Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9291 miejsce

Zakochani pod więziennym murem kreślą serca w powietrzu

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-10-20 07:49

Ona stoi w oknie smutna jak Anna Maria z piosenki Seweryna Krajewskiego. On na dole kreśli w powietrzu serduszko. Romeo i Julia? Prawie. Tylko że w oknie jest krata, a pomiędzy nimi jeszcze strażnicy i wysoki czerwony mur.

Krzysztof macha na witach od strony ul. Andrzeja Struga. Pokazuje kumplowi z więzienia literkę W – wolność. Bo on ją ma od trzech lat, a kumpel siedzi dalej. fot. Słowo Polskie Gazeta WrocławskaSmutna dziewczyna jest aresztantką. Siedzi w Pawilonie 3 Zakładu Karnego nr 1 przy ul. Kleczkowskiej. To jedyny budynek w więzieniu, którego okna wychodzą na parking i główną ulicę. Po południu, kiedy pracownicy administracji idą do domu, na parkingu pojawiają się narzeczeni, mężowie, bracia, rodzice aresztowanych kobiet. – Dziewczynę zamknęli mi miesiąc temu – mówi chłopak, który przyjechał z Legnicy i kreśli w powietrzu serduszko. – Przyjeżdżam, żeby mnie chociaż na chwilę zobaczyła. Musi wiedzieć, że jestem z nią i zrobię wszystko, by ją, k..., stamtąd wyciągnąć.
– O co pana ukochana jest oskarżona? – pytamy. „Romeo” odwraca się na pięcie i odchodzi.

Czyn zabroniony


– Wiecie, że ten mężczyzna popełnia przestępstwo? – uświadamia nas Janusz Karkocha, zastępca kierownika działu penitencjarnego więzienia. – Serduszka kreśli! Romeo i Julia! Bzdury. A może on próbuje przekazać swojej dziewczynie informacje dotyczące śledztwa? Albo ona wydaje mu dyspozycje jak ma zastraszyć świadka? A to mataczenie, czyli utrudnianie pracy policjantom, prokuratorom i sędziom.

Za murami, za płotami


Ulica Kleczkowska. Ażurowy, zielony płot, parking, biały mur, potem wysoki, czerwony. W głębi Pawilon nr 3. Jak można przekazywać istotne dla śledztwa informacje zza tylu murów?
– Oni do siebie wrzeszczą. A to, że on ją kocha albo, że jakiś Rafał nie będzie gadał, że Kaśce nie można odpuścić... Różne takie. Wulgarne słowa też. Kiedyś to nie wrzeszczeli, tylko pokazywali sobie na migi różne znaki. Palcami migali – mówi Janina Letka, która od 50 lat mieszka w kamienicy tuż obok więzienia. Z kuchennego okna ma widok na areszt dla kobiet.

Machanie na witach – tak w przestępczej gwarze mówi się na „miganie palcami”. System gestów, którymi można „powiedzieć” sobie wszystko. Nie tylko „kocham cię” ale i „powiedziałem Rafałowi, co ma zeznawać”. „Machanie” różni się trochę od języka migowego głuchoniemych. Nie ma znaków zastępujących całe słowa czy zdania. Jest tylko alfabet, czyli odpowiednie ułożenie rąk dla każdej litery.
– Niewiele aresztowanych kobiet zna to więzienne abecadło – wyjaśnia Karkocha. – Takim, które potrafią machać, musimy to uniemożliwić. Zakładamy blendy.
W oknach aresztu dla kobiet już zamontowano przesłony na oknach. I teraz żadna Julia nie zamacha już do swego Romea.

Penelopa już nie siedzi


Na Reymonta – poprzecznej do Kleczkowskiej – jest odwrotnie – pod murem stoją Julie, a w oknach ich ukochani po wyrokach.
– Nauczyłam się machać, gdy odsiadywałam wyrok za handel narkotykami – przyznaje dziewczyna, którą spotkaliśmy w niedzielę po południu. Marta, razem z koleżanką, Alicją, stoją na krawężniku z wyciągniętymi do góry rękoma.
Marta: – Mam tam faceta. Poznaliśmy się w czasie odsiadki. Zakochałam się i nauczyłam machania na witach, żeby po wyjściu mieć z nim dalej kontakt. On teraz na mnie patrzy, o tam z okna...
Wpatrujemy się w rząd zakratowanych okienek pod dachem budynku. Prosimy Martę, by nam wyjaśniła, jak w więziennym języku wygląda A. Dziewczyna zaczęła machać rękoma, ale po chwili wystraszona stwierdziła: – On nie pozwala. Idźcie sobie. Kazał was przepędzić.

Ballada o Małgośce


Koleżanka Alicji nie ma chłopaka w więzieniu. I nie umie machać. To po co tu przychodzi?
– Bo w niektórych kręgach mieć chłopaka z celi to zaszczyt, nobilitacja – wyjaśnia Janusz Karkocha. – Córka pewnego znanego we Wrocławiu biznesmena, chyba Małgośka, przyszła kiedyś z koleżanką pod mur. Dziewczyna machała do narzeczonego. Małgośce się to spodobało, nauczyła się podstawowych gestów i zaczęła machać do innych więźniów. No i zdarzyła jej się miłość od pierwszego machnięcia. Były listy, paczki i widzenia, a gdy ten mężczyzna wyszedł na wolność, ona wyszła za niego. Skandal na całe miasto. Ale nie wiem, czy potem żyli długo, szczęśliwie i zgodnie z prawem.

Dlaczego „facet z okienka” kazał Marcie nas przepędzić? Wyjaśnia nam Krzysztof, który machał do kumpli z drugiej strony muru chyba ze wszystkich polskich więzień. Siedział za zabójstwo.
– To nie wasza sprawa, kogo zabiłem i dlaczego. Chcę tylko byście zrozumieli, że to machanie, które was tak interesuje, to część grypsery, czyli czegoś, co jeszcze obowiązuje za murem i o czym normalni ludzie nie muszą wiedzieć – stwierdza mężczyzna, który od trzech lat jest na wolności.

Machanie na witach wymyślili Rosjanie, zesłańcy z Syberii. Krzysztof uważa, że język przestępczy zna 60 procent polskich więźniów i kilku funkcjonariuszy w każdym z zakładów karnych. Krzysztof pamięta jeszcze czasy, gdy milicja i esbecy podstawiali swoich machaczy. Stanął taki pod murem, zaczął „rozmawiać” z więźniem, potem wysłał mu paczkę i tak starał się zdobyć zaufanie skazanego. Potem machając, wyciągał od niego informacje o kumplach z gangu i adresach melin. – Dlatego mieliśmy swoje kody – mówi Krzysztof. – W czasie widzenia ustalało się z siostrą czy matką hasło i odzew, a potem ktoś z wolności, kto chciał ze mną pomachać, musiał je podać. Jak zamachałem swoje imię, a on odmachiwał imię mojej dziewczyny, wiedziałem, że nie jest podstawiony.

W imieniu kumpla


Nie wszystkie okna więziennych cel wychodzą na ulice. Te z parteru i pierwszego piętra przesłania mur. Ale i ci skazańcy mogą machać do swoich narzeczonych.
– To proste – wyjaśnia Krzysztof. – Ten z celi na parterze, w czasie spaceru, przekazuje kumplowi z trzeciego piętra informacje, które chce przekazać na zewnątrz. No i ten z trzeciego w jego imieniu zamacha. Że kumpel jeszcze ją kocha. Albo, żeby przekazała Rafałowi, co ma zeznawać.

Bogumiła Nehrebecka - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska


Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

pseudo
  • pseudo
  • 17.09.2012 13:12

i czym wy sie unosicie bedac w takim miejscu wiele widzialem i slyszalem na wlasne uszy i oczy w tym miejscu nie ma milosci przyjaciul ten glupi kto wogule zakocha sie przez lipo nie powiem ze nie smarowalem na witach owszem ale tak tylko dla zabawy pozdrowienia dla tych kturzy sa po tamtej stronie muru jebac pedofili i kapusi i cale wylengarnie cweli!!!!!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

*Musi wiedzieć, że jestem z nią i zrobię wszystko, by ją, k..., stamtąd wyciągnąć.* -
dwie interpretacje: k...a jako "wydłużony" znak przestankowy oraz k...ę jako zwyczjowe określenie dziewczyny, nawet narzeczonej...

*Bo w niektórych kręgach mieć chłopaka z celi to zaszczyt, nobilitacja – wyjaśnia Janusz Karkocha. – Córka pewnego znanego we Wrocławiu biznesmena* - to kolejny dowód na upadek wartości w społeczeństwie. Na łzawe filmidło.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2014 Wiadomosci24.pl

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij