Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

46992 miejsce

Zagraj tak jeszcze raz, Eric. Recenzja filmu "Szukając Erica"

W ostatni piątek premierę w polskich kinach miał komediodramat "Szukając Erica" w reżyserii Kena Loacha. Jedną z głównych ról w filmie zagrał Eric Cantona, były piłkarz Manchesteru United i ikona światowego futbolu.

Ken Loach / Fot. http://en.wikipedia.org/wiki/File:Ken_Loach.jpgOrmiańskie (a może francuskie?) przysłowie mówi, że "w sercu każdego człowieka drzemie lew". Co jednak musi się stać, aby człowiek pogrążony w marazmie i całkowicie wątpiący w swoją wartość w końcu wydał z siebie triumfalny ryk?

Bohaterem najnowszego filmu brytyjskiego reżysera jest Eric Bishop, przeżywający głęboką depresję listonosz, który przed dwudziestu laty opuścił swoją żonę i nowonarodzoną córkę, aby związać się z inną kobietą. Drugie małżeństwo Erica także się rozpadło i w konsekwencji, bohater musi sobie radzić w roli samotnego ojczyma dwóch pasierbów traktujących go jak powietrze. Splot okoliczności sprawia jednak, że listonosz, będący prywatnie zagorzałym fanem Manchesteru United, dostaje szansę na odkupienie swoich win i przestawienie fatalnych dla siebie kolei losu na właściwy tor. Pomoże mu w tym jego wielki idol i imiennik, Eric Cantona, który za sprawą quasi-psychoterapeutycznego seansu objawia się bohaterowi, stając się jego mentorem, przyjacielem oraz osobistym trenerem odnowy (fizycznej i moralnej).

"Szukając Erica" spodoba się przede wszystkim widzom, którzy cenią kino angielskie spod znaku "Orkiestry", "Billy Elliota", "Full Monty" czy "Happy-Go-Lucky". W filmie Loacha mamy więc bohaterów wywodzących się z klasy robotniczej, inteligentny i subtelny humor oraz realizm miejsc i sytuacji. Powyższą konwencję narusza jedynie obecność na ekranie fantomu Erica Cantony, prowadzącego długie, przyjacielskie z jednej i wychowawcze z drugiej strony rozmowy z bohaterem. Postać legendarnego piłkarza nie czyni jednak z "Szukając Erica" historii fantastycznej, a wręcz przeciwnie, nadaje filmowi Loacha dodatkowy walor autentyzmu. Cantona w dziele brytyjskiego reżysera jest bowiem "sobą", czyli byłą gwiazdą futbolu, obdarzoną silną osobowością i niepokornym charakterem.

W "Szukając Erica" nie brakuje archiwanych zdjęć z występów Francuza w barwach angielskiego klubu oraz nawiązań do kariery sportowej Cantony. Rozwiązanie fabularne, jakim posłużyli się autorzy "Szukajac Erica", przywodzi rzecz jasna na myśl komedię "Zagraj to jeszcze raz, Sam" na podstawie scenariusza Woodyego Allena, w której głównemu bohaterowi przy podjęciu każdej ważnej decyzji towarzyszy udzielający mu rad Humphrey Bogart.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

psotny wiatr
  • psotny wiatr
  • 18.01.2011 22:56

skoro Billy Elliot i Happy go lucky, to muszę to zobaczyć!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.