Facebook Google+ Twitter

Zakaz mycia zębów na stacji?

Zapytałam ostatnio konduktora, czy na stacjach administrowanych przez PKP obowiązuje zakaz mycia zębów. Konduktor zdębiał, a ja opowiedziałam mu przygodę, jaką przeżyłam przed chwilą na stacji Szczecin-Dąbie.

Czekając tam na przesiadkę, poszłam do łazienki, znajdującej się w budynku stacyjnym. W tejże łazience służbę pełni pani w średnim wieku. Po przekazaniu jej opłaty w wysokości 2,50 zł skorzystałam z toalety, a potem umyłam ręce. Tak się jednak składa, że noszę aparat ortodontyczny i musiałam umyć zęby po niedawno zjedzonym drugim śniadaniu.

A trzeba dodać, że w tej łazience krany działają na przycisk. Po naciśnięciu guzika kran gwałtownie wyrzuca z siebie strumień wody, która opryskuje wszystko dookoła. Za chwilę woda znika i operację trzeba powtórzyć. Ma to, jak sądzę, zapewnić oszczędność, a tymczasem efekt jest odwrotny do zamierzonego, o czym sama się przekonałam.

Po drugim spłukaniu zębów lodowatym wodospadem (bo to była zimna woda) usłyszałam za sobą burknięcie: - Pani tak leje i leje te wodę, a ona jest na liczniki. Natychmiast wytłumaczyłam, że myję zęby, a płukanie zębów z aparatem jest żmudne. - Pani zapłaciła za skorzystanie z toalety, a nie za mycie zębów – odpowiedziała zniecierpliwiona osoba. Wobec tego powiedziałam, że przecież kran sam dozuje wodę, i robi to fatalnie, ale ja nie mam wyjścia. - Tu się nie myje zębów, tylko korzysta z toalety - burknęła znowu - Ja chyba powieszę kartkę z informacją. Pochwaliłam ten pomysł, ostatecznie nigdzie wokół nie widziałam regulaminu korzystania z obiektu ani ostrzeżenia.

Na koniec pani stwierdziła, że nie obchodzą jej ani moje zęby, ani podatki, które płacę m.in. na rzecz PKP. Tu są liczniki i w tym przybytku się siusia, a nie myje zęby. Szkoda, że nie wyjęłam wtedy termosu i nie zaczęłam na jej oczach płukać zębów herbatą, jak to czasem jestem zmuszona robić gdzieś na odludziu, w górach. – Ja już wychodzę na peron. Ale rzecz jest warta opisania - pożegnałam się, tłumiąc wzbierającą wściekłość, bo mimo wszystko czegoś dalej tu nie rozumiałam. - A proszę bardzo - odpowiedziała już spokojniej pani. No, to opisałam.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Oj, tak. Porzadek musi byc, nawet przyznam sama, ze zlew nie sluzy wlewaniu do niego herbaty do plukania zebow, tylko do wlewania strumienia z kranu. Bo licznik nie policzy ilosci herbaty, a to licznik jest najwazniejszy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

dodatkowo umyć...

Komentarz został ukrytyrozwiń

W pełni popieram babcię klozetową. PORZĄDEK MUSI BYĆ. Jakby tak każdy chciał sobie coś dodatkowo to przepustowość i rentowność toalety drastycznie by spadła. Że tez ludzie sami tego nie rozumieją, tylko regulaminów się domagają. Malkontentom toaletowym nasze zdecydowane NIE !!!!!

:-))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

No, to opisałaś, Olu. A pani... nie przeczytała. I już. ;) Mówisz, oszczędności? Niedawno korzystałam z toalety w piwnicy zamkowej, gdzie głucha cisza i żywego ducha. Gdy byłam w środku, zgasło światło...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe... :) Pani pobierająca opłatę, chciała mieć spokój ..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziekuje =)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rzeczywiście... Zrobione, przepraszamy!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Redaktor, prosze o ponowna adjustacje tekstu. Bo przy niektorych oł i eł brakuje ogonkow, i co to znaczy, ze kran ma oszczedzac wode? W oryginale napisalam: Ma to, jak sadze, zapewnic oszczednosc. I tak jest poprawnie. I po co przecinek po 2,5 zl? Przeciez to nie jest zdanie warunkowe ani inne takie. My, polonisci... :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.