Facebook Google+ Twitter

Zakłamana Apokalipsa

Anioły, bogowie, apokalipsa, kłamstwo w żywe oczy... Czyli "Kłamca 3" pióra Jakuba Ćwieka. Fantastyka nie musi boleć.

 / Fot. Okładka książkiKolejny raz niebo nad niczego niepodejrzewającymi ludźmi zasnuły czarne chmury. Siły zła wyruszyły na ostateczną bitwę z siłami dobra. Co dalej? Nie wiadomo. Taką sytuację rysuje Jakub Ćwiek w swej ostatniej książce „Kłamca 3: Ochłap Sztandaru”.

Oczywiście jest to scena finałowa, do której prowadzi cała seria starannie zaplanowanych zdarzeń. Zaczyna się od Lucyfera, pierwszego spośród upadłych, przybierającego postać 16-latka przejmującego władzę nad światowymi mediami, aby uzyskać wpływ na jak największą rzeszę ludzi, którzy w jego planach wprawdzie większej roli nie odgrywają, ale potępionych w Piekle nigdy dość. Poznajemy też nową sytuację Jenny, śmiertelnej podopiecznej Archanioła Michała, która w towarzystwie greckiego boga miłości, Erosa udaje ciężarną w Paryżu, w oczekiwaniu na powrót ukochanego - głównego bohatera, Lokiego, nordyckiego boga kłamstwa.

Loki jest postacią barwną. W trzecim tomie spotykamy go w zapadłej mieścinie, gdzie na zlecenie Aniołów ma wyśledzić i „zaaresztować” jedno ze słowiańskich bóstw. Chce wyrwać się i uciec do Paryża, jednak gadający krzak na lotnisku nieoczekiwanie zleca mu odnalezienie i zgładzenie Antychrysta, który narodził się gdzieś w Irlandii. Wsiada więc w drugi samolot z założeniem, ze niespodzianka może zaczekać o dwa dni…

Na głównego bohatera swej sagi młody, śląski kulturoznawca Jakub Ćwiek wybrał chyba najbardziej kontrowersyjne skandynawskie bóstwo. Loki jest jednym z Asów, długo kłamał, oszukiwał i zwodził. Kara za poważną zbrodnię była surowa, lecz nieunikniona. Autor przedstawił wiernie tą historię, od siebie dodał jej kontynuację umieszczoną w czasach współczesnych czytelnikowi. Kontynuację wielce atrakcyjną, warto zaznaczyć.

Jakub Ćwiek na potkaniu z fanami podczas Pyrkonu 2009 / Fot. JaW pierwszym tomie opowiadań Loki zdaje się być niepokonanym herosem – taki trochę bardziej odpicowany James Bond, u którego większość gadżetów zastąpiono zdolnościami paranormalnymi właściwymi bóstwom (jak zmiennokształtność czy komunikacja mentalna z jednym z archaniołów) oraz pięknym pistoletem. Żadna przeszkoda mu niestraszna. Co ciekawe, sprytne bóstwo zostaje płatnym mordercą na usługach Aniołów, które starają się pilnować porządku w świecie, z którego odszedł Bóg. Sielankowy, wygładzony obraz szczęśliwie zaczyna się zacierać w drugim tomie opowiadań, już bardziej spójnym pod względem treści, gdzie Loki popełnia błąd, co owocuje dość poniżającym starciem z faerie w fabryce Świętego Mikołaja…

Kłamca jest świetnie wykreowaną postacią. Cechuje go bardzo zdystansowane spojrzenie na świat, duża doza ironii w poglądach i osądach, co w połączeniu z dość rozbuchanym ego i niemałą pewnością siebie tworzy wizerunek magnetycznego faceta, którego niemal każda kobieta chciałaby spotkać na swojej drodze. Ćwiek dodał w końcu do postaci Lokiego nieco głębi psychologicznej – wracające w koszmarach sennych wspomnienia zamierzchłych czasów, momenty wahania, przebłyski słabości – zapewne w ten sposób autor stara się przypomnieć czytelnikowi, iż czyta on poważną fantasy a nie sensacyjne romansidło dla 16-latek.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

no więc tak, u Ćwieka jest identyczna, moim zdaniem, sytuacja jak u Magdy Kozak w Nocarzu. Brak opisów. Zauważ, że tu ważna jest akcja, humor, brak opisów. Ba nawet miłość Lokiego jest potraktowana po macoszemu. Opisywana przez proste słowa, czarno albo białe. To nie zarzut, tylko stwierdzenie,
"że to ciekawe, że zagorzały katolik tak swobodnie pisze o świecie" dlaczego napisalem, że to nic oryginalnego? Proponuje przeczytać "Przenajświętszą" Piekary, człowiek religijny prawicowiec, stworzył obraz polskiego Kościoła, który jest herezją dla wielu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki ef za komentarz. Faktycznie wyraziłam się mało precyzyjnie w kilku miejscach.
Heh, rzeczywiście to zdanie o Sapkowskim wyszło mi tak, jakby o niczym innym nie pisał. Jak wiadomo tak nie jest. Jestem zwyczajnie uprzedzona do pewnego rodzaju opisów. U Ćwieka nie ma ich i chciałam to jakoś zaakcentować.
A tych mieszkańców Doliny byłam pewna, to już mój błąd.
I ostatnia rzecz - Piekary nie poznałam osobiście, nie interesowałam się jego osobą prywatnie. Po prostu uważam, że to ciekawe, że zagorzały katolik tak swobodnie pisze o świecie, w którym Bóg odszedł, abstrahując od popularności takiej koncepcji literackiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

autorko wspomnij proszę te niektóre prymitywne opisy sapkowskiego (prawdziwie ubogie a nie stylizowane).
w ogóle porównania do innych fantastów, tworzących w innych stylach to parodia - fantastyka nie jest jednoznacznym gatunkiem literackim, jak dramat czy kryminał. sapkowski tworzy wielowątkowe sagi, przesycone znaczeniami, odniesieniami do literatury itd, piekara parodiuje. cwiek wpisuje się sprytnie w ten (nie ma jak uniknąć tego słowa) nowy postmodernizm, troche urban, przesycony mitologią i sensacją. taka bardziej chamska, niebasniowa wersja gaimana;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

No to tak
Na początek, z tym płatnym mordercą to nie do końca jest tak. Po pierwsze konkretny powód dla którego Loki pozbywa, bo nie zabija wspominane demony. Istnieje taki powód, tutaj z opisu to nie wynika, ba wynika, że Loki zabija jak leci.

"Niestety wielu polskich fantastów ceni wyżej zdrową rąbankę nad rozwiniętą fabułę czy wielowątkową intrygę. Dość wspomnieć niektóre opisy Sapkowskiego czy Kossakowskiej. " No moja droga, to już sobie strzeliłaś w nogę. Jeśli uważasz, że Ćwiek ma bardziej rozwiniętą fabułę niż Sapkowski czy Kossakowska, to ja stwierdzam, że nie czytałeś tych dwojga.
To Ćwiek pisze w dość prosty sposób (to nie zarzut), przerysowując niektóre postacie, bo taki ma cel. Jest to książka dość prosta, łatwa i przyjemna, zresztą tak jak poprzednie tomy.
Dalej,
Mieszkańcy Doliny to nie jest odwołanie do Amiszów, to jest konkretny przykład użycia mitologii, z których czerpie Ćwiek sporo.
Dalej,
" Nordycki bóg na zlecenie aniołów likwiduje diabły i bóstwa słowiańskie" uu, po pierwsze, złe zdanie,bo wskazuje, że Loki zabija diabły słowiańskie. A po drugie z tego co ja pamiętam, to we wszystkich trzech częściach pojawia jedno bóstwo słowiańskie, czyli Światowid, aczkolwiek w ciekawym ujęciu.
dalej,
"Fascynujący w opisywanym świecie jest fakt zbudowania go na bazie filozofii deistycznej w sytuacji, gdy autor jest zagorzałym katolikiem. " mało to raczej fascynujące, rzekłbym nawet normalne ostatnimi czasami, niech że za przykład posłuży Jacek Piekara i jego "Przenajświętsza..."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.