Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

57896 miejsce

Zagadka "Manekinów" Karola Maliszewskiego [Recenzja]

Idąc deptakiem starego miasta, przez witryny sklepowe oglądam manekiny na wystawach, gdy nagle moją uwagę przykuwają kolorowe okładki książek. Wśród nowości wydawniczych wpada mi w oko intrygujący tytuł. "Manekiny".

 / Fot. Okładka"Manekiny" to ostatnia książka Karola Maliszewskiego, wydana przez "Pruszyński i Spółka". Są czwartą i najwyżej ocenianą pozycją prozatorską tego autora, będącego jednocześnie poetą i prozaikiem, krytykiem literackim oraz czynnie działającym wykładowcą akademickim.

"Manekiny" już na wstępie implikują skojarzenia z Schulzowskimi "Sklepami cynamonowymi", sugerując dalszy pryzmat odbioru. Czytelnik zadaje sobie pytanie: "Kim właściwie są tytułowe manekiny?". Czy tylko owymi kukłami, zgromadzonymi przez bohatera, które on stara się "uczłowieczyć", czy czymś więcej? Pogrzebanie lalek pociąga za sobą symboliczne pożegnanie z etapem dzieciństwa. Projekcje zdarzeń, myśli, uczuć, relacji - to wszystko odchodzi przy akcie nawiązującym do biblijnej Księgi Ezechiela. W niej Bóg poprzez usta proroka ożywia kości, tu manekiny podnoszone zostają do poziomu ludzi: "(...) bracie, bo już mogę nazwać cię bratem" i na ich miejsce zostają pochowane.

Narrator snuje wspomnienia, przywołuje obrazy z dzieciństwa, wprowadzając czytelnika w świat zatartych granic rzeczywistości i fantazji. Konfabulując, opowiada o domu, ojcu, matce, braciach, kolegach z podwórka... Nie ocenia, nie analizuje przeszłości, lecz relacjonuje; tak, jakby w nią wracał i przeżywał na nowo, siedząc w gabinecie psychoanalityka. Maluje słowem pojawiające się po sobie obrazy, nie zawsze wypływające z ciągu przyczynowości, pełne symbolicznych znaczeń, jakby opis zdarzenia, a za chwilę filmowa przebitka i kolejny obrazek: była powódź, są zajęcia dramoterapii. Główny bohater, aktor na scenie teatru, którego najwierniejszym widzem okazuje się być czytelnik, droczy się z wypowiedziami innych bohaterów. Pojawiają się ciągi skojarzeń, język pełen rymów, Widoczna inspiracja Różewiczem. W innym miejscu jakby strumienie skojarzeń znaczeniowych. Łączą się słowa, związki frazeologiczne, krótkie, telegraficzne informacje, pojawiają się neologizmy jak np. "wżyć", "przejęzyczątko", wulgaryzmy podkreślające bunt tudzież pogardę. Niejednokrotnie przebijają się elementy filozoficznego postrzegania świata przez autora.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.