Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

135432 miejsce

Zakopana Warszawa - saniami przez stolicę

Biało, mroźno – w stolicy zima na całego. Dla najmłodszych z pewnością jest to wielka rozrywka. Jednak dla kierowców, osób starszych i niepełnosprawnych jest to ogromny kłopot. A zima ma potrwać do końca marca...

Jak co roku zima zaskoczyła wszystkie służby porządkowe. Wydawało się, że sytuacja jest opanowana, jednak śnieg znowu spadł i powstał kolejny paraliż.

Zaspy śniegowe utrudniają przejście bez niekontrolowanego poślizgu chodnikiem. Wydostanie się z przystanku autobusowego też jest często niemożliwe, ponieważ nawet jeśli śnieg jest odgarnięty, to powstaje „białe miasteczko” zbudowane z pokaźnych górek śniegowych. Jak w takich warunkach matka z wózkiem lub osoba na wózku inwalidzkim ma wsiąść do pojazdu? Ktoś powinien pomyśleć o wywożeniu śniegu, w innym przypadku czeka nas slalom pomiędzy wałami śniegowymi.

Ponadto - co z tego, że przystanek jest odśnieżony, jeśli dojście do niego już nie? Sprawia to kłopot zwykłym ludziom, którzy mają dwie zdrowe nogi i choć ich chód przypomina wtedy kaczy, to brną w śniegu. Dla osób starszych poruszanie się w takich warunkach jest wręcz niebezpieczne, ponieważ w razie upadku, z racji wieku, są one bardziej narażone na złamania. Dotyczy to zwłaszcza mniejszych osiedlowych uliczek.

Sprawa jest prosta jeśli chodzi o chodniki przed blokami. Tu wiadomo, że za posprzątanie odpowiedzialni są gospodarze budynków. Tak samo wygląda sprawa z odśnieżaniem przystanków - tu odpowiedzialny jest ZTM. Problem natomiast powstaje z trasami pomiędzy domem a przystankiem, a także na parkingach. Teoretycznie odśnieżaniem powinien zająć się właściciel terenu, ale jak wiadomo niemal każdy chwyta się spychologii stosowanej i szuka innego, który ma to zrobić.

W efekcie śnieg nadal leży, a ludzie się ślizgają. Brawa dla właściciela jednego z kebabów, który codziennie mijam po drodze do pracy. Ten pan od rana dzielnie z szuflą walczy ze śniegiem i na całej szerokości lokalu nie ma ani lodu, ani zasp. Niestety nie wszyscy są tacy wspaniałomyślni.

Najgorsze, że „Polak przed szkodą i po szkodzie głupi”, jak pisał poeta. Tragedia w Katowicach sprawiła, że w końcu ktoś pomyślał o obowiązkowym odśnieżaniu dachów i nałożył kary za nieprzestrzeganie tego przepisu. Co musi się stać, żeby przyszłej zimy wyjście z domu nie było w taką pogodę przykrą koniecznością? Przez tyle lat nikt nie wyciągnął wniosków i nie wpadł na pomysł, jak przetrwać śnieg. Przecież wiadomo, że zima przyjdzie, co roku przychodzi. Nie powinno to być żadnym zaskoczeniem.

Może po prostu niech nikt niczego nie odśnieża, tylko zastąpmy autobusy i samochody saniami. Jeśli ktoś jest szczęśliwym posiadaczem psa rasy husky lub konia, to oszczędzi na bilecie. Na buty zakładajmy rakiety lub narty biegowe. Może to jest jakieś rozwiązanie, skoro dotąd nikt nie poradził sobie z zimą w lepszy sposób.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.