Facebook Google+ Twitter

Zakochałem się w rozbitym samochodzie

Miłość człowieka do maszyny może obudzić się w najmniej spodziewanym momencie. Dla mnie taka chwila nadeszła w zeszły weekend, podczas imprezy o nazwie "Łódźstok".

Podczas ubiegłego weekendu w łódzkiej “Manufakturze” (centrum rozrywkowo-handlowe powstałe w dawnym kompleksie fabrycznym Izreala Poznańskiego) odbyła się koncertowa masówka o nazwie "Łódźstok". Na scenie przekrój rodzimej elity showbiznesu – od Lady Pank po Łzy. Takich spędów jak Łódźstok jest wiele, jednak podczas tej stało się coś, co szczególnie przykuło uwagę rozentuzjazmowanej gawiedzi – w kulminacyjnym momencie z umieszczonego obok sceny dźwigu spadł samochód marki Seat. O co chodziło?

fot. MWMEDIAOtóż w trakcie tygodnia poprzedzającego zabawę można było głosować SMS-owo czy samochód zrzucić, czy też może uratować go i przekazać na jakiś zbożny cel. Organizatorzy podgrzewali atmosferę na specjalnym internetowym blogu. Cytowano tam opinie rozmaitych autorytetów (psychologów, socjologów i – uwaga! - księży), którzy mieli przewidzieć jak zachowa się lud – czy zniszczy pojazd wart 70 tysięcy złotych, czy nie. Całości przedsięwzięcia nadano nobilitujące miano “eksperymentu naukowego”.

Nietrudno dociec jaki był prawdziwy cel tej akcji. Eksperyment naukowy był w rzeczywistości prostacką akcją marketingową, jednak muszę przyznać, że mimo tego iż sprawa była szyta grubymi nićmi, to nastroiła mnie ona wyjątkowo refleksyjnie.fot.MWMEDIA

Przede wszystkim zrobiło mi się żal samochodu. Nie wiem czemu, ale moja chora wyobraźnia spersonifikowała maszynę i było mi jej po prostu żal. Myślałem sobie co też może czuć ten czerwony samochód – pewnie kiedy wyjeżdżał z fabryki marzył o tym jak będzie mknąć po nowych polskich autostradach, dbać o swoich właścicieli, wygrzewać ich miękką tapicerką, chłodzić klimatyzacją, chronić przed deszczem, podwozić do kina, na randki, do pracy, na wczasy. Kiedy tak wisiał na dźwigu i rozglądał się dookoła, to na pewno podziwiał wieczorną panoramę Łodzi i marzył o tym, by dotknąć łódzkiego asfaltu swoim nowiutkim ogumieniem. Niestety – runął na bruk i wszystkie jego plany diabli wzięli. Ludzie – pomimo tego, iż występujący na imprezie artyści lali w ich serca hektolitry liryzmu – okazali się bezduszni.

Obawiam się, że jeśli tego typu akcje się powtórzą, to już niebawem, kiedy technika osiągnie odpowiedni poziom rozwoju, maszyny mogą zechcieć pomścić swoich skazanych na bezsensowną śmierć pobratymców i scenariusze filmów typu “Terminator” czy “Blade Runner” urzeczywistnią się. Nie wiedzieć czemu, ale tej nocy byłem całym sercem z rozbitym samochodem. Czułem się tak, jakby to mnie zawieszono na dźwigu, a potem zrzucono ku uciesze rozochoconych mas. Nie posłuchałem słów Umberto Eco, który pouczał, by “nigdy nie zakochiwać się we własnym samolocie” – zakochałem się w niczyim, rozbitym samochodzie.

Fot. Materiały ze strony organizatora.
Te sercowe rozterki sprowokowały mnie do zadania sobie dramatycznego pytania: “Dlaczego?!”. Do dziś zadaję sobie to pytanie. Być może w ludzkich sercach przetrwała atawistyczna potrzeba składania ofiar. W zamierzchłych czasach ludzkość próbowała przebłagać bogów zarzynając cielaka, owcę, w skrajnych przypadkach dziewicę. Współcześnie, kiedy widmo transcendencji zniknęło z naszej duchowej perspektywy, ofiary nie mają już żadnego sensu, jednak być może w zbiorowej podświadomości taki odruch przetrwał. Cóż, odrobinę wydumana teza, jednak moja miłość do rozbitego samochodu wymaga wyśrubowanych uzasadnień tej katastrofy.

Jedno jest pewne – kiedy nie musimy płacić za szkody ani nikt nie wymaga od nas intelektualnych uzasadnień dla naszych wyborów, to zachowujemy się głupio i okrutnie. Można być pewnym, że spece od marketingu jeszcze nie raz tę naszą skłonność do idiotycznych zachowań wykorzystają. W przyszłości być może będzie się w ten sposób decydowało o losach samolotów, statków kosmicznych lub cyborgów.

Wojna pomiędzy ludźmi a maszynami zaczęła się w zeszłym tygodniu w łódzkiej "Manufakturze". One to sobie zapamiętają!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

litzmann
  • litzmann
  • 07.09.2006 18:02

dick poprostu. polski philip k dick ; P

Komentarz został ukrytyrozwiń
dziecko specjalnej troski
  • dziecko specjalnej troski
  • 07.09.2006 12:18

ale ten, o co niby mialo chodzic w tym eksperymencie? psychologia tlumu? bezsensowna chec destukcji, widowiska rozkladu tu uzasadniona glosowaniem? ta zwierzecosc jest przeciez bardzo ludzka, "dawniej" organizowano festyny z okazji sciecia glowy, powieszenia, czemu tu sie dziwic?

Komentarz został ukrytyrozwiń
merde verde
  • merde verde
  • 29.08.2006 14:02

nad zwierzętami się znęcać nie wolno, bo za to się płaci kary, a jakoś się wyżyć trzeba, unieruchomić coś, co mogłoby się ruszać
nie czuje - nie będzie protestować, nikt się nie przyczepi
przypomina mi się "A.I." i arena, na której niszczono cyborgi - mimo że czuły i myślały - skonstruowane przez człowieka mogły spokojnie być przez niego zniszczone dla rozrywki

poza tym, tak jak napisał mtk, jest to klasyczny syndrom - jak coś jest "niczyje" to można to niszczyć ile wlezie. swojego samochodu nikt nawet nie kopnie w chwili złości, bo się lakier zarysuje i trzeba będzie płacić i w ogóle
mogę się nawet założyć, że spora część widzów oraz tych, którzy glosowali za zniszczeniem tego autka co rano wsiadając do samochodu, którym jadą do pracy, szepczą mu czułe słówka, a po południu klepią go na pożegnanie jak psa

Komentarz został ukrytyrozwiń

nie wiem o co chodzi w rtym artykule, jakieś mędrkowanie

Komentarz został ukrytyrozwiń
mlk
  • mlk
  • 24.08.2006 23:44

sam bym wziął to auto.. takie zachowania zależne są chyba od świadomości posiadania - jeśli coś jest moje, będę tego bronił/chronił, jeśli jest to niczyje, wtedy można to zniszczyć. porażka trochę.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.08.2006 19:45

Byłem, widziałem. Festiwal był bardzo fajnym pomysłem i mam nadzieję, że będą kolejne edycje. Natomiast, jak zaznaczyła Doda w wywiadzie dla Polsatu, rozbijanie tego samochodu to głupota. Ale chyba chodzi właśnie o to , abyśmy teraz o tym mówili, słuchali, komentowali... To po prostu chwyt marketingowy. Z punktu widzenia marketingowego, wcale nie najgłupszy, powiedziałbym że niezły. Wróćmy jednak do auta - wielka szkoda, że takie cacko poszło na złom. I wydaje mi się, że crash był mocno przewidywalny (przewidziany?)... Nie wiem po co w ogole to głosowanie. Oczywiście gwiazdą był tak naprawdę Krzysiu Ibisz, a nie ten samochód. Dlaczego? Zabrakło emocji; odliczania, nastrojowej muzyki itd. Bywam na różnych imprezach masowych i organizatorom naprawdę należą się gratulacje pomimo maleńkich potyczek. Na 6 możliwych punktów przyznałbym 5 - Kropka. PS. Fajne fotki :))))) Redakcja ma gust ^_^

Komentarz został ukrytyrozwiń
Panna nikt
  • Panna nikt
  • 24.08.2006 18:34

zapamietaja!! wydaje mi sie, ze na nikim wiecej nie zrobil ten jeden wielki crash wrazenia. moze ludzie sa za malo wrazliwi? a moze pieniedzy dosc i co taki lecacy samochod ich interesuje. ludzie manufaktury maja ich 5 w garazu.
mimo wszystko dla mnie to platikowy show. jest mi przykro, ze tak niszcza maszyne, ale w inny sposob niz rusza to Ciebie. dalabym ten samochod na sprzedaz, jako dar, licytacje, konkurs... bezsensowna produkcja maszyny dla 3 sekund uwagi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.