Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Wydarzenia > Zaginiona Iwona Wieczorek. Mnożą się tropy, ślady i bzdurne opinie

Pozycja materiału w rankingach:

21365 miejsce

Dział: Wydarzenia

Ocena: 10pkt

Oceń:

Zaginiona Iwona Wieczorek. Mnożą się tropy, ślady i bzdurne opinie

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • 2010-08-24 03:48
  • Odsłon: 20766
  • Komentarzy: 7

Szuka jej rodzina, policja, wynajęty detektyw, jasnowidz, różdżkarze, znajomi i zupełnie przypadkowi ludzie. Mnożą się tropy, fałszywe ślady, bzdurne opinie. A czas płynie - pisze Artur S. Górski.

 / Fot. NM GdańskIwona Wieczorek od miesiąca jest bohaterką pomorskich mediów, bohaterką zabiegającego o popularność detektywa, który pracę opiera na pokazowych akcjach, bohaterką kampanii wyborczej urzędującego prezydenta, ale też setek internautów oraz uczestników marszy i poszukiwań. Tylko że ani na jotę nie przybliżamy się do rozwiązania zagadki.

Od kilku tygodni dociera do nas mętlik informacji. Brak punktu zaczepienia, motywu, a nawet odpowiedzi na podstawowe pytania: jaka była, kim była, dlaczego szła sama, kim się otaczała? Blondynka, 165 cm wzrostu, oczy koloru piwnego, filigranowa, ubrana w ołówkową granatową minispódniczkę, bluzeczkę w niebiesko-białe paski i buty na wysokim obcasie.

Pokój uczennicy

Jak najkrócej określić to miejsce? Pierwsze, co przychodzi do głowy, to "skromny pokoik maturzystki". Ciasno, choć w dobrej lokalizacji. Za oknem widok na sąsiedni budynek. Na parapecie lektury szkolne i ustawione w piramidkę podręczniki. Przydały się - w październiku Iwona miała... przepraszam, ma zacząć studia na Akademii Marynarki Wojennej. Mocno sfatygowane encyklopedie i książki lat dziecinnych. Obok fotografia dziewczynki w stroju góralki - pamiątka z przedszkola. Stary telewizor i komputer. Z biblioteczki spogląda zafrasowana figurka Matki Boskiej.

Na wersalce torba ze szpargałami, kosmetyki, zwyczajne, takie ze średniej półki. Tysiące dziewcząt takich używa, chcąc podkreślić swoją rozkwitającą kobiecość: tusz do rzęs, błyszczyk do warg, kreska, cień do powiek, róż, puder. - Przepraszam za bałagan, ale córka tak to zostawiła, kiedy wychodziła na imprezę ze znajomymi. Nie sprzątam. Wróci i sama posprząta - tłumaczy matka Iwony. Świadomie mówi "znajomi", nie przyjaciele.

Widać, że ten pokój żył jej życiem do 16 lipca. Do tamtej upalnej nocy. Wyjątkowo upalnej. Ojczym Piotr kupił nawet wiatraczek - na te upały - jak mówi. Cała prawda o klimatyzowanym apartamencie. I zaraz dodaje: - Wolałbym by lało, by burza była. Nie wyszłaby, nie wracała pieszo.

Pępowina

Wyszła na imprezę. Wychodziła też wcześniej. Matka twierdzi, że zawsze się meldowała.
Rodzina zadaje pytanie, dlaczego poszła sama? Chciała ochłonąć, coś przemyśleć? Pech, że ten telefon się rozładował. Do domu nie dotarła... - Byłam pewna, że nocuje u koleżanki - mówi matka.

Iwona nie była... nie jest wymagająca. Wychodząc, prosiła o 30, czasem 40 zł. W piątek pożyczyła kilkadziesiąt złotych od koleżanki. Nosiła wyzywający strój? Nonsens. Wąska mini na zgrabnej figurze i bluzeczka w paski. Pensjonarka. No może te buty. Giulio Santoro. Kupiła je matka. Była nawet zła, że tamtego wieczoru zniknęły z szafeczki w przedpokoju. Były nienoszone. Iwona pierwszy raz w życiu miała takie buty na nogach.

- Iwona nie odcięła nigdy pępowiny. Nawet po dowód osobisty jeździłyśmy razem. Zawiozłam z nią dokumenty na uczelnię. Może była trochę rozpieszczona. Plotka żyje swoim życiem. Sporo ich się pojawiło. Bolało. Nawet te dygresje na temat butów. Matka nie miewa snów. Nie śpi. Może na pięć minut. I budzi się. Z uczuciem, że przespała całą noc. To złudzenie. Iwona jej się nie śniła. Aha, jednak - tak. Na miesiąc przed zniknięciem. To był koszmar: ciemny pokój, noc, potwornie duszno, w ciemności mężczyzna brutalnie krzywdzi jej dziecko. Od takich snów można umrzeć.

Komentarze: 7

Sortuj komentarze:

Tomasz Młynek 31.08.2010 20:50

Ocena: Ocena pozytywna 94 Ocena negatywna 90

Kurcze. Kiedyś się wpisywało. Ja mam wpisaną, syn też, córka też. Czyżbym już był taki stary? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ania Busz

Ania Busz 31.08.2010 13:08

Ocena: Ocena pozytywna 81 Ocena negatywna 90

Ostatnio urodziłam dziecko i w książeczce dziecka szpital nie wpisuje grupy krwi jest tylko matki, także dziecku trzeba samemu zrobić. Wiec nie dziwne ze matka nie zna gr krwi Iwony.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Kamila Stachowicz

Kamila Stachowicz 30.08.2010 09:46

Ocena: Ocena pozytywna 78 Ocena negatywna 86

Mi zbadano grupę krwi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lesiu Dzierżak 29.08.2010 19:36

Ocena: Ocena pozytywna 102 Ocena negatywna 77

Grupa krwi badana z pępowiny przy narodzinach równie dobrze może być grupą krwi matki - więc to badanie nie daje gwarancji, że osoba ma taką grupę krwi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artur Teca 29.08.2010 11:14

Ocena: Ocena pozytywna 83 Ocena negatywna 90

Tomaszu w siazeczce masz miejsce na wpisanie grupy krwi ale to musisz sobie sam wpisac. Ja o swojej grupie dowiedzialem sie w wieku 22 lat jak oddawalem honorowo krew...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Sylwia

Sylwia 29.08.2010 10:26

Ocena: Ocena pozytywna 92 Ocena negatywna 71

Mi też przy urodzeniu nie zbadali grupy krwi, dopiero kiedyś na własne życzenie sobie zbadałam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomasz Młynek 29.08.2010 09:40

Ocena: Ocena pozytywna 89 Ocena negatywna 74

Hm...nieznana nawet grupa krwi. A przy urodzeniu nie badają grupy krwi...??? W książeczce zdrowia dziecka wpisana jest grupa krwi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.