Facebook Google+ Twitter

Zakochany kasiarz, czyli "Hallo Szpicbródka" w Teatrze Syrena

"Halo Szpicbródka, gdzie jesteś, gdzie melinę masz. Z Tobą znajomość jest warta pięć tysięcy aż. Halo Szpicbródka, o tobie wszyscy marzą, śnią" - śpiewają bohaterzy sztuki "Hallo Szpicbródka" Ludwika Starskiego.

Hallo Szpicbródka / Fot. Teatr SyrenaMusical "Hallo Szpicbródka" w reżyserii Wojciecha Kościelniaka opowiada historię króla kasiarzy, który działał w dwudziestoleciu międzywojennym. Mimo że Szpicbródka to postać fikcyjna, to zna go prawie każdy - za sprawą filmu w reżyserii Janusza Rzeszewskiego i Mieczysława Jahody, który stał się jednym z największym przebojów polskiej kinematografii.

Teatrzyk rewiowy "Czerwony Młyn", którego właścicielem jest Lalewicz (w tej roli Mateusz Deskiewicz), przeżywa poważne problemy artystyczne i finansowe. Przekłada się to na słabą frekwencję na widowni oraz brak pieniędzy na pensje dla pracowników. Niespodziewanie z pomocą przychodzi elegancki dżentelmen Fred Kampinos (w tej roli Piotr Polk) i oferuje pokaźną sumę za teatr, który zamierza postawić na nogi. Jest jedynie przykrywka, bowiem bardziej od sztuk wystawianych na scenie, interesuje go pobliski bank, który zamierza okraść oraz Anita (w tej roli Anna Terpiłowska), jedna z tancerek, w której się zakochuje...

Justyna Jóźwiak (Vera Patroni), Piotr Polk (Fred Kampinos vel Szpicbródka) / Fot. Teatr SyrenaSztuka wystawiana w Teatrze Syrena jest wiernym odzwierciedleniem wspomnianego filmu z 1978 roku - pod względem fabuły, ale nie pod względem rozwiązań reżyserskich. I dobrze, bo inaczej widzowie porównywaliby obie produkcje (tak jak w przypadku "Kariery Nikodema Dyzmy"). Kościelniak zachował swój styl, nie odtworzył realnego świata, lecz stworzył własny, w którym zakrólował ekspresjonizm niemiecki i przerysowania bohaterów i wydarzeń. Spodobało mi się nawiązanie do kina niemego, które budowało klimat grozy, a jednocześnie było zabawne.

Musical to przede wszystkim wpadające w ucho melodie. I tak jest i w tym przypadku. Zapadły mi w pamięć cztery utwory. Pierwszą piosenką jest "Co robić w taką noc" w wykonaniu Anny Terpiłowskiej. W oryginale śpiewała to Gabriela Kownacka: Co robić w taką noc. Tak wcześnie nie przychodzi sen. Co robić w taką noc? Samej mi źle. Na niebie tysiąc gwiazd. Kto zechce mi jedną dać? Co robić w taka noc kiedy się nie. nie chce się spać.

Anna Terpiłowska (Anita) / Fot. Teatr SyrenaDrugim utworem jest "Kto tak ładnie kradnie, jak on!" w wykonaniu Anny Terpiłowskiej. Bardzo przekonująco zaśpiewała: Oddałabym pierścionki te i pończoch sto. By z tobą hen, do nieba biec ulicą złą. Bo kiedy w nas wygaśnie blask. Ty dla mnie skradniesz jedną z gwiazd. On tak ładnie kradnie co się da. Te brylanty, fanty, futra lwa. Gdy ktoś coś przeciwko niemu ma. To nie ja, to nie ja.

Trzecią piosenkę zna chyba każdy – to "Nogi roztańczone", którą w filmie śpiewała Irena Kwiatkowska. W spektaklu wykonuje ją Katarzyna Żak: Nogi, nogi, nogi roztańczone. Tańczą nogi, tańczą, jak szalone. Kto je ma? Właśnie ja! Każdy krok mój to taneczne "pas". Od kankana, polki, aż do walca. Piruety, pozy i na palcach. Grand battement, pas de chat, baletnica - voila!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.