Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20762 miejsce

Zakład Gienka Pascala spod sklepu

Dorota Wellman, Jarosław Kuźniar, Eliza Michalik – moją tablicę na fb zalała w ostatnich dniach fala ostrzeżeń przed Polską klerykalną, gdzie m.in. zmusza się obywateli do uczęszczania na Msze Święte.

Wizja godna Piekary, podobną zresztą popełniłem już w jednym felietonie, ale drogi Jarku – na ile regularnie uczestniczysz we Mszy i jakie spotykają Cię za to konsekwencje? I jak to robisz, że ktokolwiek jeszcze uznaje Cię za autorytet w jakiejkolwiek kwestii?

Rzeczywiście jednak kwestia rozdziału kościoła i państwa staje się niezwykle paląca… by wspomnieć tylko niedawne wystąpienie ks. Aleksandra Seniuka. A tak już bardziej serio – gdyby taki ks. Sowa otwarcie przyznał w mediach, że głosował na Bronisława Komorowskiego, nie miałbym z tym najmniejszego problemu (a gotów jestem się założyć o dobrą whisky, że głosował). Traktując rzecz z ironią – co mnie to obchodzi, to nie ja mogę mieć problemy „w robocie”.

Jeśli bowiem uznać kościół hierarchiczny za przedsiębiorstwo (jak widzi to wielu jego krytyków) nie podobna zakładać, by szeregowy jego pracownik mógł swobodnie chodzić po mediach i kwestionować decyzje przełożonych (jak czynił to w sposób zdecydowany np. ks. Lemański). Gdybym ja, pracując przy kampanii reklamowej danego produktu, zaczął publicznie podważać jego atuty czy kompetencje przełożonych lub wręcz wychwalać produkt konkurencyjny, wyleciałbym z tej roboty na zbity pysk tego samego dnia. Mało tego, w moim przypadku skutkowałoby to jeszcze karą umowną na kwotę pięciocyfrową. I słusznie! Sam jako pracodawca nie miałbym w takiej sytuacji skrupułów (jakie miał długo taki abp. Hoser). Nawet gdybym w życiu prywatnym używał tego nieszczęsnego produktu konkurencji.

Powyższe, cyniczne nieco, porównanie, nijak nie przystaje oczywiście do rozumienia Kościoła, jakie noszą w sobie ludzie świadomie wierzący. Ale nie o nich i nie do nich tu mowa. „Walka” w przestrzeni publicznej toczy się o rząd dusz tych „letnich” katolików, którzy do kościoła chodzą święcić jajka i może czasem na Pasterkę. Z punktu widzenia kapłanów to oczywiście porażka, ale dla wszystkich wojujących antyklerykałów chyba jeszcze większa. Ta „letnia” większość wciąż jednak woli na ogół „na wszelki wypadek” wziąć ślub kościelny czy ochrzcić swoje dziecko. Niezależnie od poglądów w kwestii in vitro, rozwodów, związków partnerskich itd. Trochę jak w tym radzieckim kawale – jeśli Boga nie ma to komu ja tę figę pokazuję, a jak jednak jest to po co mam sobie psuć stosunki? Taki zakład Pascala przełożony na „mądrość ludową”. Zresztą nawet prezydent Komorowski zdawał się ulegać właśnie myśleniu tego rodzaju. O kultowej dla wielu rozmowie Mazurka z Naczasem już nawet nie wspominając.

Jakie szanse wobec takiego podejścia ma wojujący antyklerykalizm? Dlaczego mimo nagłówków straszących pedofilami w sutannach, wybory wygrywa ich rzekomy sługus? Gdzie dziś jest Janusz Palikot, którego brawurowy wjazd do sejmu po ostatnich wyborach wielu uznało za jutrzenkę obyczajowej rewolucji? Jaki ma nakład tygodnik „NIE”, który na początku lat 90’ cieszył się ogromną popularnością? Ani Palikotowi ani Urbanowi nie można odmówić przecież środków na popularyzację własnych idei. Duszę człowieka rozmiękczyć jest łatwiej oferując mu pokusy i przyjemności niż prostą nienawiść do kogokolwiek. Młodzi, którzy 4 lata temu poszli za Palikotem, w nosie mieli księży, ale przede wszystkim chcieli mieć legalną marihuanę. I choć wielu z nich zbywa pewnie kapłanów pogardliwymi uśmieszkami, to podobnie roześmieliby się zapewne, gdyby ktoś próbował ich księdzem nastraszyć.

Bywają bowiem księża, którzy lubią zaglądać do kieliszka czy gosposi pod kieckę (a przynajmniej tak głosi parafialna plotka), bywają i tacy, którzy ze szczególnym nabożeństwem głoszą nie Słowo Boże, a wykaz potrzeb finansowych parafii (to przykład nawet i z mojego podwórka). Bywają księża groteskowi, czy po prostu irytujący. Ale, zwłaszcza z tymi przywarami, straszyć kimś takim to rzecz po wielokroć bardziej groteskowa! I sam nie wiem czy gorzej, gdy bierze się to z cynizmu, czy z własnej paranoi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.