael musi bronić siebie i diaspory żydowskiej w innych krajach przed terrorystami, ale Rosja już nie, bo czyniąc to dokonuje agresji itd. itp. Pan zresztą też zaledwie prześlizguje się po powierzchni pewnych wydarzeń historycznych i współczesnych, co wnoszę z lektury trzech Pańskich relacji na temat stosunków z naszymi dwoma wielkimi i trudnymi sąsiadami.

Jednakowoż dla tekstu Pana Kolegi R. J. nie znajduję obrony. Uciekanie się do zwrotów w rodzaju: "Jakiż niepokój w rosyjskich duszach wzbudzić mogła pamięć polskiego narodu o własnej historii?" to jest: raz nadmierne uogólnienie, a dwa przyznawanie zasadności sposobowi myślenia wedle którego głównym celem Polek i Polaków ma być walka z Rosją. Jest to bzdura na resorach, bo głównymi celami istnienia każdego narodu jest: zachowanie własnego bytu narodowego, a także dążenie do możliwie najpełniejszego rozwoju w istniejących warunkach. Bolszewizm w wykonaniu bandy międzynarodowych awanturników z nie-Rosjaninem Leninem na czele, dążący do podania ręki podobnym elementom w Niemczech, dawał tylko wątłe szanse na to pierwsze i jeszcze mniejsze na to drugie i dlatego trzeba było go odeprzeć, a nie z powodu rzekomej konieczności zwalczania każdej Rosji i za każdą cenę. Bolszewizm należało zdusić w zarodku podając rękę białym armiom latem 1919 nad trupami członków KC WKP(b) w Moskwie, czego Piłsudski nie zrobił, bo bał się i nienawidził każdej Rosji. Obecnie popełniamy bardzo podobny błąd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowny Panie Grzegorzu! Myślę, że jest Pan nazbyt surowy w swojej wypowiedzi. Zupełnie nie dostrzegam w nim ani wywyższenia Polaków, ani niskiej oceny Rosjan.
Co do lat 40-50 niestety też Pan się myli. Z perspektywy Ziem Odzyskanych, na których żyję pobyt Rosjan to była hekatomba: demontaż linii kolejowych, fabryk był tak duży, że aż Wiesła Gomułka groził (niewiarygodne, ale prawdziwe), że użyje siły aby powstrzymać Armię Czerwoną

Komentarz został ukrytyrozwiń

To jest przegląd prasy czy tylko Pańskich, Szanowny Panie Autorze oraz pani red. Jelonek opinii?

Skoro zaś tak Pan z łaski swojej wysoko ocenia siebie jako Polaka, a tak nisko społeczeństwo rosyjskie, to jestem zmuszony przypomnieć, że nasi rodzicie tyrali budując potęgę bloku radzieckiego, zaś dziadkowie wręcz budowali ten ustrój. Nie robię im przy tym z tego powodu przytyku. Pecunia non olet, a bez pieniędzy otwierają się bramy nędzy. Natomiast jeśli chodzi o lata czterdzieste i pięćdziesiąte można było gołym okiem zauważyć, że nie za bardzo jest co burzyć, a raczej trzeba usilnie odbudowywać, aby były choćby jako takie warunki do życia. Trzeba zaś było pracować i odbudowywać w takich warunkach, jakie naszemu krajowi narzucono, m. in. z łaski naszych "niezłomnych" sojuszników.

Byłbym zatem gotów docenić gdyby zechciał Pan na przyszłość powstrzymać się od tonu, który jest bardzo mało dowcipny, a za to nadzwyczaj (a zarazem nieciekawie) jątrzący.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.