Facebook Google+ Twitter

Zaginiony Świat w Tajlandii

Centara Grand Mirage Beach Resort w Pataji to pierwszy tematyczny hotel w Tajlandii. Park wodny będący główną atrakcją ośrodka stylizowany jest na zaginiony świat.

Park wodny w Centara Grand Mirage Beach Resort w Pataji stylizowany na zaginiony świat. / Fot. Marek LenarcikDo Pataji docieramy późnym piątkowym wieczorem. Po kilku próbach odnalezienia drogi do ośrodka na własną rękę postanawiamy poprosić o pomoc. Trzy różne osoby kierują nas w inną stronę. Przypomina mi się, że Taj zawsze wskaże drogę, nawet jeśli nie ma pojęcia, o co pytasz. Przyznanie się do niewiedzy byłoby dla niego potwarzą bardzo źle postrzeganą w tajskim społeczeństwie. Ostatecznie dopisuje nam szczęście i kolejna osoba, którą pytamy pracowała kiedyś w Centarze jak ochroniarz. Naturalnie więc wskazuje nam właściwą drogę.

Z ciemności wyłaniają się dwa oświetlone 18-piętrowe budynki zawierające 555 pokoi i apartamentów. Nasz znajduje się na piątym piętrze. Z obszernego balkonu rozpościera się widok na oświetlony park wodny - główną atrakcję Centary. Tuż zanim widać nieco ukrytą w ciemnościach 230-metrową, prywatną plażę oraz morski bezkres ze światłami statków w oddali. Delikatny morski wiatr przyjemnie chłodzi niosąc tropikalny zapach okolicznych roślin.

Ostre, poranne słońce rozświetla pokój uniemożliwiając dalszy sen. Zamieniam klimatyzację na delikatny wiatrak i rozsuwam wielkie szklane drzwi prowadzące na balkon. Dopiero teraz Zaginiony Świat prezentuje się w całej okazałości - kilka basenów o różnym kształcie i głębokości, "leniwa rzeka", po której goście spływają bez żadnego wysiłku w wielkich kołach ratunkowych, zjeżdżalnie i wodospady to tylko niektóre z atrakcji parku. Wszystko połączone wiszącymi mostkami i ścieżkami wzdłuż których rosną palmy kokosowe. Domyślam się, gdzie prawie 3-letnia Pear, która towarzyszy mi tym razem, będzie chciała spędzić większość czasu.

Zaginiony świat oczami trzylatki

Pear, "współautorka" materiału ;-) / Fot. Marek LenarcikTo dopiero mój drugi raz w życiu nad wodą. Na widok plaży i fal delikatnie obmywających moje małe nóżki popadam w euforię i nie mogę przestać się śmiać. Chociaż moi opiekunowie cały czas trzymają mnie za rączkę, prąd morski okazuje się zbyt silny, abym mogła ustać w wodzie. Idziemy więc w kierunku basenów, gdzie przecieram oczy ze zdumienia na widok dzieci zjeżdżających po białych zjeżdżalniach wprost do wody. Wyrywam się opiekunom i biegnę po schodach by dołączyć do moich przyszłych kolegów.

Na plecach, na pupie, na brzuchu, przodem i tyłem - zawsze ląduję głęboko pod wodą opijając się przy tym jej niemiłosiernie. Uśmiech jednak nie znika mi z twarzy nawet na moment. Nie zawsze daję sobie radę sama. Mimo, że jeden z moich opiekunów nie mówi (jeszcze! - przyp. autora) w moim języku szybko uczę go, że "duai duai" znaczy "pomóż, pomóż", "uuum - zanieś" a "sanuk! - zabawa". Po przetestowaniu wszystkich basenów i zjeżdżalni jestem tak zmęczona, że nie mam nawet siły wejść po schodach! Przesypiam całe popołudnie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Wierze Ci na slowo Rafale :-). Niewykluczone, ze ona mowila "czulaj", ale moje tepe europejskie ucho slabo ma tu z dzwiekami...zwlaszcza w wykonaniu 3 latki :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

duai duai znaczy - "razem"
czulaj znaczy - pomoz
choc to chyba nie ma wiekszego znaczenia
Artykul bardzo przyjemny

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziekuje Lidio! :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marku,
Teksty Twoje zawsze czytam z przyjemnością.!))

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Joanna - dzięki :-)

@ Ewa - ano ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Urocza ta mała :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny materiał. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.