Facebook Google+ Twitter

Zakończył się kolejny dzień procesu ws. Nangar Khel

  • Źródło: IAR
  • Data dodania: 2009-03-10 18:09

Zakończył się kolejny dzień procesu w głośnej sprawie Nangar Khel. Na ławie oskarżonych zasiada siedmiu komandosów z bielskiego batalionu desantowo-szturmowego, których prokuratura oskarża o zabicie ludności cywilnej w Afganistanie.

Po ponad miesięcznej przerwie swoje zeznania kontynuował Olgierd C. Śledczy twierdzą, że to on wydał rozkaz ostrzelania afgańskiej wioski w sierpniu 2007 roku.

Kapitan Olgierd C. powiedział między innymi, że już po tragicznych wydarzeniach pojechał na miejsce i tam ustalił, co się wydarzyło.

Z informacji od żołnierzy - jak zeznał Olgier C. - wynikało, że do polskiego patrolu strzelali z "kałasznikowów" talibowie. Oskarżony powiedział, że taką wersję wydarzeń przekazał przełożonemu - pułkownikowi Adamowi Strękowi.

Kapitan powiedział również sędziom, że dzień po ostrzale dotarły do niego informacje od żandarmów i oficera SKW, z których wynikało, iż na miejscu nie znaleziono łusek od "kałasznikowów". Mimo to druga notatka, jaką sporządził dla pułkownika Stręka, nie zawierała tej informacji.

Olgierd C. zeznał, że nie napisał o tym, ponieważ to nie on prowadził na miejscu śledztwo. Sędziowie rozpoczęli przesłuchiwanie pozostałych oskarżonych. Skończyło się jednak tylko na odczytaniu wcześniejszych zeznań poruczniaka Łukasza Bywalca i chorążego Andrzeja Osieckiego. Z obu zeznań wynika, że to Olgierd C. kazał ostrzelać Nangar Khel i nie chciał zmienić rozkazu mimo sugestii obu podwładnych.

Zarówno porucznik Bywalec, jak i chorąży Osiecki zeznali w toku śledztwa, że po wydaniu takiego rozkazu postanowili go nie wykonać i strzelać we wzgórza, które otaczały wioskę. Pociski z moździerza trafiły jednak w zabudowania, ponieważ - jak twierdzą obaj oskarżeni - moździerz był wadliwy.
Rozbieżności w tym co mówią żołnierze nie dziwią ich mecenasów. Piotr Dewiński - obrońca Andrzeja Osieckiego podkreślił, że wszyscy mają do tego prawo. Mecenas zaznaczył jednocześnie, że w zasadzie wersja wydarzeń szóstki oskarżonych jest podobna, a zeznania Olgierda C. są zupełnie inne.
Z kolei mecenas Andrzej Kmieciak, który reprezentuje Olgierda C. zwrócił uwagę, że przy ocenie zeznań powinno się wziąć pod uwagę, czy są w nich rozbieżności i nieścisłości. Andrzej Kmieciak dał do zrozumienia, że w tym co mówi jego klient jest chronologia i spójność, czego brakuje w pozostałych zeznaniach.

Jutro sędziowie będą kontynuować przesłuchiwanie kolejnych oskarżonych. Już wiadomo, że - podobnie jak dziś porucznik Bywalec i chorąży Osiecki - odmówią oni składania zeznań przed sądem. Oznacza to, że sędziowie będą musieli odczytać ich wcześniejsze wyjaśnienia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.