Jak się mają obietnice Leppera do gospodarki wolnorynkowej? Nijak. Są jego zaprzeczeniem.
W wyborach nie udzielam się nazbyt aktywnie. Głosowałem już dwa razy i myślę sobie, że to wystarczy. Po raz pierwszy jako 18-latek. Nie pamiętam na kogo i na co głosowałem. Dokonałem aktu wyborczego, bo po raz pierwszy mogłem. Po raz drugi zagłosowałem na Marcina Święcickiego z SLD. Oszukał mnie ów mąż niestateczny, bowiem natychmiast po wyborach zmienił „barwy klubowe”. Od tego czasu uznałem, że moim obywatelskim obowiązkiem jest powstrzymanie się od głosowania. Czemu to jestem wierny i wiernym być obiecuję. Chyba, że....
Artykuły
(285)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.60)
Wiek: 59 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: dziennikarstwo obywatelskie to moja idea fix
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marcin Ragalewski 08.08.2006 21:50
sami tych buraków wybraliśmy. nie płakać nad rozlanym mlekiem tylko wszyscy jak jeden mąż powinniśmy zbojkotować wybary.
Ewa Kowalska 08.08.2006 00:12
Ha, wiedziałam, że to Ci się nie spodoba:) A przepraszam, te wspaniałe artykuły to kiedy piszesz?:)
Andrzej Zaranek 08.08.2006 00:04
Brydż i dyskusja o polityce? Nigdy, haha, brydż to dla mnie nałóg (gram kilka godzin dziennie), zaś dyskusja o polityce to smutna konieczność:)
Ewa 07.08.2006 23:23
Andrzeju, mamy z mężem przyjaciela, który jest wierny tym samym zasadom co Ty, ba, jest jeszcze bardziej ortodoksyjny, brał udział w wyborach tylko jeden raz! Ja nie interesuję się polityką i się na niej nie znam, więc posłużę się opinią, jaką usłyszałam podczas jednej z wielu dyskusji prowadzonych w naszym domu (często przy okazji brydża:)), a dotyczących właśnie owych, nagannych według nas, zasad... Otóż obstrukcja wyborcza jest niewątpliwie świadomym aktem wyborczym, i ma niebagatelne znaczenie, ale znaczenie negatywne, bo ułatwia populistycznej, krzykliwej mniejszości, zdobywanie władzy. Owszem, niestety każda do tej pory koalicja rządząca, myślała bardziej o tym jak "zakonserwować" swe rządy, a nie o tym co jest lepsze dla rozwoju społeczeństwa obywatelskiego, ale nie oznacza to, że pozostawianie wyboru innym jest dobrym rozwiązaniem. To bowiem pośrednio doprowadza do wyboru takich ministrów rolnictwa i edukacji, jakich niestety mamy...
Andrzej Zaranek 07.08.2006 22:04
Miła mi wielce Dorota, a także Ewa skomentowały przed chwilą mój felietonik „Zagłosuję na Leppera...”. Prowokują mnie owe komentarze do odpowiedzi. I będzie ta odpowiedź pierwszym w moim życiu (naprawdę długim) przeciwstawieniem się pięknym kobietom. Ech ta starość... haha
Piszą obie Panie, że obowiązkiem obywatelskim jest dokonanie aktu wyborczego. Twierdzą, że ci, którzy nie głosują skazują siebie i resztę obywateli na to, co mamy. A jaki jest koń każdy wie, jak pisał w pierwszej polskiej encyklopedii „Nowe Ateny” ksiądz Chmielowski.
Otóż, nic podobnego. Istniejące od kilkunastu lat na polskim „rynku” politycznym minipartie zadbały o swój byt. Politycy tak skonstruowali ordynację wyborczą, żebyśmy nie mieli nic do powiedzenia. Nasza kartka wyborcza nic nie znaczy. Polityk kandydujący np. z partii X, natychmiast po wyborach zmienia swoją przynależność. Z socjalisty staje się liberałem. I cóż się dzieje? Nic – odwołać go bowiem nie sposób. Nasza karta przepadła.
Posła skazanego prawomocnym wyrokiem sądowym odwołać nie można. Posła, który okazuje się kompletnym matołem odwołać nie można. Posła, który obietnic wyborczych nie dotrzymuje odwołać nie można. Nasza kartka przepadła.
Manipulacje przy ordynacji samorządowej wskazują, że stan jaki mamy dziś krzepnie, a nawet się pogłębia. Jarosław Kaczyński zakrzyknął w czasie uchwalania poprawek (kto chciał usłyszał) do wszystkich partii: kto jest ze mną i z moim bratem..., kto jest nam posłuszny..., kto chce nam służyć... nie zginie.
Chcę wierzyć, że i my, obywatele tego umęczonego przez ponad dwa wieki kraju również nie zginiemy. Myślę jednak, że dopóki ordynacja wyborcza nie zagwarantuje nam – obywatelom praw podstawowych, to mój, Twój i Wasz głos pozostanie „wołaniem na puszczy”.
Przypomnę – już na zakończenie – że obstrukcja wyborcza jest również aktem wyborczym i może mieć niebagatelne znaczenie.
Ewa Kowalska 07.08.2006 21:53
O rany! Z tą ojczyzną, to zabrzmiało dość górnolotnie:), tak jakos mi się napisało:) :) :)
Ewa Kowalska 07.08.2006 21:18
Andrzeju, uwielbiam czytać Twoje teksty i mam nadzieję, że kiedyś będę też mogła przeczytać Twoje książki :) Dziwi mnie jednak i martwi, że tacy inteligentni ludzie jak Ty oddają walkowera podczas wyborów, a boli, że jak się okazuje jest to przemyślana decyzja, a nie wynik lenistwa. No cóż, między innymi Ty właśnie zafundowałeś mi Leppera:( Ja, mimo, że nie interesuję się polityką, podobnie jak dpardecka, biorę udział w wyborach, bo chcę zasypiać ze świadomością, że zrobiłam dla ojczyzny wszystko, co w mojej mocy. Pozdrawiam:)
Dorota Pardecka 07.08.2006 20:53
Tak się składa, że olewanie wyborów przez naszych kochanych obywateli sprawia, że wygrywają je tacy ludzie, jacy nami rządzą. O ich wygranej zadecydowali ci, którzy nie poszli do wyborów. Obywatel ma prawa i obowiązki. Obowiązkiem i prawem jest brać udział w wyborach i myśleć.