Facebook Google+ Twitter

Zakonnica na motorowerze. Lubi szybką jazdę i nie znosi kasku

  • Źródło: Express Ilustrowany
  • Data dodania: 2006-11-17 14:35

Po porannej modlitwie wyprowadza swój motorower z przyklasztornego garażu. Zawiesza na nim torby i przeciera szybkę. Pcha go na górkę, a potem zjeżdża z niej pedałując i odpala. Jak sama mówi, jadąc w habicie, wygląda jak "fruwająca czarna wrona".

fot. Łukasz Kasprzak/Experss Ilustrowany 63-letnia siostra Henryka z klasztoru Sióstr Franciszkanek przy ul. Rudzkiej 55/57 podróżuje tak już od 11 lat. Jeździ do chorych robić zastrzyki i... stawiać bańki.

Nie zakłada kasku

Kiedy w 1970 roku siostra Henryka postanowiła osobiście odwiedzać chorych, docierała do nich na pieszo. Ci, z wdzięczności, postanowili kupić jej rower, którym jeździła przez 10 lat. Potem namówiono ją, aby zrobiła kurs na motorower.
- Siedem lat później dostałam od jednego z moich podopiecznych rometa kadetta - wspomina zakonnica. - Ciągle jednak się psuł i musiałam go reperować. Gdy chory, który mi go dał, zmarł, jego rodzina zlitowała się nade mną i podarowała mi jego motorower piaggio, którym jeżdżę do dziś.
Kiedy siostra Henryka po raz pierwszy wyjechała swoim pojazdem na łódzkie drogi, wzbudziła sensację.
- Ludzie śmiali się ze mnie - opowiada. - Krzyczeli, żebym sobie kupiła samochód, bo dziwnie wyglądam.
Problemem okazał się także kask. Zakonnice nie mogą zdejmować welonu na dzień, a kask nie chciał na niego wejść. Siostra Henryka postanowiła więc nie zakładać go.
- Na początku policjanci mnie zatrzymywali, jednak nigdy nie dostałam od nich mandatu - dodaje s. Henryka. - Gdyby się okazało, że muszę nosić kask trzeba by było robić go na zamówienie.

Wywrotka na śniegu

Kiedy pada śnieg, zakonnica przesiada się na zwykły rower.
- Bo na motorku się wywróciłam i poobijałam - mówi. - Nawet nie wiedziałam, jak to się stało, a już leżałam na śniegu z nogami do góry! Jednak gdy śnieg topnieje, od razu siadam na mój kochany motorower. Zakładam ciepłą kurtkę. Z przodu zainstalowałam szybkę, która chroni mnie przed wiatrem i kamieniami, wypadającymi czasem spod aut. Mam też zabezpieczenia na kołach, żeby habit nie wkręcał się w szprychy.
Siostrę Henrykę najczęściej można spotkać w okolicach ul. Rudzkiej, Gadki Starej i Starowej Góry, dokąd jeździ odwiedzać chorych.
- Robię im zastrzyki - mówi. - Często też stawiam bańki, bo ludzie skarżą się, że w dzisiejszych czasach już nikt tego nie potrafi.
Siostra ubolewa nad faktem, że motorower jest jednoosobowy, a bagażnik może pomieścić tylko 10 kilogramów.
- Kiedy ktoś pyta mnie, czy go zabiorę, żartuję, że musiałby się do tych 10 kilogramów odchudzić - śmieje się.
Jej słabością jest prędkość.
- Czasem, kiedy widzę, że droga jest pusta, rozpędzam się, ile mogę. Lubię czuć prędkość - przyznaje zakonnica. - Nie chcę więc jeździć lepszym pojazdem, bo mogłabym przesadzić i źle by się to skończyło. Poza tym ja po prostu uwielbiam mojego zwinnego piaggio!


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

W tagu *motor*, a chodzi o motorower. Ponadto *motor* to potocznie *motocykl*, zaś oficjalnie to *silnik* i to spalinowy.
I prawdopodobnie *siostry franciszkanki* od małych liter.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chyba tagi trzeba poprawić, bo żeńskich gałęzi franciszkańskich jest kilkadziesiąt.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przypominają mi się francuskie filmy komediowe z Louisem de Funesem...motorek to świetna sprawa a siostra Henryka wygląda na morowa babkę!"Lubię czuć prędkość - przyznaje zakonnica"- a ja dodaje "i czuć powiew wiatru w welonie" - ha ha - .
Siostro kask jest obowiązkowy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobre !! Muszę to zobaczyć - siostra na motorze :D

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.11.2006 14:42

No i luz siostra :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.