Pozycja materiału w rankingach:
Takie ostrzeżenie (patrz tytuł) możemy przeczytać na tylnej okładce niedawno wydanego w Polsce komiksu pt. „Zagubiona dusza” (w oryginale „Lost at sea”). Intrygujące, nieprawdaż?
Kupiłem to dziełko głównie dlatego,
że ów komunikat (umieszczony na różowo-niebieskiej okładce, obok rysunku
przedstawiającego małą dziewczynkę, goniącą kotka) bardzo mnie rozbawił.
I nie chodzi mi o wielce „nietypowe i ekscentryczne” zestawienie, bo to bzdura. Śmieszna wydała mi się próba zainteresowania potencjalnego czytelnika taką tanią zagrywką (słodki styl rysunku, różowiutka okładka itp. w zderzeniu z ostrym językiem i „poważną tematyką”). Spodziewałem się tandetnej, natrętnej, pseudo-skandalizującej powiastki. Słowem – kupiłem komiks ze złośliwości. Żeby trochę popastwić się nad nieudolnym autorem, pretendującym do miana artysty.
Tylko że autor okazał się „artystą prawdziwym” (o ile wolno mi to oceniać), a jego książeczka bardzo interesującym utworem. Nie mogę sobie ponarzekać, choć zdecydowanie wolę psioczyć niż się zachwycać. Cóż, przynajmniej nie wyrzuciłem pieniędzy w błoto...
Autor – Bryan Lee O’Malley jest „komiksiarzem idealnym”, gdyż równie świetnie radzi sobie z rysunkiem jak i ze scenariuszem. Literat plastyk. Podoba mi się sposób, w jaki rysunki oddają emocje postaci, będąc przy tym tak proste (może tylko pozornie). Postacie są rysowane raczej schematycznie, trochę mangowo. Ich samopoczucie jest symbolizowane delikatną mimiką, przywodzącą na myśl emotikony. Z jakiegoś powodu ten styl jest bardzo wyrazisty (troszkę kojarzy się, ze względu na swą prostotę, z kreską Marjane Satrapi – autorką słynnego „Pesepolis”).
A o czym rzecz jest? Podobno „(…)
komiks ukazuje niezdarność, alienację i bezcelowość wieku dojrzewania”*. I rzeczywiście tak jest, choć
wolałbym nie wybiegać zbyt pewnie w tej ocenie poza moje własne 21 lat. Autor
faktycznie pisze o problemach z własnym „sensem”, tożsamością, ale nie po to żeby
ukazać niemoc (bo i po co ktoś miałby to robić?). Tłumaczy, jak docenić życie (a nich brzmi banalnie!), radzić sobie z kryzysami. Recepta O'Malleya jest prosta: kontakt z ludźmi.
Podsumowując, "Zagubiona dusza" to komiks dla każdego, kto bywa zagubiony. Prawdopodobnie dla wszystkich. Polecam szczególnie fanom „komiksu drogi”.
* umieszczony na tylnej okładce „Zagubionej duszy” cytat z wypowiedzi Craig’a Thompsona, znanego autora komiksów.
Artykuły
(238)
Galerie
(15)
Średnia ocen
(3.91)
Wiek: 27 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: :) http://brlfoto.blogspot.com/
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Dominik Tomaszczuk 01.12.2006 15:58
pozostawił bym ten skrót jako (jak widzę bardzo trudną dla niektórych;) zagadkę. Ale już ktoś poprawił. Co do pobudek - nie wiem jakimi kieruje się przeciętny kupiec komiksów (jeśli taki istnieje). Ja kupowałem z zamiarem napisania recenzji (początkowo dla innego serwisu, który jednak jest niechętny komiksom), a że miałem czepialski humor to szukałem czegoś do objechania (co się na szczęście nie udało). pozdrawiam marudy
Mir Nalezińskí 01.12.2006 13:40
*chodzi o oryginał ;-), a może o organizację? ;-)* - Autor zapewne wejdzie i wyjaśni tę (palącą) kwestię...
*Słowem – kupiłem komiks ze złośliwości. Żeby trochę popastwić się nad nieudolnym autorem, pretendującym do miana artysty* - różnymi - jak czytam - powodami kierują się nabywcy komiksów :-)
Urszula Agata Marczewska 01.12.2006 12:34
Komiks - ciekawie. Podobnie jak Beata, fanką komiksów nie jestem, choć właściwie nie mam nic przeciwko nim - sięgam czasem po te z dzieciństwa. Jednak komiksy są, istnieją realnie i w związku z tym nalezy im się trochę słów. :-) +
Jan Kłosovvski 01.12.2006 09:28
hehe, chyba chodzi o oryginał ;-), a może o organizację? ;-)
ale + za kolejną recenzję komiksu. Niedługo uzupełnię co nieco ten dział.
Mir Nalezińskí 01.12.2006 08:59
*(org. „Lost at sea”).* - org? Skrót od jakiego słowa?
Koncert Krzysztofa Myszkowskiego w Lisiej Górze - Śmignie [Zdjęcia]
(odsłon: +2050)