Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3412 miejsce

Zakopiańska przygoda jeleniogórzan

Nigdy, choćby nam ktoś chciał pamięć wymazać, nie zapomnimy tatrzańskiej przygody. Pełnej radości, cudownych gór i „alpejskich” widoków. Góralskiego jedzenia i wszystkiego tego, czego z patriotycznego szacunku do Karkonoszy, nie opiszę.

Kasprowy Wierch / Fot. Grzegorz Niedźwiecki / Fot. Grzegorz NiedźwieckiKaplica Naj. Serca P.J. / Fot. Grzegorz NiedźwieckiFiakr / Fot. Grzegorz NiedźwieckiNosal / Fot. Grzegorz NiedźwieckiMałe Ciche / Fot. Grzegorz NiedźwieckiGubałówka / Fot. Grzegorz NiedźwieckiGubałówka / Fot. Grzegorz NiedźwieckiKuc / Fot. Grzegorz NiedźwieckiWilla Witkiewicza / Fot. Grzegorz NiedźwieckiKaplica M.B. Nieustającej Pomocy / Fot. Grzegorz NiedźwieckiSzymoszkowa / Fot. Grzegorz NiedźwieckiSanktuarium Matki Bożej Fatimskiej / Fot. Grzegorz NiedźwieckiPontony śnieżne / Fot. Grzegorz NiedźwieckiWielka Krokiew / Fot. Grzegorz NiedźwieckiKasprowy Wierch / Fot. Grzegorz NiedźwieckiGąsienica-Daniel / Fot. Grzegorz NiedźwieckiDanielka / Fot. Grzegorz NiedźwieckiKrupówki / Fot. Grzegorz NiedźwieckiHarenda / Fot. Grzegorz NiedźwieckiHarenda / Fot. Grzegorz NiedźwieckiKasprowy Wierch / Fot. Grzegorz NiedźwieckiJestem mężczyzną po pięćdziesiątce. Byłem w Polsce już prawie wszędzie. Na koloniach w Sarbinowie, Bystrzycy Kłodzkiej, Milanówku. W sanatoriach w Czermnej k/Kudowy Zdroju, Sobótce. Na wczasach w Świnoujściu, Sławie. Pod namiotami w Otmuchowie, Międzyzdrojach i Łebie. Na rockowiskach w Warszawie, Wrocławiu, Katowicach, Gdańsku i Łodzi. Gościłem u rodziny w Krakowie, Niepołomicach, Szczecinie, Krośnie Odrzańskim, na Wysokiem k/Suwałk i w Ciechanówku. Byłem na studiach w Poznaniu i w Wałbrzychu. Na przysiędze wojskowej u kolegi w Zamościu. Zwiedziłem całe wybrzeże od Helu, Mikoszewa, Władysławowa, Kluków, aż po Usedom. Obejrzałem cały Wolin, Prusy Wschodnie, Mazury, Śląsk, Lubuskie, Częstochowę, Przemyśl i Lwów. Wilno, które kiedyś należało do Polski też. Zieloną Górę i politycznie wszystko. Nie byłem tylko w Zakopanem. Aż do ferii 2013. Zrobiłem takie założenie, że zaliczę ze swoją rodziną Zakopane choć raz w życiu. Postanowiłem wziąć żonę i dzieci na ferie zimowe do Karpat w tym roku. Plany swoje zrealizowałem. Kupiłem wcześniej boks na dach samochodu, snowboard dla syna i zamówiłem pensjonat u Danielki w Pardałówce. Byliśmy mile zaskoczeni standardem w dwóch pokojach z balkonami na Kasprowy Wierch i nie tylko. Telewizory LCD i łazienki osobiste, restauracja do obiadokolacji i ekstra stołówka do śniadania. Widok z jednej strony na Nosal, z drugiej na Harendę. Posiłki świeże i domowej roboty wykonane przez familię Gąsienica-Daniel. Notabene pani Jadwiga się chwaliła, że przyjaźniła się z Wojciechem Fortuną, witała z Papieżem i gościła Adama Małysza. Również Aesculap państwa Raźniewskich mieszkał u Danielki. Oczywiście głównie nastawiliśmy się na stoki narciarskie i zwiedzanie Karpat. Pierwszego dnia zrobiliśmy spacer na Krupówki. Drugiego zaliczyliśmy najbardziej stromy stok Nosal i nartostradę w Małe Ciche oraz zwiedziliśmy Kaplicę Najświętszego Serca P.J. w Jaszczurówce bez jednego gwoździa. Wieczorem spacer po Krupówkach, najstarszej ulicy, a w zasadzie deptaku Zakopanego, bogato ozdobionego i z szeregiem atrakcji oraz przebierańców. Trzeciego dnia Gubałówka ze spacerem do Kaplicy M.B. Nieustającej Pomocy. Na dole był niezwykły jarmark i 90 metrowe bungee. W południe Polana Szymoszkowa i Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej, które 7 czerwca 1997 r. Ojciec Święty Jan Paweł II nawiedził, celebrował w nim mszę świętą i konsekrował kościół. Oczywiście wieczorem zwiedzanie Muzeum Tatrzańskiego. Czwartego dnia stok Harenda i z bliska Wielka Krokiew oraz pontony śnieżne. Wieczorem dom do góry nogami na ul. Sienkiewicza i Kościół Świętej Rodziny. O oscypkach na Krupówkach i naleśnikach nie zapomnieliśmy. Piątego dnia było najlepsze. Finał na Kasprowym Wierchu. Osiem i pół kilometrowy zjazd z obserwatorium IMGW - Goryczkową na nartach i snowboardzie do Kuźnicy. Dwukilometrowa góra i w tle malowniczo wypiętrzone zbocza to nie nasza Śnieżka. Bilety na kolej kosztują po 40 i 35 zł. Wieczorem przejażdżka bryczką z fiakrem po okolicach COS wokół skoczni. Musieliśmy jeszcze obejrzeć willę Witkiewicza i kupić koszulki, bo czymże jest jakakolwiek wycieczka bez pamiątek. Pięć dni przy normalnym zaangażowaniu kosztowały czteroosobową rodzinę razem z paliwem dwa tysiące pięćset złotych Kto zjedzie na nartach z Nosala, Harendy i Kasprowego, to może powiedzieć, że Ściana na Szrenicy nie jest dla niego straszna. Ugory zostawi dla warszawiaków. Nigdy, choćby nam ktoś chciał pamięć wymazać, nie zapomnimy tatrzańskiej przygody. Pełnej radości, cudownych gór i „alpejskich” widoków. Góralskiego jedzenia i wszystkiego tego, czego z patriotycznego szacunku do Karkonoszy, nie opiszę. Grzegorz Niedźwiecki

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.